Depresyjny listopad (?)

Podobno listopad jest najbardziej depresyjnym miesiącem w roku. Drugim takim jest podobno luty, ale nie został on pozostawiony sam sobie na pustyni zimy. Wymyślono rozgrzewające w jego środku Walentynki, które jakie by nie były, to jednak eksplodują czerwienią i przynajmniej sprawiają wrażenie radosnych, wiec siłą rzeczy nakazują się uśmiechać i ta depresja jakby mniejsza. Takie badania zrobiono, że jak się człowiek zmusza do uśmiechu, to jego mózg zaczyna myśleć, że te napięcia mięśni to są tak naprawdę radością i stara sie nadążyć za reakcjami, jakieś tam endorfiny w końcu wytwarza … w każdym razie efekt jest taki, że mniej osób ma się ochotę zabić. Ale listopad? Jemu nic nie dano na osłodę. Koszmar i zgryzota. Nawet święta ma przygnębiające. Czytaj dalej

Brzmienia imienia

Nie po raz pierwszy toczy się dyskusja o tym, że panowie to we wszelkich debatach, spotkaniach, w programach telewizyjnych i radiowych, w wystąpieniach przed szeroka i całkiem wąską publicznością, to pan doktor, profesor, prezes, asystent, ewentualnie do określenia „pan” dodaje się jego nazwisko. Panie natomiast to Kasia, Joasia, Zosia, Ania czy Marysia. Pokolenia kelnerek bez nazwisk i juz zdecydowanie bez tytułów. No bo po co kobiecie tytuł jakiś, skoro rodzice nadali tak piękne imię, że nie sposób się tymże imieniem do niej nie zwrócić? Nawet chciałoby sie zamiast pani Kasiu powiedzieć Kasieńko. Bo to tak z sympatii, uwielbienia i wskazania, jakaż to bliska sercu naszemu i poglądom naszym. Czytaj dalej

Chcieliście przedsiębiorczości, no to ją macie

Od ponad 20 lat w Polsce jest rozkwit gospodarczy, wcielanie idei wolnego rynku, liberalizacja i wyniesiona pod niebiosa przedsiębiorczość. Państwowe zostało sprywatyzowane, prywatne uskrzydlone i w ogóle ktokolwiek ma pomysł na biznes, żyłkę biznesową, biznesowe ambicje i inne takie – jest godny naśladowania. Hasła popyt i podaż zostały odmienione przez wszystkie dostępne i niedostępne przypadki (ach ta kreatywność) i każdy drobny ciułacz, który ma zarejestrowaną działalność gospodarczą staje w szeregu z wielkimi korporacjami jako przedsiębiorca. Ludzie pędzą zza pieniędzmi, które są jedynym wyznacznikiem sukcesu i po drodze tracą z oczu wszystko inne. Nawet godność, moralność czy szacunek, a wysoko uplasowanej w moim kodeksie empatii nawet nie wspominając.

Nie wiem czy trzeba być jasnowidzem, żeby przewidzieć, to jakich wynaturzeń coś takiego doprowadzi. Mnie się wydaje, że wystarczyłoby posługiwanie się zwyczajną logiką, ale gdzieżby tam o logice myśleć, skoro myśli się o przedsiębiorczości?

Dlatego dzieje się dziwnie, a nawet źle. Czytaj dalej

Bywalcy

Ludzie ci budzą we mnie różne uczucia. Najczęściej jest to jednak wstyd. Nie jest on niczym uzasadniony, bo ani za nich nie odpowiadam, a nie mam z nimi żadnych związków, ani nie ma potrzeby, żebym cokolwiek w ich imieniu odczuwała. A jednak za nich się wstydzę. Tak po ludzku i całkiem bez własnej woli. Mam wrażenie, że skoro oni nie odczuwają z powodu swojego zachowania żadnego zażenowanie, to ktoś chyba powinien. Jakoś czasem tak sie składa, że jestem to ja.

Myśl, żeby o nich napisać, pojawiała sie już wielokrotnie. Ale zawsze coś mnie powstrzymywało. Bo niby po co?  Dlaczego miałabym o nich pisać? Dlatego, że niemal codziennie doświadczam wstydu spowodowanego ich zachowaniem? Że przez lata wryli mi się w pamięć i potrafię dokładnie określić, kto należy do grupy zwanej Bywalcami?  Niemal bezbłędnie potrafię powiedzieć, kto i jak się zachowa? Czytaj dalej

Tolerancja to nie bycie ślepym i głuchym

Gdy osoba, która deklaruje się jako tolerancyjna, wygłasza sprzeciw wobec poglądów, przekonań czy zachowań kogoś innego, to nagle następuje oburzenie. No bo skoro jesteś tolerancyjny, to powinieneś tolerować wszystko. JESTEŚ TOLERANCYJNY TO TOLERUJ MOJĄ NIETOLERANCJĘ.

Co za głupota, idiotyzm i bezdenny debilizm. Jest to wpychanie ludzi tolerancyjnych do jakiegoś podziemia, w którym mają siedzieć cicho i nie wygłaszać swoich poglądów w imię ich udowodnienia? Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 Reply

Demokracja nasza codzienna

W Warszawie odbyło się referendum. Takie terefererendum trochę to było. Taka zabawa z wyborcami, przeciąganie ich niczym liny pomiędzy wrogimi politycznie obozami. Jedna strona nawołuje, druga strona odwołuje. Co ciekawe kilka lat temu te strony były zupełnie odwrotne i miało to miejsce nie w Warszawie, a tym razem w Łodzi. Wtedy łodzianie mieli dość Kropiwnickiego i jego wybryków podróżniczych. Więcej go nie było niż był. Może to i lepiej, bo jak był na miejscu to miewał zupełnie idiotyczne pomysły z czapkami ujednolicającymi polityków niczym mundurki uczniów i fontanną-waginą na czele, ale te jego wyprawy do tanich nie należały, a miasto jakby nie bardzo coś z tego miało. Ludzie się wściekli, podpisy zbierali, referendum się odbyło i Kropiwnickiego pożegnano. Ku wielkiej uldze wielu. Czytaj dalej

Nie rozumiem tego i nie chcę tego zrozumieć

Najpierw musiałam pokonać mdłości, autentyczny odruch wymiotny, który to wszystko we mnie wywołuje. Nie jestem w stanie pojąc takiego zepsucia, degeneracji, spaczenia, wypaczenia i okrucieństwa, które każe dorosłemu człowiekowi krzywdzić w najobrzydliwszy sposób dziecko.  A wszystko pod płaszczykiem dobroci i miłosierdzia. Jak można zaglądać komukolwiek do łóżka, interesować się czyimś seksem, jeśli samemu uprawia się najgorszy sposób perwersji seksualnej krzywdzący drugą osobę w sposób nieodwracalny. Czytaj dalej