RĘCE PRECZ OD MOJEJ MACICY

Staram się żyć spokojnie, nie podnosić sobie  nadmiernie ciśnienia i nie rzucać się ciągle, bo od tego podobno robią sie choroby. Niestety jest jedna rzecz, która skutecznie mi to uniemożliwia – mieszkam w Polsce. I chociaż jestem patriotką, kocham swój kraj i właśnie dlatego z niego nie wyjeżdżam, że to nie jest według mnie żadne rozwiązanie, to jednak to, co się tu dzieje podnosi mi ciśnienie notorycznie i nawet niewłączanie telewizora niewiele pomaga, bo mam Internet, z którego korzystam w trybie niemalże ciągłym, wiec wszystkie informacje bombardują mnie z mocą okrutną.

Będzie dyskusja o prawie aborcyjnym. Ach cóż tam jeszcze można namieszać? Jakie prawo kobietom odebrać, bo raczej natychmiast nie sądzę, że jakiś kawałek prawa do organu zwanego macicą ktokolwiek chciałby tym kobietom oddać. Ano postanowiono, że kobieta nie ma prawa decydować, czy jest w stanie donosić i urodzić dziecko niezależnie od stopnia jego upośledzenia w życiu płodowym. Nie będzie decydować, czy jest w stanie wytrzymać fizycznie i psychicznie donoszenie i urodzenie kadłubka bez rąk i nóg, dziecko z ciężkim upośledzeniem czy coś, co nie przeżyje nawet godziny, bo nie ma wykształconych jakże potrzebnych do przeżycia organów jak choćby płuca. Nie jej podejmować takie decyzje o życiu swoim i swojego dziecka, bo mądrzy ludzie zrobią to za nią. Mądrzy ludzie, czyli mężczyźni.

A to wszystko w chwili, w której sytuacja matek z upośledzonymi dziećmi jest tragiczna, żyją już nie na granicy ubóstwa, ale znacznie poniżej niej i błagają o litość. Litości nie ma. Dziel i rządź.  Jak były na tyle głupie, żeby urodzić niepełnosprawne dzieci, teraz muszą cierpieć. A my wielcy wspaniali decydenci postaramy się, by ich szeregi były zasilane przez coraz to nowe cierpiętnice.  Poświęcenie jest cechą najwspanialszą. A jeżeli kobiety same nie potrafią się na nie zdobyć, to my im pokażemy, że powinny.

Zawsze w tej sytuacji pojawiają się kobiety i matki odmieniane przez wszystkie przypadki. Nie tylko dlatego, że to kobiety mają macice i te dzieci rodzą, ale także dlatego, że później się nimi zajmują, bo mężczyźni z różnych przyczyn nie mogą. Albo są zbyt słabi psychicznie, nie wytrzymują ciśnienia, albo nie po to płodzili dziecko, żeby wychowywać niepełnosprawne, albo w ogóle się nagle do ojcostwa nie nadają, chociaż chwilę temu się doskonale nadawali i może jeszcze sami kobietę na rozmnożenie namawiali. W imię dobra wspólnego.

I te kobiety w imię dobra, męczeństwa, wyższych ideałów i wartości maja te dzieci rodzić niezależnie od wszystkiego. I stawi się im za przykład te, które dzieci chore mają i się nimi zajmują. Nie robiąc jednocześnie nic, żeby im samym pomóc. Spycha się je na margines świadomości tak długo, jak nie można sobie nimi gęby w jakiejś dyskusji wytrzeć. A teraz proszę, nagle są bohaterkami, wzorami do naśladowania, które za kilkaset złotych miesięcznie mogą wyżyć wraz z chorym dzieckiem i jeszcze się nim codziennie zajmować nadludzkim wysiłkiem.

Ja te kobiety podziwiam, ale naśladować bym nie chciała, bo się na siłach nie czuję. CO z tego, że są kobiety, które wchodzą na ośmiotysięczniki? Tego też nie zamierzam zrobić. Nie opłynę też dookoła świata. Nie będę miała dziesiątki dzieci. I fakt, że powie mi się, że ktoś to zrobił, nijak na moje własne decyzje nie wpłynie. Bo to ja wiem, co potrafią, co jestem w stanie zrobić, a czemu żadną miarą nie podołam.  Teraz wymyślono, że na ten ośmiotysięcznik to mnie zagonić się może nie da, ale do urodzenia przymusić już tak. Mnie i miliony kobiet.

No dobra – rodzić tak, a co dalej?

