MPK – Mogę Przejawiać Krytykę

Ludzie, którzy na co dzień nie jeżdżą komunikacja miejską, mogą czuć się zdezorientowani, gdy pewnego razu przyjdzie im z jej usług skorzystać. Dzieje się tak dlatego, że prężnie postępujące zmiany w jej zakresie mogą każdego wprawić w osłupienie. Zmieniają sie trasy linii, które od lat były niezmienne. Znikają jedne połączenia, a zamiast nich pojawiają się zupełnie inne, które przeczą zdrowemu rozsądkowi. Rozmontowywane są fragmenty torowisk, które okazują się całkiem przydatne niedługo po tym, kładzie się nowe tory w miejscu, w którym stan obecnych tego jeszcze nie wymaga, zupełnie nie interesując sie tymi trasami, na których poziom wygięcia torów gwarantuje jazdę na niektórych odcinkach z prędkością pół km/h.

Ale ja prezentuje zupełnie inna jednostkę. Jestem na stałe zaznajomiona z komunikacja publiczną. Przechodziłam różne etapy naszej znajomości, w których pojawiało się uwielbienie, nienawiść, zniechęcenie i fascynacja. Mogę stwierdzić, że mój związek z środkami transportu publicznego jest dojrzały i wielowymiarowy – wiemy czego się po sobie spodziewać i nie mamy wobec siebie wygórowanych oczekiwań.

Zaprzyjaźniłam sie nawet ze stroną internetową tej instytucji w celu regularnych konsultacji moich planów podróżniczych. Czasem mam tylko wrażenie, że próbują mnie oni zniechęcić wszelkimi dostępnymi sposobami do jakichkolwiek wypraw i sugerują, żebym jednak została w domu. W ostateczności zarzucają mnie ostrzeżeniami, z których wynika, że nawet jeśli gdzieś pojadę tramwajem, to nie będę miała jak dotrzeć dalej pieszo do celu, bo w moim mieście nie ma chodników i żadnych traktów pieszych …

1479334_607230626003030_175631602_n

Ale czy to oznacza, że MPK nie jest w stanie mnie już niczym zaskoczyć, że nigdy nie wprawia mnie w osłupienie i nie zadziwia? Ależ nie. To doskonały partner do gry w przetrwanie i zwłaszcza teraz , gdy zimno i mokro na świecie, potrafi pokazać na co go stać.

Przede wszystkim liczne remonty sprawiają, że trudno znaleźć taki tramwaj, który porusza się po swojej pierwotnej trasie. Niektóre zniknęły całkowicie, inne maja trasy trochę zmienione, jeszcze inne mają je tak wykastrowane, że właściwie nie wiadomo jaka to jest trasa. Trzeba wiedzieć, ja wygląda stan aktualny, a i tak czasem można być zaskoczonym tym, że jakiś tramwaj w danym miejscu się pojawia. Mnie już wiele razy zaskoczyły różne jadące trasą, na której nie miały prawa sie pojawić i nikt nie był mi w stanie wyjaśnić, jak do tego doszło. Jakby prowadzący ten pojazd dziwnym trafem zabłądził. Ale jak można zabłądzić tramwajem, skoro jego jedyną drogą przemieszczania są tory?

Pojawiają się też liczne tramwaje typu „Z”. Zastępują one coś, co niby powinno tu jeździć, ale nie jeździ. Tylko te różne „Z” jeżdżą bardzo kreatywnie i trudno wywnioskować jakimi tablicami logarytmicznymi posługiwali się ci, którzy ich trasy ustalali.

Czasem zdarza sie też, że jakiś tramwaj czy autobus zwyczajnie nie przyjedzie. Nie bo nie i już. Nie ma wyjaśnienia, nie ma żadnej awarii, wypadku czy innego kataklizmu. Zwyczajnie na krańcówce czuł się zbyt zmęczony, by wyruszyć w dalszą drogę i postanowił sobie jeszcze trochę odpocząć. I tak stoję sobie nie 5 a 15 minut na przystanku w oczekiwaniu. Niby nic strasznego, 15 minut w perspektywie życie to nie tragedia, ale w trakcie tych 15 minut cała moja podróż stoi pod znakiem zapytania, bo przecież nie wiem, czy kolejny tramwaj tez nie będzie zbyt zmęczony.

