Dziecko w łonie ze słowa stworzone

Dzisiaj jest ten dzień, który rozpala zmysły tak wielu, prowadzi do gorących dyskusji, stanów oburzenia i ekscytacji, porusza opinię publiczną i każe jej bić się w piersi w imię czegoś, co nie do końca od niej zależy. Wszyscy skupiają się wokół jednej kobiety, która nosi w łonie byt niezidentyfikowany, słowem stworzony i będący jedynie ideą idei, czymś niepewnym, niedopowiedzianym, a jednak bardziej realnym niż wszystkie inne dzieci świata.

Od tysięcy 2 lat 24 grudnia interesujemy się jedna kobietą, której udało się urodzić dziecko ze słowa stworzone, której macica rozpaliła wiarę i nadzieje w ludziach. Także w tym roku interesujemy się jedną kobietą, która zamierza słowem abortować słowem stworzone dziecko. Jakiż mamy piękny dowód na to, że to może być prawda, że taka idea zaszczepienia w macicy płodu tylko przez powiedzenie tego, jest możliwa. Przecież tylu uwierzyło, więc to musi być prawda. Tylko tym razem kobietą nie jest Maryja z Nazaretu a Katarzyna Bratkowska

Nie ma dowodu na to, że jest ona w ciąży. Nie można też z cała pewnością stwierdzić ,ze ciąże usunie. Nic nie wiadomo na pewno, ale gromy sypią się  każdej strony. Jak wielu nie ma pojęcia czym jest prowokacja, jak wielu rozpala w sobie ogień walki kierując go zupełnie nie tam, gdzie by wypadało. Skąd bowiem wiadomo, że dzieje się coś naprawdę? A jednak znaleźli się też tacy, którzy postanowili donieść do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Pojawiły sie też historie, które wydają się niemożliwe i jedyne miejsce, w jakim mogłyby sie narodzić, to umysł pisarza czy scenarzysty. A tutaj w realnym życiu znalazł się waleczny ksiądz, który wystąpi z kapłaństwa i zajmie sie dzieckiem, które się narodzi z łona Katarzyny Bratkowskiej, byleby tylko ono je donosiła. Chociaż nie wyobrażam sobie takiej deklaracji podpisanej z całą pewnością dla ciężarnej, która nie stałaby się tylko pustym słowem natychmiast po tym, gdy ta ciężarna ciąże donosi i wypchnie na świat człowieka.

I tutaj dochodzę do momentu, który jest przełomowy dla określenia czy nowe życie jest płodem czy dzieckiem i chociaż nauka, medycyna określiłyby to w zupełnie inny sposób, to według księży i innych ślepo za nimi idących – momentem tym jest porów. Jak długo dziecko siedzi w macicy – jest człowiekiem, po porodzie nie jest to już oczywiste i może za człowieka nie być uznane. I w tym wypadku również pojawia się ksiądz, tylko jest on zupełnie czarnym charakterem.

Najpierw zupełnie zapomniał o tym, że jednak jakiś tam celibat go niby powinien obowiązywać… no dobra, ksiądz też człowiek, mężczyzna, potrzeby ma, jego słowo najwyraźniej nie jest święte, chwila zapomnienie albo i kilka chwil, kobieta zaszła w ciąże, stało się. Oczywiście jestem przeszczęśliwa, ze ten ksiądz swoje potrzeby seksualne zaspokoił z kobietą a nie dziewczynką czy chłopcem, bo tak i zdrowiej dla niego i społeczeństwa. W każdym razie to nie sam akt płciowy okazał się problemem, bo jak długo nie niosło to konsekwencji poza tymi związanymi z grzechem, to księdzu najwyraźniej cała relacja nie przeszkadzała, a nawet śmiem uznać, że mu odpowiadała, skoro ją kontynuował. Jednak dziecko nie mieściło siew planach jego seksualnych ekscesów, dlatego postanowił w sposób najokrutniejszy z możliwych się go pozbyć. Nie, nie był tak łaskawy, że doprowadził do aborcji. Kobieta ciąże donosiła, a następnie urodziła w bólach podczas gdy ksiądz słuchał sobie muzyki. Nawet fakt, że krzyczy, krwawi i błaga o pomoc nie był w stanie zmiękczyć jego serca, w rezultacie dziecko zmarło, a ksiądz mógł sobie pogratulować skuteczności.
Czy został za to ukarany? Ależ skąd. Nie widać bowiem znamion jednoznaczności zbrodni. Czy dziecko było człowiekiem w chwili narodzin? Nie ma pewności. Pewność chyba byłaby wcześniej, ale jak się rodziło to było w stanie przejściowym i jeśli właśnie wtedy zmarło, no to ksiądz jest zupełnie niewinny i właściwie czego źli ludzie od niego chcą?
Żeby się odstresował po tak traumatycznym wydarzeniu to nawet zafundowanemu serię wycieczek, bo z Poznania został wysłany najpierw do klasztoru pod Ostrowem Wielkopolskim, a potem jeszcze na wakacje zagraniczne na Ukrainę. Musiał sie zregenerować i nabrać sił przed powrotem i stawieniem czoła wymiarowi sprawiedliwości, który choć go nie skazał, to jednak ciągał biednego po tych salach sądowych. No ale jak skazać kogoś za doprowadzenie do śmierci CZEGOŚ co dzieckiem nie było? No bo sie urodziło a nie zostało abortowane, a ta różnica powinna być oczywista…

