O czytaniu Książek słów kilka

Piszę z opóźnieniem, ale to chyba dlatego, że nie byłam przekonana czy jest po co i dlaczego. Nie jest to o potrzebie czytelnictwa jako takiego w społeczeństwie, chociaż czasem mam potrzebę wołania o to głośno i wyraźnie. Ale skoro z tym zwyczajnym czytelnictwem bywa tak różnie, a nawet bywa źle, to jak wymagać od ludzi, żeby czytali także metaforycznie. A jednak są tacy, którzy próbują i organizują taką możliwość.  Chodzi o Żywą Bibliotekę. Miejsce, w którym osoby nieprzeciętne w społeczeństwie są niczym książki. Każdy może wypożyczyć czas z nimi, w którym zada im nurtujące pytania, dowie się sie tego, czego nie wie. „Przeczyta” taką książkę, by zapoznany z jej treścią pełniej kroczyć przez życie. Idea bardzo słuszna, cel szczytny i radością napawa mnie to, że taka Żywa Biblioteka odbyła się w Łodzi. Byłam, widziałam, rozmawiałam, ale …

Już sam spis książek mnie zaskoczył. Mam chyba zbyt dobre pojęcie o społeczeństwie, zbyt wielkie nadzieje w nim pokładam. Uznałam, że o ile jeszcze książki takie jak gej, lesbijka czy queer będą chętnie wypożyczane, bo ich funkcjonowanie w społeczeństwie to często tabu, to jednak nie wszystkie książki mają podobny status. Co zaskakującego może być w osobie niewidomej, niesłyszącej czy matce z niepełnosprawnym dzieckiem? Że o matce samotnie czy samodzielnie (ile matek tyle opinii o właściwości tego nazewnictwa) wychowującej dziecko nie wspomnę. Byłą też osoba czarnoskóra, Romka czy była narkomanka. Bogactwo doświadczeń.

Ja nie znalazłam tam żadnej historii, które już w jakimś wykonaniu nie znałam. Lae nie, nie oceniam społeczeństwa przez swój pryzmat. Starałam się niczym uczestnik Familiady trafić w odpowiedzi ankietowanych, dlatego dobór tych osób niepełnosprawnych wydał mi się dziwny. Ale oczywiście pozostali w moim odczucie w opinii społeczeństwa, jako całości mogą być niezwykli a nawet kontrowersyjni. Tym bardziej powinni pojawiać się podczas takich inicjatyw, żeby przekonywać nieprzekonanych, że są zupełnie normalni a tylko jeden element ich osobowości od pozostałych ich odróżnia, więc jest to tyle, co nic. Nie mogą trafić na listę Ksiąg Zakazanych  dlatego, że charakteryzuje ich coś tak niezwykle odmiennego jak leworęczność czy dysortografia (może przy następnej Żywej Bibliotece także takie osoby się pojawią, bo jak później się okazało nic nie jest oczywiste). Bycia gejem nikt nie wybiera. Kto w obecnej Polsce wybrałby sobie coś, co na pewno mu życia nie ułatwi, a utrudni mu z całą pewnością? Jest to tak samo niewygodne w naszym kraju jak posiadanie innego koloru skóry niż biały (a właściwie różowy, różowawy, kremowy … biali są też niezwykli, bo idealna biel osiągają jedynie albinosi).

Dzisiaj natomiast przyszło mi zweryfikować swój pogląd na zaproszenie do Żywej Biblioteki osób niepełnosprawnych – niewidomych czy głuchoniemych. Wszystko przez jedno zdanie, które usłyszałam:

„Napisy w programach dla niesłyszących są bez sensu, bo jeśli są słowo w słowo to oni i tak nie rozumieją, bo mają uproszczony ten swój język”

W pierwszej chwili mnie zamurowało, zatkało i jak jestem totalną gaduła, tak nie mogłam znaleźć odpowiednich słów. Zaczęłam tłumaczyć, że nie znam języka migowego jakoś wnikliwie i może tam rzeczywiście są jakieś uproszczenia ( znak – słowo to uproszczenie? Nie wiem), ale tutaj chodzi o język pisany, który jest taki sam dla każdego, niezależnie od słyszenia czy nie. I było dalej wyjaśnić to trudno Po drugiej stronie był opór. Sięgałam do kolejnych argumentów, nawet desperackich, bo jakoś nagle strasznie zaczęło mi zależeć, żeby to wyjaśnić. W końcu wydawało mi się, że znalazłam argument doskonały kończący dyskusję i wyjaśniający wszelkie wątpliwości

„Przecież książki czytamy wszyscy takie same”

I tutaj kolejna porażka. No, bo skąd wiadomo, że osoby niesłyszące czytają? A jak nie czytają?

I we mnie pustka i przepaść. No to wtedy co? To tak samo jak słyszący, który nie czyta i posługuje się 20 słowami do opisania świata ( w tym 10 niecenzuralnymi – słyszałam takie rozmowy… o ile rozmowami to można nazwać) nie jest w stanie zrozumieć tego, co mówią do niego z telewizora, chociaż w założeniu w jego języku o żadnym uproszczeniu nie ma mowy.

Ta dyskusja byłą dla mnie ciężka. Tym bardziej, że prowadziłam ją z kimś, kto jest niby wykształcony i świadomy, a w tym wypadku wykazał sie totalną niewiedzą. Nie byłam w stanie wyjaśnić, że osoba głuchoniema ma niesprawne uszy a nie mózg. Że nie jest mniej pojętna, mniej mądra tylko dlatego, że nie słyszy. Dlatego myślę sobie, że jeśli na następnej Żywej Bibliotece ponownie pojawi się ktoś niesłyszący, to wyśle tam delikwenta od dzisiejszej dyskusji, by mógł sobie z taką osobą porozmawiać i czegoś się dowiedzieć. Może wymienią sie opiniami o przeczytanych książkach. Nie tylko tych Żywych.

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s