A mogłam żyć tak jak one… tak żyłam.

Jest taki blog : http://wydymanepl.blogspot.fi/2013/09/wydymane-przez-panstwo.html

To historia kobiet w tym kraju, które były tak głupie, że zostały matkami. I myślały, ze nie będą musiały zarzynać się do końca swoich dni, żeby utrzymać dzieci. A ojcowie? A różnie to bywa. Są nieodpowiedzialni albo odpowiedzialność im się nudzi, brzydnie im i w ogóle okazuje się czymś zupełnie nie dla nich. Nie podoba im się życie rodzinne, bo jest niewygodne. Bo skarpetki sie same nie piorą a koszule sie same nie prasują. Bo u mamy było lepiej i bezpieczniej. Bo nikt tam nie patrzył na nich błagalnym wzrokiem, żeby sie dorzucili do zakupów, bo w portfelu hula wiatr i myszy dziury powygryzały. W domu rodzinnym był komfort. I sobie z tego nowego domu rodzinnego, gdzie są … a może powinni być głowami rodzin, żywicielami, dojrzałymi mężczyznami, uciekają tam, gdzie są dziećmi, którymi się trzeba zaopiekować, przygarnąć i pogłaskać po umęczonej pracą głowie.

A kobiety zostają z całą odpowiedzialnością za nową rodzinę i za dzieci. I zaczyna się walką. Największa wojna świata i najcichsza zarazem. Z mężczyznami, z systemem, z codziennością.

Najpierw walczy się o alimenty od tatusia, który teraz ma chyba więcej czasu, bo już ani domem ani dzieckiem zajmować się nie musi, wiec powinien mieć czas i energie na prace i zarobek.  I ta umęczona matka pomiędzy obiadem dla dziecka i pracą niezbędną do zarobienia na ten obiad, zbiera jakieś dokumenty, papiery, składa to wszystko do sądu i czeka na termin. I marzy, że wszystko dość szybko sie skończy i jej pieniądze jakieś przyznają i będzie je dostawać. I będzie trochę łatwiej. Może nawet kupi dziecku kredki, bo chciałoby malować, ale w perspektywie wyboru między mlekiem a kredkami przemysł mleczarski codziennie wygrywa.

W tych sądach to różnie bywa i cała batalia ma o tyle sens, jeśli jakieś alimenty są przyznane i szanowny pan tatuś płaci. Co z tego, że sie spóźnia… tydzień, miesiąc, dwa … w końcu przecież zapłacił, łaskawie i z oburzeniem. A wszelkie przypomnienia czy napominania traktuje jak nastawanie na jego wolność finansową i fizyczną. Bo czego ta baba głowę mu jakimiś pieniędzmi zawraca. Nie ma. Jak będzie miał to zapłaci. Przecież to oczywiste. Gdyby miał, to by płacił regularnie, a skoro nie płaci, to znaczy, że nie ma. Przecież nie urodzi. Czy ona naprawdę myśli, że tak łatwo jest jej tych kilkaset złotych wysyłać co miesiąc? Ona nie wie. Nigdzie nie wysyła. Ale codziennie w sklepie nie chcą słuchać, że zapłaci za miesiąc, jak tylko alimenty sie pojawią. Codziennie płaci już, teraz, zaraz przed tym, zanim może zakupiony towar zanieść do domu. Nikt jej nie pyta czy i skąd ma pieniądze na to, co kupuje. A dziecko rośnie. Co kilka miesięcy nowe buty, spodnie, bluzki, kurtki… ciągle coś nowego.

I całą ta jakże skomplikowana księgowość  dotyczy tylko tych, które jednak jakieś alimenty maja. Te, które ich nie mają nie uprawiają księgowości tylko cudotwórstwo. Tatuś nie płaci, państwo się wypięło o WYDYMAŁO JE przepisowo. Bo co kogoś ma obchodzić dziecko, skoro powinno ono obchodzić tylko matkę. Tylko jej jest problem i zmartwienie. Tylko ona niedosypia i niedojada, żeby dziecko było najedzone i wyspane.

Czy wiem ja kto jest zastanawiać się, czy dzisiaj jesz obiad ty czy twoje dziecko? Tak wiem. Bo została jedna porcja, a na co innego nie ma ani składników, ani pieniędzy… Decyzja jest prosta i zawsze ta sama – je dziecko. Ty zagryzasz głód suchą bułką. Może to jest jakaś forma diety, ale nie polecam jej nikomu.

Wiem też jak to jest, gdy liczysz dokładnie pieniądze w portfelu i wygrzebujesz grosze i złotówki poupychane po kieszeniach na wózek czy coś tam, żeby na pewno starczyło na dwie bułki i pasztet. Najtańszy. Choćby w ogóle nie zawierał mięsa i jedynego kurczaka miał tylko na wieczku. Ważne, że można czymś te bułki posmarować i wtedy można śmiało uznać to za poważny posiłek.

I od wielu już miesięcy mam nową definicję dobrobytu. Dobrobyt jest wtedy, gdy porównuje się składy na opakowaniach produktów, a nie wyłącznie ich ceny. Dzisiaj nie robi mi różnicy, czy pasztet kosztuje 2,50 czy 3,20. Patrzę tylko, który ma lepszy skład, więcej mięsa i mniej konserwantów.  I nie muszę kupować na przecenie produktów, którym kończy sie termin ważności i zjeść tego zaraz w domu. Kupuję wtedy, kiedy mam na zakupy czas i ochotę. Mogę coś zamrozić, ale nie muszę. Krzywda mi się nie stanie, jeśli będę musiała coś kupić na ostatnią chwilę. Nawet w sklepie osiedlowym, w którym jednak marża trochę wyższa niż w markecie. Taki mam dobrobyt.  I nie wysupłuję groszy z kieszeni przy kasie, tylko niemalże nonszalancko podaję kartę, bo wiem, że odpowiednie środki są na niej na pewno zgromadzone i mogę śmiało za wszystkie zakupy zapłacić.

Czy to jest naprawdę dobrobyt? Nie, mam tego świadomość. Wiele jest jeszcze w moim życiu rzeczy, na które nie mogę sobie pozwolić. Ale  czytam te wszystkie teksty dotyczące kobiet, którym daleko do tego mojego „dobrobytu”, które codziennie wyliczają wszystko do ostatniej złotówki, które planują obiady na tydzień naprzód i robią zakupy z myślą o tym. Które nie są w stanie zapłacić jednorazowo rocznej składki na Rade Rodziców w przedszkolu, tylko dzielą to na 10 miesięcy. A może nawet nie. Może czując ciężar upokorzenia piszą kolejne pisma do MOPS-u, dyrektorów przedszkoli i innych placówek, że już nie dadzą rady kolejnych złotówek wysupłać. Czytam to i sobie myślę, że ja też mogłam żyć tak jak one… że ja  też tak żyłam.

Reklamy

4 thoughts on “A mogłam żyć tak jak one… tak żyłam.

    • Bardzo prosze.
      Ale mam świadomość, że teraz to mi się łatwo pisze, bo ja ten mój „dobrobyt” jaki by on nie był już mam. Ale mogłam i tego nie mieć …

    • Niestety kobiety mają w tej kwestii bardzo pod górę i jakoś nikomu nie orzyjdzie do głowy, że skoro są samotnymi matkami i poświęcają swój czas dziecku i pracy zarobkowej, to na sprawy urzedowe niekoniecznie go mają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s