I tego nie mogę pojąć, chociaż pewnie rozumieć powinnam aż za dobrze – wychodzi na to, że płód w ciele kobiety jest człowiekiem, którego nie wolno zabijać pod karą więzienia, ale jeśli do śmierci tego dziecka doprowadzi ktoś inny po tym, jak ta kobieta przez 9 miesięcy ciąże donosiła, to wszystko jest w porządku, nikt winy nie ponosi. Po raz kolejny okazuje się, że całe to zamieszanie z aborcja jest tylko kolejnym sposobem na podporządkowywanie kobiet, bo cały ciężar odpowiedzialności za wszystko w tym wypadku mają ponosić one. Szantażuje się kobiety strasząc je więzieniem, ale wobec innych konsekwencji się nie wyciąga. Umorzenie sprawy księdza nie odbiło się tak szerokim echem, jak sprawa domniemanego zamiaru dokonania aborcji przez Bratkowską. Ewentualne, możliwe i przypuszczalne spędzenie płodu budzi w społeczeństwie większe emocje niż zabicie noworodka? Szok i niedowierzanie.

Dlatego jeśli ktoś chciałby przy wigilijnym stole zastanowić nad życiem jakiegoś dziecka, to może niekoniecznie hipotetycznego płodu w macicy Katarzyny
Może pomyśleć o dzieciach głodnych, umierających, chorych i porzuconych. O dzieciach wykorzystywanych seksualnie przez tych, którzy powinni dbać o ich dobro. O dzieciach krzywdzonych na tysiąc sposobów, chociaż nie tylko żyją, czują, ale też mają świadomość krzywdy, która im się dzieje. I o nich pomyśleć można niezależnie od tego, czy dzieli się z kimś opłatkiem czy nie, czy jest to wieczór wigilijny czy każdy inny dzień w roku.  Nie pluć jadem na tych, którzy o innych ludzi walczą nawet narażając się na ostrą krytykę, tylko potępiać tych, którzy innych ludzi niszczą i to najczęściej z uśmiechem i „dobrym słowem” na ustach.

Reklamy

2 thoughts on “Dziecko w łonie ze słowa stworzone

  1. Obejrzałam rozmowę pani Bratkowskiej z jakimś tam politykiem (nazwisko mi umknęło, twarzy też nie zapamietałam, bo po co) i choć miała ważne sprawy do przekazania, to chyba powinna bardziej przegotować się do rozmowy z kimś, kto demagogię wyssał z mlekiem matki. Ale niezależnie od tego ważne treści poszły w świat. Następnie obejrzałam jej rozmowę z Tomaszem Lisem. Tu była przygotowana na podchwytliwe pytania, odpowiadała rzeczowo i… mam wrażenie, że dziennikarz w ogóle jej nie słuchał. Zadawał pytanie, następnie ignorował wypowiedzi swojego (do licha!) zaproszonego gościa. Rozumiem, że dziennikarz powinien być obiektywny, ale chyba nie głuchy? Po co zadawać pytanie, jeśli nie słucha się odpowiedzi? Potem padało nastepne pytanie i znowu… Jak grochem o ścianę. Odniosłam wrażenie, że chciał ją ośmieszyć, zignorować – co zresztą mu nie wyszło. Powiedziała wiele ważnych rzeczy, istotą wypowiedzi (jak mi się wydaje) było to, że nikomu nie chodzi o zwiększenie liczby aborcji, ale o legalnośc tych, które i tak zostaną wykonane, zalegalizowanie w obronie życia i zdrowia kobiet. Dlaczego tak trudno zrozumieć tak prostą rzecz? Mam wrażenie, że rządzą trzy małpki i matrix – do spółki.

    • Dość podobne miałam wrażenie w obu przypadkach. Przy czyms takim jak ten pierwszy – czasem trudno się przygotować na pewien rodzaj oszołomstwa, co wiem doskonale po jednej rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim, przy której byłam prawie pewna, że on nie odpowiada na moje pytanie, tylko na jakieś z dnia poprzedniego, które sobie własnie przypomniał.

      Co do dziennikarzy, którzy zadają pytania ale jakby nei słuchają odpowiedzi … jest to niestety dość powszechne w różnych mediach. Dziennikarz ma przygotowany jakiś kierunek rozmowy i obecność rozmówcy nijak mu w tym nie przeszkadza.
      JA w każdej rozmowie staram siekierować tym, co kiedyś powiedział Kszysztof Pieczyński:
      „Trzeba słuchać ludzi, bo tylko ze słuchania płynie zrozumienie.”
      I często tym wygrywam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s