Tolerancja to nie bycie ślepym i głuchym

Gdy osoba, która deklaruje się jako tolerancyjna, wygłasza sprzeciw wobec poglądów, przekonań czy zachowań kogoś innego, to nagle następuje oburzenie. No bo skoro jesteś tolerancyjny, to powinieneś tolerować wszystko. JESTEŚ TOLERANCYJNY TO TOLERUJ MOJĄ NIETOLERANCJĘ.

Co za głupota, idiotyzm i bezdenny debilizm. Jest to wpychanie ludzi tolerancyjnych do jakiegoś podziemia, w którym mają siedzieć cicho i nie wygłaszać swoich poglądów w imię ich udowodnienia?

I jak daleko ma ta ich tolerancja zawędrować? Czy mają nie wygłaszać sprzeciwu tylko wobec opinii i poglądów, czy wobec zachowań też?

Jestem tolerancyjna, więc powinnam z uśmiechem na twarzy tolerować, jak ktoś nietolerancyjny w moim towarzystwie obraża Żydów, opluwa Arabów i bije Murzynów? No bo przecież jestem tolerancyjna, więc powinna ich tolerować. A oni ze swoim brakiem tolerancji mogą robić co chcą i nic mi do tego?

Jeśli zgodzilibyśmy się na takie spojrzenie na świat, to zgodzilibyśmy się jednocześnie, że nie wolno pokazywać miłości, ale nienawiść prezentować w pełnym spektrum jak najbardziej wypada. I mam obawy, że trochę  właśnie w tym kierunku zmierzamy. Ostatnio większe oburzenie na ulicach wzbudza para homoseksualna idąca trzymając się za ręce, niż para heteroseksualna, które idzie kłócąc się i ciskając w siebie obelgami. Całujące się pary zarówno jedno jak i dwupłciowe wzbudzają w najlepszym razie spojrzenie z politowaniem, a w najgorszym niewybredne komentarze. Ludzie okładający się pięściami na ulicy pozostają najczęściej niezauważani lub mijani bez żadnej emocji na twarzy.

Czy NAPRAWDĘ jesteśmy tak skrzywieni, że nie jesteśmy w stanie akceptować pozytywnych emocji, a negatywne akceptujemy bez zająknięcia? W takim wypadku nietolerancyjni będą sobie rozkwitać i mnożyć się niczym drożdże, a tym tolerancyjnym zakneblujemy ich własną tolerancją usta i każemy siedzieć cicho.

A jednak NIE. Ja sobie nie pozwolę ust tolerancją zakneblować i mam nadzieje, że nikt tolerancyjny nie pozwoli sobie i społeczeństwu takiej krzywdy zrobić.

Tolerancja bowiem kończy się tam, gdzie zaczyna się jawny brak tolerancji drugiej strony. Nie może być tak, że jako osoba przeciwna przemocy fizycznej, pozwoliłabym się okładać pięściami a sama w cierpieniu bym milczała. Jestem przemocy fizycznej przeciwna, ale napastnikowi bym oddała. A gdyby zagrożenie było bardzo duże, to byłabym w stanie zrobić poważną krzywdę. Wiem o tym, znam siebie. Ja nie zacznę, ale potrafię skończyć. I podobnie mam w przypadku innych ludzi. Jeśli widzę przemoc, to reaguje. Obojętnie jaka ona jest. Natomiast gdy widzę  całujące się na ulicy pary, to się uśmiecham. Bo okazywanie przez ludzi sobie miłości zawsze nastraja mnie pozytywnie.

Tolerancja dotyczy życia codziennego ludzi, którzy w żaden sposób nie naruszają wolności osobistej innych ludzi. Gdy to robią, to nie ma mowy o tolerancji. Nie można zgadzać się na przemoc fizyczną i psychiczną, nie można w imię tolerancji nie zauważać, że inni są okrutni i wyładowują na kimś swoje frustracje. Mogę tolerować kogoś, kto wyznaje inne wartości niż ja. Tak długo, jak długo nie będzie próbował mi ich wtłoczyć. Szczególnie na siłę. Toleruję ludzi różnych wyznań, chociaż nie zawsze się z ich wiarą zgadzam.  Akceptuję odmienne od moich poglądy, jeśli nie naruszają w żaden sposób mojej sfery z godnością włącznie. Jeśli coś mi się nie podoba – to o tym mówię głośno. Nie dlatego, że nie jestem tolerancyjna, ale dlatego, że szanuję siebie. Nikt nie ma prawa mnie obrażać bezpodstawnie. Nikt nie ma prawa wyrażać poglądów o mnie czy innych, które nie mają żadnych podstaw i liczyć, że przyjmę to bez słowa. Bo jestem tolerancyjna.

Można powiedzieć, że jestem bałaganiarą. Nie można mi natomiast powiedzieć bez mojej reakcji, że kobiecie bałaganiarą być nie wypada. Bo niby co? Mam odkurzać i ścierkę do kurzu przyrośnięte do rąk?
Można nie zgadzać się z feminizmem jako takim i mieć uwagi co do tego, ze feministka jestem. Ale nie można mi powiedzieć, że jako feministka nie powinnam mieć dziecka. Bo gdzie tak jest napisane? Kto ustala zasady rozmnażania?

Takich przykładów dotyczących mnie osobiście i mojej tolerancji na odmienne opinie jest wiele.

Co do innych – nie twierdzę, że każdy musi lubić wszystkich. Oczywiście, że można czegoś nie akceptować. Nijak mi nie przeszkadza to, że ktoś nie akceptuje tego, że jem mięso. Ale nie jestem przez to złym człowiekiem. I nie zgadzam się, żebym w związku z tym byłą nazywana morderczynią i okrutnikiem.  Jeśli mi coś takiego zarzuca, to znaczy, że sam ma problem z całkowitym ogarnięciem współczesnego świata. Nie wierzę bowiem, że ktoś jest kryształowo czysty i przez całe życie, każdego dnia dba o to, żeby żadne stworzenie przez niego nie cierpiało. Włączając w to chińskich pracowników szwalni i zbieraczy bawełny. Ale to już zupełnie inna historia.

W każdym razie pozostaje mi zaakceptować to, czego w żaden sposób zmienić nie mogę. Tolerancja wobec tego, co nijak nie krzywdzi mnie, moich bliskich czy innych osób w świecie. I absolutny brak akceptacji tego, co narusza wolność innych. Na to godzić się nie mogę.

Bo tolerancja to nie bycie ślepym i głuchym.

Reklamy

One thought on “Tolerancja to nie bycie ślepym i głuchym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s