Kobiety kobietom zgotowały ten los

Nie jest to recenzja. Nie jest to też coś najnowszego. Ale jest to tekst, który nie stracił na aktualności. Co mnie smuci. Jednak właśnie dlatego postanowiłam go powołać do życia raz jeszcze.

                                           *       *      *

Obejrzałam Plac Zbawiciela i we mnie zawrzało. Nie, to nie jest recenzja filmu, bo nie o to mi chodzi. Film był dla mnie tylko iskrą, która rozpaliła tysiące myśli przelatujący przez moją głowę. Zobaczyłam otaczającą mnie rzeczywistość taką, jaka jest. Chodzi mi o mężczyzn, którzy żyją w Polsce. Z góry przepraszam tych, którzy tacy nie są, bo wiem, że istnieją wyjątki. Niestety potwierdzają one tylko smutną regułę.

Większość przedstawicieli tak zwanej płci silnej to słabeusze. Nie radzą sobie w dorosłym życiu. Przykładem jest bohater tego filmu. Mężczyzna, który znalazł sobie żonę, ale nigdy tak naprawdę nie wydostał się spod wpływu mamy. To ona wpłacała mu pieniądze na przyszłe mieszkanie i to do niej szybko wrócił, gdy musiał opuścić mieszkanie, które wynajmował. Zapakował swoją rodzinę i schronił się pod „skrzydłami” matki. Jak dziecko, które w razie kłopotów z rówieśnikami w piaskownicy, zbiera swoje zabawki i wraca do domu. A jego żona pozwalała, żeby to on podejmował decyzje. Wierzyła, że jako głowa rodziny będzie o tę rodzinę dbał. Tylko, że on nie był na taką odpowiedzialność gotowy.

Chciałby, żeby żona pracowała, bo z ciężkim sercem przychodziło mu dzielić się z nią „swoimi” pieniędzmi. Tylko nie myślał o tym, że gdy żona pójdzie do pracy, dwoje dzieci będzie musiało iść do przedszkola. Przecież ona nie zapakuje pociech do torby i nie zabierze ze sobą. Taka ewentualność nie zgadzała się z jego wyobrażeniem o świecie. Z jednej strony żona miała siedzieć w domu i opiekować się dziećmi, bo przecież „od tego jest”, z drugiej miała w tym samym czasie pracować.

Gdy sytuacja stawała się coraz trudniejsza dla wszystkich w to zamieszanych, bo przecież matka też uczestniczyła w codziennych kłopotach, gdy problemy nie chciały same się rozwiązać, uciekł. Tym razem do kochanki. Ale tak naprawdę była to kolejna mamusia. Bo znalazł kobietę silną, odpowiedzialną, z mieszkaniem, do którego on się wprowadził i pracą, ale bez dzieci, którymi trzeba by było się zajmować. Nie miał konkurencji do jej matkowania i mógł spokojnie dalej być dzieckiem, które nie bierze odpowiedzialności za własne czyny.

A ja niestety coraz więcej takich mężczyzn widzę dookoła siebie. Najpierw jak najdłużej siedzą u mamusi, a potem szukają kobiet, które tę mamusię zastąpią. Gdy mają związać się z kobietą słabszą, którą musieliby się zająć, nie są w stanie podołać takiemu zadaniu. To nie tak, że kobiety stają się coraz silniejsze na przekór mężczyznom. Muszą być mocne, żeby zadbać o siebie o swoje dzieci, bo często na ojca tychże liczyć nie mogą.z3599439Q

Dla mnie najsmutniejsze jest to, że trochę winy za to ponoszą matki tych mężczyzn. To one nie pozwalają im dorosnąć. W filmie też w którymś momencie matka bohatera mówi, że „wszystko jest jej winą”. Wszystko może nie, ale część pewnie tak. Matki trzymają blisko siebie swoich synów, nie pozwalają im się usamodzielnić, traktują ich jak małych chłopców. Nawet, gdy są oni dorosłymi mężczyznami i zakładają swoje rodziny, to znam takich, którzy chodzą dalej na zakupy ze swoją mamą i z nią ustalają decyzje dotyczące przyszłego życia. Nawet najcierpliwsza żona jest w stanie znieść taką sytuację tylko do pewnego momentu. Bo trudno całe życie trwać w trójkącie. A jest to jakiś trójkąt.

Dlatego mam apel do wszystkich matek: Odcinajcie pępowiny swoim synom. Przestawajcie prowadzać ich wszędzie za rękę. Nie wtedy, gdy mają 30 lat, żonę i dzieci. Wcześniej. Oni kiedyś muszą zacząć być samodzielni i zrozumieć, że życiowa partnerka to nie matka tylko żona. Wiem, że to może być trudne, że robię to z egoizmu, bo wcześniej czy później ja też zwiążę się z jednym z nich.

17891_2

KOBIETY, nie róbcie krzywdy innym kobietom. Wasi synowie będą kiedyś mieli żony, więc nie trzymajcie ich za wszelką cenę przy swoich spódnicach. Wiem, że trudno zrozumieć, że mały synek przestał być chłopcem i stał się mężczyzną. Że jakaś inna kobieta może rościć sobie do niego prawa, ale tak jest albo będzie.

Przecież chcecie, żeby wasi synowie ułożyli sobie życie. Wystarczy, że nie będziecie im w tym przeszkadzać. Bo głęboko wierzę, że mężczyzna też może być dorosłym człowiekiem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s