Modele rodzinne w przedszkolu

W wielkiej narodowej dyskusji dotyczącej teorii/ideologii/przerażeniu GENDER pojawiło się wiele aspektów, które nie mając nic wspólnego z gender, mają jakiś skromny punkt styczny lub łączą się tylko w pojęciu poszczególnych jednostek czy grup, które do sedna sprawy nie dotarły, nawet się o nie nie otarły, ale głoszą swoje poglądy z absolutnym przekonaniem. Najbardziej dobijają mnie dość liczne przykłady totalnego mylenia gender z edukacją seksualną, o czym już mówić mi się nie chce, bo jeśli ktoś nie pojmuje, że historia to nie to samo co wiedza o społeczeństwie, a matematyka ma tylko trochę wspólnego z chemią, to ja już nic na to nie poradzę. Osobiście dotknęło mnie natomiast to, że nagle w tej dyskusji pojawił się głośny protest przeciwko nauczaniu dzieci w przedszkolu, że normalna i prawidłowa rodzina, to nie tylko tatuś i mamusia plus potomstwo, że istnieją różne modele rodzinne i w różnych rodzinach dzieci żyją i są wychowywane.

Dotarto do przekazów, że w nowoczesnej formie edukacji przedszkolnej wspieranej przez WSTRĘTNEGO GENDERA i OKROPNE FEMINISTKI mówi się dzieciom o tym, że model rodziny bywa różny i czasem nie ma mamusi, nie ma tatusia albo są właśnie dwie mamusie lub dwaj tatusiowe. Prawdę mówiąc ja jeszcze nie spotkałam się z takim programem edukacyjnym, który byłby tak otwarty, żeby uczyć dzieci przedszkolne o możliwości  funkcjonowania rodzin, w których rodzice są homoseksualni. Ja to z moim dzieckiem omawiam sobie we własnym zakresie i nie mamy z tym (ani ja, ani ona) żadnego problemu. Wiele różnych kwesti rodzinnych i związanych z bliskością między ludźmi załatwiamy prostym sformułowaniem – miłością. Jeśli ludzie się kochają, to jest to najważniejsze.
Jednak nie chodzi mi tutaj o problem z takim przedstawianiem sprawy, tylko o coś znacznie mi bliższego. Bo w tym proteście jest też głos przeciwko uświadamianiu dzieci co do tego, że czasem rodzina to jest rodzic + dziecko. Że nie można propagować takiego „chorego” układu i do czego to jest podobne, żeby dzieciom przedszkolnym pokazywać coś takiego i uczyć, że to jest normalne.

W tym miejscu mam wrażenie, że ktoś chce ze mnie zrobić idiotkę, kretynkę, psychopatkę, w każdym razie postać nienormalną w nienormalnym świecie żyjącą i nade wszystko chciałby to wpoić mojemu dziecku.

440559196_640

Ta  sprawa dotyczy mnie bardzo bezpośrednio. Jako samotna matka sprzeciwiam się prezentowaniu mojemu dziecku wyłącznie rysunkowego modelu rodziny z wyimaginowanego świata, w którym każdy mieszka z mamusią i tatusiem i ma może jeszcze psa albo kota. Nie żyjemy w świecie reklamy wykreowanym przez copywriterów, gdzie uśmiechnięta gromada w zestawie 2+2 zasiada przy rodzinny stole podczas konsumpcji śniadania. W życiu bywa bardzo różnie i nie tylko taki model rodziny może nieść dziecku szczęście, poczucie bezpieczeństwa i pełnie miłości. Ja  wiele pracy włożyłam i nadal wkładam w to, żeby moje dziecko po rozstaniu rodziców nie miało traumy, utraty  poczucia bezpieczeństwa, żeby czuło się kochane w najpełniejszy możliwy sposób. Nie chcę, żeby teraz ktoś próbował mojej córce wmówić, że tylko dlatego, że tatuś z nią nie mieszka, to jej życie jest gorsze czy mniej wartościowe. Nie próbuję jej zastąpić ojca, ale na co dzień robię wszystko, by życie bez tego ojca nie było cięższe i mniej szczęśliwe. I wiem, że to mi się udaje.

