Piekło Pocztowe

Z Pocztą Polską bywa różnie i nie będę ukrywać, że wiem, że czasem tam dziwne rzeczy się dzieją, giną przesyłki, które ginąć nie powinny a listonosze zachowują sie totalnie nieodpowiedzialnie. Zawsze gdy ktoś na pocztę narzeka pytam, czy składa skargi, zażalenia, czy informuje kogokolwiek odpowiedzialnego za pracę danego urzędu o nieprawidłowościach, czy tylko chodzi po świecie wylewając swoją żółć na prawo i lewo. Nie ma bowiem sensu narzekać do ludzi postronnych i uskarżać się jak to nam nie dostarczono, nie dostarczono w terminie i źle nas potraktowano, jeśli nic z tym nie robimy. Skoro tolerujemy złe funkcjonowanie danej jednostki, to znaczy, ze nam ono nie przeszkadza, a jeśli nam przeszkadza … i mogę wywód zacząć od nowa.

Jak mi ktoś powie, że łatwo powiedzieć, to przedstawię moja osobistą sytuację. Złożyłam papiery na studia – na dwa kierunki. Poszłam na jeden, na drugi nie poszłam. Moje papiery wróciły listem poleconym do mnie, gdyż było tam moje świadectwo dojrzałości wraz z dyplomem muzyka, który uzyskałam po szkole średniej, wiec nie był to byle jaki dokument, tylko coś ważnego. Jakieś było moje zdziwienie, gdy któregoś razu zastałam list formatu A4 upchnięty do skrzynki. W środku pogniecione dokumenty, ale na szczęście były. Jednak list był polecony, a nikt tego przecież w skrzynce nie kwitował. I tutaj pojawiło się podejrzenie chachmęctwa ze strony listonosza.
W dalszym przebiegu tej sprawy okazało się, że owszem – listonosz podrobił czyjś podpis i owszem – nie jest to pierwsza na niego skarga. Sprawa rozbiła się o panią naczelnik poczty i listonosz został ukarany.

Jednak jaka by ta poczta nie była, przez lata wyrobiła sobie system dostarczania przesyłek i weryfikowania danych osób je odbierających. Jak widać na przykładzie przeze mnie przedstawionym – za zaniedbania ponosi ktoś odpowiedzialność (oczywiście pod warunkiem, że ktoś te zaniedbania zgłosi) Jednak w ramach walki z monopolizacją czegokolwiek (walce takowej się nie sprzeciwiam, ale zawsze uznaję, że rozsądek powinien wygrywać z chciwością – co nie zawsze ma miejsce) postanowiono również zrobić porządek z pocztą. Nie ma preferencyjnych warunków i każdy może starać się o wygranie przetargu na chociażby dostarczanie przesyłek sądowych. Co też właśnie się stało. PGP – Polska Grupa Pocztowa nie posiadająca swoich placówek terenowych jest uprawniona do dostarczania wezwań do sądu czy innych tego typu istotnych dokumentów. Do skrzynki wrzucane jest awizo, które pozwala odebrać przesyłkę podczas zakupów w najbliższym sklepie spożywczym, gdzie mieści sie ajencja PGP.
Nic dziwnego, że powoduje to zabawne skojarzenia i powstają dowcipy (nie wiem, na ile naprawdę są to sytuacje prawdziwe, chociaż mogę się domyślać, że takowe również istnieją)

1390842683_sgx0ml_600

I może byłoby to zabawne, że wyrok sadu dostajemy wraz z mlekiem, a wezwanie na rozprawę  przy okazji zakupy kiełbasy krakowskiej, gdyby nie fakt, że w tym całym przedsięwzięciu nic zabawnego nie ma. Pracownicy poczty podpisują stosy papierów, które określają zakres ich obowiązków, odpowiedzialność w różnym zakresie, mają system weryfikacji danych i spore kary za niedotrzymanie któregokolwiek punktu. Pracownicy i pracownice spożywczaków zatrudnieni na umowę zlecenie, która kończy się po miesiącu, mogą dzisiaj pracować a jutro nie. Nikt nie jest tak naprawdę odpowiedzialny. Ludzie też są zbulwersowani, że muszą legitymować się jakiejś pani Kasi, Asi czy panu Tomkowi, który kasuje ich czekolady. Niby ma identyfikator, ale wypisany odręcznie i nijak nie przywodzi on na myśl tego, który musi mieć w widocznym miejscu pracownik poczty.
Efekty takiego braku odpowiedzialności bardzo szybko stały się widoczne.