Dlaczego więc się nie postawię, nie zerwę tej znajomości, nie powiem raz dobitnie, co o tym myślę i nie znajdę innego środka transportu?

Bo nie lubię korków. Co z tego, skoro niby tramwaj jest w stanie korek ominąć, ale już autobus utknie w nim wraz z setkami samochodów poruszających się ze średnią prędkością 5 km/h? Kierowca samochodu musi być w takich warunkach bardzo uważny i skupiony na drodze i na tym co robi. To wymaga większej koncentracji niż jazda w Fromule 1. Musi bacznie obserwować samochód przed nim i jeśli ten przesunie się choćby o 10 cm, natychmiast musi również w ten sposób zareagować. W przeciwnym wypadku kierowca jadący… khem stojący na pasie obok może uznać, ze wcale nam się tak nie spieszy i będzie próbował zając tych 10 cm przed nami. To nie jest fajne. Musi być to jeszcze bardziej stresujące niż powolne przemieszczanie się w korku.

Ja w tym czasie siedząc w autobusie czytam książkę. Nie interesuje mnie stres kierowcy i poziom jego irytacji, bo przedzieram się przez jakieś inne światy i musze tylko się pilnować, żeby na odpowiednim przystanku opuścić pojazd. Ile ja zaległości czytelniczych nadrobiłam w trakcie jazdy, ile lektur przeczytałam przez te lata spędzone w MPK, ile razy śmiałam się w głos po przeczytaniu wyjątkowo dowcipnego fragmentu budząc zdziwienie na twarzach współpasażerów. Odkryłam też, że jest tylko jedna rzecz, która budzi większe zdziwienie nienamiętnie czytająca osoba w komunikacji miejskiej – jest to namiętnie czytająca osoba w nocnej komunikacji miejskiej. Wokół niemal wszyscy skupiają cała swoja uwagę na tym ,żeby nie zsunąć się z fotela lub nie zasnąć, co skutkowałoby jeżdżeniem w kółko aż do rana. A ja czytam.

Poza tym mam dziką frajdę, gdy jadąc tramwajem mijam sznur samochodów, które może w ciągu najbliższych 5 minut ruszą z miejsca, a może wcale nie, bo dojeżdżając do kolejnego skrzyżowania widzę, że za tymi światłami sznur samochodów jest równie gęsto ubity.

Zdaję też sobie sprawę, że nie każdego stać na samochód, że ta komunikacja miejska to dla wielu nie wybór a konieczność. Są ludzie, którzy żyją od pierwszego do pierwszego, a do pracy jakoś dojechać muszą, bo inaczej nawet tego nie byliby w stanie robić. Nie kupią sobie samochodu, nie ubezpieczą go, nie zatankują. A w chwili, gdy wszyscy kierowcy ciągle narzekają na cenę benzyny, ja mam luksus dostępu do wszystkich środków komunikacji miejskiej w dzień i w nocy za kwotę niecałych 200 zł na trzy miesiące. Luksus nie do przecenienia.

Pewnie że MPK nie jest doskonałe i kolejne atrakcje wprowadzane do jego funkcjonowania tylko ten stan pogarszają. A powinno być odwrotnie, powinno być coraz lepiej, sprawniej i taniej. Może wtedy dałoby sie przekonać i skusić kierowców spędzających codziennie godziny w korkach i odreagowujących swoje frustracje tym spowodowane w pracy i w domu, że więcej osób w komunikacji miejskiej, to mniej pojazdów na ulicy a przez to mniej korków. Wszystkim by wtedy było wygodniej. Póki co jest jak jest. Nie każdy jest w stanie zrezygnować z wyjeżdżania samochodem spod samej klatki i dojeżdżania jak najbliżej swojej pracy. Nie każdego stać na prace logistyczną, jaką jest zapoznanie się z aktualnym rozkładem jazdy i trasami proponowanymi nam w tym miesiącu.

Ale ja coraz częściej mam wrażenie, że MPK jest podobne do demokracji. Może komunikacja miejska nie jest doskonała, ale to póki co najlepsze, co dla transportu miejskiego wymyślono.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s