213

A poza moim egoistycznym bólem – co z tymi dziećmi, które nie mają jednego z rodziców, bo tata czy mama umarli z tego czy innego powodu? Prawdopodobnie w takim wypadku rodzice pozostali przy życiu na głowach stają, żeby w pewien sposób zrekompensować dziecku stratę. I tylko dlatego ich życie i rodzina jest gorsza? Powinny sie tego wstydzić, bo nie żyją według kolorowego schematu z książeczki? Mają czuć się nienormalne, być napiętnowane i wyśmiewane? Bo obawiam się, że forsowanie nierealnej wizji świata, mogłoby właśnie do takich efektów prowadzić. A chyba tego chcemy uniknąć ucząc dzieci tolerancji i różnorodności świata. A nie napiętnowania tych, którzy nie przystają do wyidealizowanej wizji jakichś MĄDRYCH GŁÓW, które nie chcą patrzeć na świat taki, jakim jest.

pary

Jak bardzo trzeba być bezlitosnym, żeby taki głos puszczać w świat, żeby wymagać pięknych obrazków nierealnych rodzin w książeczkach i jedynego słusznego przekazu?

I na koniec – nie ogłupiajmy dzieci, tylko prezentujmy im świat takim, jaki jest. Skoro doskonale wiemy, że istnieją rodziny niepełne, że są rodzice adopcyjni, że ludzie tworzą rodziny patchworkowe i miłość pojawia się w różnych konfiguracjach- to właśnie taki świat pokazujmy dzieciom i go wyjaśniajmy. Możemy udawać, że nie wiemy, że niektóre dzieci nie mieszkają z obojgiem rodziców. Możemy udawać, że nie istnieją inne modele rodzinne niż tata i mama. Ale doskonale wiemy, że jest to kłamstwo. A kłamać  się nie powinno. Nie tylko innych dorosłych, ale przede wszystkim nie wolno okłamywać dzieci.

65

W tekście wykorzystałam obrazki z projektu zrealizowanego podczas zajęć z typografii w PJWSTK, 2012r. współpraca z TEA: towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej;                     projekt pro bono

http://vimeo.com/68302604

Advertisements

2 thoughts on “Modele rodzinne w przedszkolu

  1. Chyba bez komentarza, bo napisałaś wszystko, co trzeba było na ten temat napisać. Tylko jak to teraz wprowadzić w życie? Jak przestawić sposób myślenia i wypowiedzi części społeczeństwa na normalność i rzeczywistość? Bo na razie przedstawiają jako normalność własne wyobrażenia o idelnym świecie. Nikt nie przeczy, że dla dziecka byłoby świetnie, gdyby miało w domu dwoje kochających rodziców (bez rozpatrywania ich płci), tylko co to ma wspólnego z rzeczywistością? Komu ma służyć wychowanie kolejnego pokolenia w poczuciu, że wyrosło w „niewłaściwej” rodzinie? I czemu? Bo przecież nie budowaniu ich poczucia własnej wartości. Wszystko ma jakiś swój koniec, tylko głupota- jak się okazuje – jest wieczna. Ręce opadają.

  2. U mnie problem polega nie na tym, że chcę, żeby ktoś moje dziecko uczył, że rośnie w NORMALNEJ rodzinie – bo ja ją tego nauczyłam wystarczająco. Wie, że jest kochana, czuje siebezpieczna i szczęsliwa.
    Ja tylko BARDZO bym nie chciałą, żeby ktos teraz temu, co ja jej poukładałam w głowie i w życiuu- zaprzeczał.
    Na szczęscie ma fantastyczne przedszkole i cudowne panie, które są bardzo świadome i otwarte na dzieci.
    Już pomijając to, że w dyskusji o małzeństwach moja córka potrafi się wtrącić mówiąc:
    – A czasem małzeństwo to są dwie panie albo dwóch panów.

    I wszystko ma pod kontrolą ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s