Jakiż bowiem problem w tym, żeby wrzucić awizo nie do tej skrzynki, do skrzynki w innym domu, a może nawet na innej ulicy. No przecież wrzucamy gdziekolwiek a adresat sam się musi domyślić, ze gdzieś tam na niego jakaś przesyłka czeka. Nieważne jest też nazwisko na przesyłce, odebrać ją może każdy i pewnie jakoś tam sie skontaktuje z prawdziwym adresatem. Gdyby to były kartki świąteczne, to można ewentualnie machnąć ręką. Chociaż ja bym do tego taka skora nie była, bo ludzie, którzy jeszcze sobie kartki świąteczne wysyłają, są piewcami tradycji i wartości. Dla nich otrzymanie czy nieotrzymanie kartki to istota podtrzymywania kontaktów towarzyskich na odpowiednim poziomie. Niedopuszczalne jest niewysłanie kartki do kogoś, kto nam kartkę przysłał. A już kwestia listów, które na pachnący papierze pisane stanowią podstawę romansu jest nie do przecenienia. Jednak w tym wszystkim problem stanowi to, że wezwanie do sądu awizowane i odebrana jest dla sądu dowodem na to, że zainteresowany został poinformowany o procesie. Jeśli otrzymał to ktoś inny i nie powiadomił (własnej, nieprzymuszonej woli czy poczucia obywatelskiego obowiązku, który wszak się w narodzie ruguje) osoby naprawdę zainteresowanej, to taka osoba na rozprawę się nie stawi. Co może skutkować aresztowaniem. I tak oto przesunięcie przesyłek z Poczty Polskiej do PGP, które wydaje się oszczędnością pieniędzy, może w rezultacie przysporzyć nie tylko problemów ale i wydatków zarówno obywatelom jak i samym sądom. Bo rozprawy będą przesuwana i dojdą kolejne z tytułu nieodpowiedniego dostarczania przesyłek. Przyszłość wydaje się być koszmarem.

Terry-Pratchett---Pieklo-pocztowe 121914,1

Tu dochodzimy do tytułu tegoż tekstu, który żywcem wzięty jest z tytułu jednej z książek mojego ukochanego pisarza Terry’ego Pratchetta – „Piekło Pocztowe”.  Pozycje polecam, bo pięknie pokazuje po co jest nam poczta i jak wiele przyjemności i wartości ze sobą niesie. Jeśli o niej zapomnimy i zakopiemy ją w kopcach historii, to może się to na nas zemścić. A dokładnie taki los nam jest pisany, gdy obserwujemy obecną sytuację. I chociaż ja wiem, że przecież prognozuje się, że w 2025 roku zostanie wysłany ostatni list, że poczta przestaje być potrzebne, że piszemy do siebie mailem a wysyłamy kurierem … to jednak wszystkie historie z pocztą w tle pokazują, że wcześniej czy później napisany własną ręką list, wsadzony w kopertę i wysyłany przez człowieka do człowieka z pośrednictwem człowiek – będzie potrzebny.  Jeśli w tym całym procesie nie zachowamy rzetelności pracy, poszanowania przesyłanych treści i szacunku dla tych, którzy piszą i czytają, to nic z tego dobrego nie wyniknie. Teraz mamy przedsmak tego, jak może wygląda ta nasza pocztowa piekielna przyszłość. A jak nam tego mało i wyobraźni nie starcza,  a książka wydaje się czymś nie do przejścia, to jest jeden film o wartości artystycznej dość średniej, ale tę wyobraźnię doskonale zastępujący przynajmniej w kwestii przyszłości poczty i na pewno równie dobrze pokazujący jej znaczenie w życiu ludzi –  „Wysłannik Przyszłości”.

listonosz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s