Puste – przepełnione przedszkola

Rozłazi mi się zupełnie to, co mówi sfera rządząca na temat ilości dzieci w tym kraju uzasadniając kolejne cięcia i zamykania przedszkoli i szkół z tym, co obserwuję dzięki temu, że mam oczy, mózg, a także dziecko uczęszczające do przedszkola.

W przedszkolu mojego dziecka w roku szkolnym 2011/2012 4 pełnowymiarowe grupy przedszkolne, na które przedszkole było przygotowane, gdyż posiadało 4 przedszkolne sale. Obłożenie było pełne, pewnie niektóre dzieci do przedszkola sienie dostały jak to zwykle bywa. Może wybrały inną placówkę jako drugi wybór i dzięki temu jednak do jakiegoś przedszkola poszły. W każdym razie już wtedy przedszkole nie wskazywało na to, że dzieci jest za mało, bo grupy były pełne – po 26 osób, co stanowiło absolutny komplet.

W roku szkolnym 2012/2013 zlikwidowano w przedszkolu salę gimnastyczną tworząc w tym miejscu kolejną przedszkolną salę, co pozwoliło na przyjęcie pięciu pełnowymiarowych grup przedszkolnych. Było to spowodowane wyjątkowo dużą ilością trzylatków, które zgłoszono do przedszkola i pani dyrektor podjęła decyzję, że o ile 20 osób to jakoś może odrzucić, to jednak na odrzucenie 50 nie ma serca i musi coś wykombinować, żeby choć część tych dzieci przyjąć. Wykombinowała, co nie odbyło się ze stratą dla wszystkich przedszkolaków. Brak sali gimnastycznej powodował utrudnienia w przeprowadzania wszelkich zajęć ruchowych takich jak gimnastyka korekcyjna czy rytmika (tak, to były czasy z bogactwem zajęć przedszkolnych przed wprowadzeniem restrykcyjnych zmian, ale to tym już pisałam), które musiały się odbywać w szatni przemeblowywanej na ten czas, bo trzeba było szafki poprzesuwać pod ściany. Ale jest to mała cena za to, że grupa kilkudziesięciu dzieciaków mogła chodzić do tego przedszkola, a ich rodzice nie musieli w panice zastanawiać się – Co z tym dzieckiem zrobić, gdy my idziemy do pracy? Bo podniesienie wieku emerytalnego sprawiły, że dziadkowie też nie są żadnym rozwiązaniem nawet wtedy, gdyby deklarowali się, że chcą się wnukami zajmować.  Kolejny raz jest to efekt prostej matematyki – jeśli odchodzisz na emeryturę w wieku 67 lat, to twoje dzieci mają 40-45. Ile z tych dzieci dopiero w ostatnich latach postanowiło mieć potomstwo? Sądzę, że pewnie tylko jakiś odsetek, a nie olbrzymia większość.  Ale takie proste zadania matematyczne są obce tylko najwyższej władzy, bo władza przedszkolna sobie radzi i wie, że jedna klasa więcej to 26 osób więcej pośród dzieci przyjętych.

Jednak ten, kto myśli, że raz na zawsze rozwiązało to problem przepełnionego przedszkola – grubo się myli. W roku szkolnym 2013/2014 pani dyrektor zrezygnowała ze swojego gabinetu wstawiając swoje biurko do pomieszczenie gospodarczego, co pozwoliło na przyjęcie pięciu pełnowymiarowych grup przedszkolnych i jednej niepełnowymiarowej, która teraz rezyduje w byłym gabinecie pani dyrektor. Nie zagwarantowało to jednak przyjęcia do przedszkola wszystkich chętnych dzieci i kilkadziesiąt osób pozostało bez przydziału, co na pewno wygenerowało duże problemy w ich rodzinach. Wygenerowało to natomiast kolejne problemy w organizacji przestrzeni przedszkolnej, bo szatnia miała już szafki w każdym możliwym miejscu, a jeszcze trzeba było liczyć się z tym, że należy je regularnie przesuwać z uwagi na zajęcia ruchowe. Został przebudowany przedsionek przedszkolny, w którym utworzono dodatkowe pomieszczenie na szatnie. Jest teraz ciasno? Jest. Dzieci mają gdzie wieszać ubrania? Mają. Tylko czy naprawdę chodzi o to, żeby te dzieciaki od najmłodszych lat ściskać jak sardynki w puszce zamiast dać im trochę przestrzeni, by rozwinęły skrzydła? Najwidoczniej niektórym u władzy właśnie o to chodzi. A próba wypchnięcia dzieci z przedszkoli wcześniej niewiele zmieni w samej organizacji przedszkolnej, bo to grupy 3-latków są tak liczne, że muszą być podwójne rok za rokiem, więc odejście jednych 6-latków do szkoły a przyjęcie podwójne ilości 3-latkó1) niczego nie rozwiązuje, a wręcz przeciwnie (o samym pomyśle wysłania 6-latków do szkół, zwłaszcza tych urodzonych pod koniec roku – tutaj się nie wypowiem, bo już sił mi brak)

Niech mi zatem ktoś spróbuje wytłumaczyć, ja kto sie dzieje, że od władzy ciągle słyszę o małej ilości dzieci, placówkach pustych, nierentownych, które trzeba zamykać, żeby nie nadwyrężać budżetu miasta, gminy czy czego tam jeszcze. A jednocześnie codziennie obserwuję przedszkola przepełnione, w których dzieci jest więcej niż możliwości przerobowych placówki, dlatego trzeba wspinać się na wyżyny pomysłowości i umiejętności kombinowania, żeby jako taki poziom dzieciom zaoferować? Skąd taka rozbieżność?

I ja nawet nie neguję tego, że może w poprzednich latach w przedszkolach było trochę mniej dzieci, że grupy były niepełne. Co jednak nie musiało skutkować natychmiastowym likwidowaniem poszczególnych przedszkoli i ścieśnianiem dzieci  w tych, które łaskawie sie pozostawiło. Można było na ten czas zmniejszyć liczebność grup przedszkolnych, bo przecież nie zawsze w grupie musi być 25-30 osób. Może w jakimś roku być dzieci 15 i nikt na tym nie straci. Wręcz przeciwnie- wszyscy zyskają. Ale łatwiej jest dzieci poupychać jak się da, przedszkola pozamykać i budynki posprzedawać ciesząc się, że w danym roku podreperowało siew ten sposób budżet.
A co dalej? Ludzie to nie kury, które można hodować na jajka i kazać im składać je według ustalonych norm. Ludzie to nie maszyny, które można zaprogramować i według tego będą się rozmnażać. Ludzie raz mają dzieci więcej a raz mniej. W poszczególnych latach nie jest to taka sama liczba. Poza tym jest różna liczba ludzi w poszczególnych rocznikach, co też wpływa na ilość dzieci w danym roku. Ja pochodzę z wyżu demograficznego, który przypadł na okres około początku lat 80. Łatwym do przewidzenia jest, że w chwili, gdy ludzie i będą mieli 25-20 lat – spora ich część może się postarać o potomstwo, więc 3 lata później ich dzieci będą szły do przedszkola. Można to przewidzieć i nie potrzeba do tego skomplikowanych tablic logarytmicznych czy innych niepojętych urządzeń, wystarczy odpowiednia dawka logicznego myślenia i matematyka na poziomie podstawówki w ostateczności uzupełniona kalkulatorem.
Jak patrzę na sferę rządzącą, to mam wrażenie, że to wykracza poza ich poziom pojmowania.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s