Jeśli już przymusimy kobiety do rodzenia dzieci niezależnie od tego, w jakim stanie one są, jak długo będą żyć i jakie mają szanse na funkcjonowanie w świecie, to co dalej? Czy te mądre mózgi zastanowiły się nad tym chociażby przez chwilę? Raczej wątpię. Nie wydaje mi się, że pomyśleli o dziecku na minutę po tym, jak przyjdzie na świat. Nigdy nie myślą. Najważniejsze jest dla nich, gdy znajduje siew macicy. Potem przestaje mieć jakąkolwiek wartość, bo potem to już się matka ma martwić, skoro urodziła (nawet przymuszona). A jeśli ona martwić się dalej nie zamierza? Nie czuła się zdolna w jakimkolwiek stopniu do podjęcia tego ciężaru i nadal zdolna się nie czuje. Pozostawia więc dziecko upośledzone w szpitalu i idzie w świat. Nie dlatego ,ze jest okrutna czy nieczuła, tylko dlatego, że oprócz tego dziecka ma na świecie jeszcze siebie i o siebie też musi się zatroszczyć. I dziecko zostaje na głowie państwa. Czy jesteśmy jako państwo w stanie zagwarantować opiekę dla dziesiątków dzieci niepełnosprawnych, które dzięki takim ustawom  pojawią się na świecie? I nie oszukujmy się, nie będą to jedynie dzieci z lekkim upośledzeniem, ludzie, którzy przy odrobinie wysiłku staną się naszą chwałą narodowa jak sportowcy z paraolimpiady… oj poczekajcie, ci sportowcy to trochę jak te dzieci, że się nimi nikt nie interesuje, chyba że może ich uznać za doskonały argument… trochę jak te matki niepełnosprawnych dzieci, które tylko w roli argumentu w świadomości polityków istnieją … Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że dzieci te mogą być warzywami, amebami, które nic nie są w stanie zrobić samodzielnie, może nawet przełknąć śliny. Czy my jesteśmy jako NARÓD (jak cudownie używa się w tym przypadku wielkich liter jak te wielkie idee) jesteśmy na to gotowi? Bo jeśli to przejdzie, to być musimy. Ale pewnie nad tym nikt się nie zastanowił.

I cały czas w mojej pamięci jak żywa pojawia się wypowiedź jednego z lekarzy ginekologów, który nie stawiał się po żadnej ze stron, nie lukrował niczego, ani nie przedstawiał w czarnych barwach na siłę . Mówił jak jest. Opisywał kolejne przypadki ciąż trudnych, uszkodzonych. I opowiedział o płodzie, który nie posiadał głowy. Były tylko oczy powiązane zakończeniami nerwowymi z kręgosłupem, które swobodnie pływały w płynie owodniowym. Wiadomo było, że płód bez głowy istnieje tak długo, jak istnieje w środowisku wodnym macicy matki. PO wypłynięciu umrze, gdyż nie ma prawa żyć w takiej formie, jaką udało mu się z uszkodzonego DNA wykształcić.

Jakże trzeba być głupim, jak zadufanym w sobie i pewnym własnych zapatrywań i decyzji, własnego punktu widzenia, by kazać kobiecie noszącej w sobie coś takiego donosić to do pełnych 9 miesięcy, które zawsze są swego rodzaju obciążeniem dla organizmu i dopiero wtedy wypchnąć na świat, by patrzeć na agonię tego stworzenia i pochować je z jakim uczuciem? Poczuciem dobrze wypełnionego  obowiązku? Wobec kogo?

Nie potrafię odpowiedzieć także na te pytanie. Obawiam się, że wołający najgłośniej, że takie dzieci rodzić trzeba, na żadne z tych pytań odpowiedzieć również nie potrafią.

13709_999539546794115_816553066419640671_n

Po raz kolejny woła we mnie wszystko RĘCE PRECZ OD MOJEJ MACICY. Wszyscy wy, którzy nie płodzicie ze mną, którzy ze mną nie troszczycie się o byt mój codzienny, którzy ze mną nie  niedosypiacie po nocach, żeby było dobrze, którzy mnie nie wspieracie na co dzień.

RĘCE PRECZ OD MOJEJ MACICY ci, którzy nie będziecie mojego ewentualnego dziecka wychowywać i utrzymywać, którzy nie będziecie dbać o nie, którzy zapomnicie o jego istnieniu minutę po tym, gdy to ja wypchnę je własnymi siłami na świat.

RĘCĘ PRECZ OD MOJEJ MACICY ci, którzy nie macie swoich dzieci, nie wiecie ile to nieprzespanych dni i nocy, ile to wyrzeczeń i wysiłku, jak wiele siły potrzeba, by wychować dziecko zdrowe, a co dopiero chore, wszyscy ci, którzy niejako z urzędu mieć dzieci nie powinniście i oficjalnie nie macie.

RĘCE PRECZ OD MOJEJ MACICY wszyscy ci, którzy swojej macicy nie macie.

Bo ja się do waszych  narządów nie dobieram.

Advertisements

5 thoughts on “RĘCE PRECZ OD MOJEJ MACICY

  1. To wszystko dlatego, ze ginekologami są tez męzczyzni.To swoiste curiosum i pozostalosc z czasow,kiedy kobiety nie mogly studiowac medycyny,ale kiedy to bylo?w tej sferze faceci kierują się dogmatami albo wlasną wygodą ale nigdy empatią.

    • „w tej sferze faceci kierują się dogmatami albo wlasną wygodą ale nigdy empatią.” A aborcja to co innego jeśli nie kierowanie się własną wygodą? I brak jakiejkolwiek empatii dla zabitej osoby. Tak osoby. Kto odpowie na proste pytanie? Dlaczego nie wolno zabijać ludzi? Odpowiedź na to pytanie zawiera w sobie sens sprzeciwu dla aborcji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s