Czy feministka może mieć szczęśliwe dziecko?

Po raz kolejny w moim życiu zrobiłam sobie krzywdę biorąc udział w dyskusji dotyczącej aborcji, ale jakoś nie mogę się powstrzymać, gdy inni ( szczególnie mężczyźni) postanawiają uświadomić kobiety jakież to są dla nich konsekwencje uprawiania seksu i że ciąże jeśli sie pojawi, donosić powinny pod karą chłosty i spalenia na stosie. Dyskusja jak to dyskusja – oponujący za przyznaniem kobiecie prawa do decydowania o swoim życiu i swojej rozrodczości pozostawiają wybór kobiecie, przeciwnicy takiej postawy pozostawiają wybór sobie, bo kobiety nie są w stanie o sobie decydować, a oni wiedzą lepiej, to im powiedzą, nakażą i wszystko będzie doskonale. Oczywiście w ich mniemaniu, bo już w odczuciu tejże kobiety niekoniecznie. Czytaj dalej

A mogłam żyć tak jak one… tak żyłam.

Jest taki blog : http://wydymanepl.blogspot.fi/2013/09/wydymane-przez-panstwo.html

To historia kobiet w tym kraju, które były tak głupie, że zostały matkami. I myślały, ze nie będą musiały zarzynać się do końca swoich dni, żeby utrzymać dzieci. A ojcowie? A różnie to bywa. Są nieodpowiedzialni albo odpowiedzialność im się nudzi, brzydnie im i w ogóle okazuje się czymś zupełnie nie dla nich. Nie podoba im się życie rodzinne, bo jest niewygodne. Bo skarpetki sie same nie piorą a koszule sie same nie prasują. Bo u mamy było lepiej i bezpieczniej. Bo nikt tam nie patrzył na nich błagalnym wzrokiem, żeby sie dorzucili do zakupów, bo w portfelu hula wiatr i myszy dziury powygryzały. W domu rodzinnym był komfort. I sobie z tego nowego domu rodzinnego, gdzie są … a może powinni być głowami rodzin, żywicielami, dojrzałymi mężczyznami, uciekają tam, gdzie są dziećmi, którymi się trzeba zaopiekować, przygarnąć i pogłaskać po umęczonej pracą głowie. Czytaj dalej

RĘCE PRECZ OD MOJEJ MACICY

Staram się żyć spokojnie, nie podnosić sobie  nadmiernie ciśnienia i nie rzucać się ciągle, bo od tego podobno robią sie choroby. Niestety jest jedna rzecz, która skutecznie mi to uniemożliwia – mieszkam w Polsce. I chociaż jestem patriotką, kocham swój kraj i właśnie dlatego z niego nie wyjeżdżam, że to nie jest według mnie żadne rozwiązanie, to jednak to, co się tu dzieje podnosi mi ciśnienie notorycznie i nawet niewłączanie telewizora niewiele pomaga, bo mam Internet, z którego korzystam w trybie niemalże ciągłym, wiec wszystkie informacje bombardują mnie z mocą okrutną. Czytaj dalej

Gdzie moralność spiera się z poczuciem obowiązku

Mleko się rozlało – to zdanie ciągle siedzi w mojej głowie i nie chce z niej wyjść. Chodzi jednak o sprawę dużo poważniejszą i trudniejszą niż błahe rozlanie mleka, gdyż rzecz dotyczy ujawnienia przez Wikileaks wielu prywatnych rozmów Przemysława Holochera. Najpierw chciałoby się oburzyć, że jak to, że prywatność, że tak nie można. A potem człowiek zdaje sobie sprawę nie tylko z tego, że Przemysław Holocher jest byłym szefem  Obozu Narodowo-Radykalnego , a teraz aktywnie działa w Ruchu Narodowym, ale też jego niby prywatne rozmowy dotyczą nie tylko jego i rozmówcy, ale też wielu osób, które może nawet go nie znają, o nim nie wiedzą, a jak się dowiedzą, to może to dla nich skończyć się szpitalem. Czytaj dalej

Jak ludziom dać tak, żeby naprawdę im odebrać

Nie będę pisać ściśle o polityce prorodzinnej w tym kraju, bo jaka ona jest każdy wie. Wszelkie wykonywane ruchy służą tylko temu, żeby poprawić chwilowo swój własny wizerunek, a tak naprawdę niczego nie zmieniają. A jeśli nawet w krótkiej perspektywie coś poprawią (roczne urlopy macierzyńskie, które pozwalają matkom, bo nie oszukujmy się ,ze to jednak matki będą ten rok z dzieckiem siedzieć, nie martwić się o żłobek czy opiekunkę przez 12 miesięcy), to w dłuższej robią więcej złego niż dobrego (powrót do pracy po roku nie jest taki prosty jak się to w opisach wydaje, a jak słyszę głosy matek, ze to będzie czas na dokształcenie, kursy i szkolenie podnoszące kwalifikacje zawodowe, to pojawia się w mojej głowie pytanie „Kto będzie wtedy siedział z tym dzieckiem?”) Czytaj dalej