Trawoparkingi

W Łodzi jak grzyby po deszczu wyrastają cuda inżynierii środowiskowej – trawoparkingi. Są one wynikiem braku miejsc parkingowych pod samymi drzwiami wszelkiego rodzaju urzędów, lokali, a nade wszystko bloków mieszkalnych.  Nikt do tej pory nie wpadł bowiem na pomysł, że jeśli w bloku, w danej klatce jest 15 mieszkań, to każdy z lokatorów może posiadać samochód i każdy będzie chciał trzymać go centralnie pod oknem. Uparli się, że parkingi są za małe, za daleko, nie takie jak być powinny. I ten biedny posiadacz samochodu nie ma co z nim zrobić, nie ma gdzie go postawić, nie ma jak mu zapewnić należytego wypasu, więc musi nim wjechać na najbliższy trawnik.

W końcu skoro wydał kilka tysięcy na cud technologii, to nie chciałby, żeby ktoś mu go ukradł. A na parking strzeżony czy jakiś zwyczajny inny go nie stać, bo wszystko na ten samochód wydał i teraz każdy zarobiony grosz do baku wlewa, więc chce tę miłość swoją największą pod okiem mieć zawsze. Niestety do klatki wjechać się nie da, bo gdyby się dało, to pewnie by samochód w salonie przy stole jadalnym postawił, żeby się z rodzina całą integrował. A tu porzucić trzeba przed blokiem, jak psa niechcianego, co na łańcuchu przywiązany przy budzie zostaje. Serce się kraje właścicielowi, ale co robić, skoro do domu wjechać nie można? Patrzy przez okno tylko, czy za bardzo nie moknie, czy nie ziębnie czasem. Oczywiście, że idealnie by było, gdyby nie musiał przy okazji łamać przepisów i mógłby stawać na parkingu, a nie na trawniku pod blokiem. Ale idealnie nie jest, bo niektórzy mieszkańcy jednak nie chcą parkingu na całym przyblokowym terenie. Ludzie to jednak są okropne, że tak komuś na złość robią, specjalnie tak,  bo żadnego interesu w tym nie mają. Przecież jak ktoś samochodu nie ma, to nigdy nie zrozumie tego, który ma. Tacy nieempatyczni ci ludzie. A komu by przeszkadzało, gdyby trawnik zaorać i betonem zalać? No po co ten trawnik komu potrzebny, jak kocyka tam się nie położy, bo błoto powstało? No i co z tego, ze kiedyś błota nie było, a jest teraz, gdy samochody tam jeżdżą? Teraz jest i to się do piknikowania nijak nie nadaje. Zresztą obok samochody jeżdżą, to jak tam siedzieć i cokolwiek robić? A dzieci? Jak się dzieci nie mają gdzie bawić? To się maja na trawniku bawić? A od kiedy to się dzieci na trawniku bawią? Jak się ma dziecko, to trzeba mieć dla niego czas i poświęcenie. Zawsze można dziecko wsadzić w samochód i zawieźć do jakiegoś figloraju czy ZOO. W samochód a jakże, przecież nikt normalny nie miałby dziecka bez samochodu, bo tak się nie da dziecka wychowywać. Jak można dziecko prowadzić pieszo do przedszkola? Jak degenerat jakiś. Tak za rękę? Rano? To dziecko ciągnąć te 300 metrów krzywymi chodnikami? Porządny rodzic to dziecko wsadza w samochód i do przedszkola wiezie i tym samochodem potem do domu wraca czy do pracy jedzie. Jak kogoś nie stać na samochód, to dziecka nie powinien mieć. I potem się dziwić, ze ludzie chcą te dzieci pod blokiem trzymać? Zamiast właśnie w samochód wsadzić i zawieźć gdzieś, gdzie sie dziecko będzie mogło w dobrych warunkach pobawić. A że figloraj nie jest na świeżym powietrzu? To jak się chce pojechać na świeże powietrze to można samochodem na wieś jechać. W tygodniu też można, przecież nie pracuje się od świtu do zmierzchu, pop racy sie przyjeżdża i to dziecko na wieś zabiera. To jest prawdziwe rodzicielstwo, a nie jeżdżenie z dzieckiem komunikacją miejską. Jaki rodzic na coś takiego dziecko naraża. I dlatego, że są tacy nieodpowiedzialni ludzie, to ci odpowiedzialni, co jak mają dziecko to maja samochód, jak mają pracę to maja samochód, jak mają mieszkanie to maja samochód… to im jest tak ciężko, przez tych innych. I te samochody muszą na tych trawnikach właśnie przez takich nieużytych stawiać.

A w ogóle to ideałem byłyby parkingi piętrowe pomiędzy tymi blokami umieszczone I każdy by podjeżdżał swój autkiem pod samo okno. Wtedy by już nawet nie było ujmy na honorze, że trzeba dalej niż 10 metrów od wyjścia z klatki do samochodu dojść. Wtedy można by było prosto z okna do samochodu wsiadać, mieć  go na wyciągnięcie ręki, tuż za parapetem. Taka bliskość, taka symbioza człowieka z maszyną. Tylko te ludzie okropne, co to złośliwe są, to się nigdy na to nie zgodzą. A co by im to szkodziło?

*Tekst inspirowany wypowiedziami kierowców różnych, co to miłość do samochodu jest u nich emocją najistotniejszą.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s