Gdy uderza woda sodowa

Gwiazdy są po to, żeby ładnie wyglądać, ładnie się uśmiechać, cieszyć oczy w wielu aspektach i w ogóle od  sprawiania, że ten świat jest ładniejszy. Tylko o ile w przypadku twarzy ładność można ograniczyć do wyglądu, to jednak w przypadku świata nie o sam wygląd chodzi. Jasne że miło, gdy piękna gwiazda uśmiecha się do dzieci w Afryce, ale o ile milej, gdy prócz uśmiechu wręcza im bułki, miski ryżu czy kubek z wodą. Bo przecież może, a jak coś zrobić można, to zrobić to należy, a nawet się powinno. Dlatego tak miło patrzy Siena gwiazdy, które oprócz swojego codziennego zarobkowania pieniędzy niemałych (filmy, płyty, reklamy…) oraz bywania w celu podtrzymywania tradycji celebryckich, potrafią także pojechać w jedno czy drugie miejsce, wspomóc finansowo tych, którzy nijak sobie finansowo i życiowo nie radzą, swój promienny uśmiech wykorzystać w czymś bardziej ambitnym niż film z dużą dawką efektów specjalnych. Różnie gwiazdy do tego podchodzą, ale szacunek zdobywają bardziej przez jakiś gest dla ludzkości niż doskonałą rolę filmową.

Przykładem może być tutaj Angelina Jolie. Buntowniczka, niegrzeczna dziewczynką, która robi wiele rzeczy niezrozumiałych dla ogółu. Ale jednoczesnie angażuje się w działalność charytatywną równie intensywnie, co w wychowywanie swoich dzieci. A ma ich niemało i część jej dzieci to dzieci adoptowane z miejsc, w których było gorzej niż u niej w domu, w których nie miały one żadnej przyszłości, a Jolie im tę przyszłość zapewniła. Na każdym polu pokazuje, że sława to może być doskonałe narzędzia do sprawiania, że ten świat będzie lepszy.

I tutaj pojawi się postać  Scarlett Johansson. Pięknej kobiety, która pobudza zmysły i umysły. klasyczna piękność, która tak samo zachwyca dzisiaj jakby zachwycała w latach 50. XX wieku. Nic dodać, nic ująć. Może zmienić kolor włosów. Może się nie uczesać i nie umalować – a jednak zachwyca. Wydaje się jednocześnie idealną kandydatką na gwiazdę charytatywną – współpracuje z Oxfam – organizacją międzynarodową, która zajmuje się walką z głodem na świecie, ale również pomaga w krajach rozwijających się. Mają oni dość jasne i klarowne poglądy na temat sprawiedliwości społecznej, która jest  obecnie światowa poprzez fakt, że wszystko ulega globalizacji.

Obrazek wydaję się piękny, gdyż piękna kobieta czyni piękne rzeczy.
I nagle zgrzyt, rysa na wizerunku. A wszystko przez pieniądze. Chociaż chciałabym napisać, że przez bąbelki, bo czytając kolejne doniesienia i zagłębiając sie w temat niemal słyszę jednego z bohaterów filmu „Gdzie jest Nemo” wykrzykującego w akwarium: ”Bąbelki, bąbelki, bąbelki”. Jednak ze smutkiem muszę przyznać, że znowu życia okazało się być prozaiczne i chodzi jednak o pieniądze.

Każdorazowo uderza we mnie fakt, że dla pieniędzy gwiazdy potrafią robić rzeczy dwuznaczne moralnie, a nawet zupełnie negatywne. Zrozumiałabym pewnie postawę podobną u osoby, które nie ma co do ganka włożyć, a obok płaczą głodne dzieci – wtedy rzeczywiście moralność może zostać zachwiana. Ale chyba Johansson nie ma problemów z wyżywieniem siebie, a nawet sporego grona przyjaciół. Jest sławna, popularna i dobrze płatnę role filmowe ciągle znajdują się w jej zasięgu. A jednak skusiła się na reklamę firmy SodaStream

(póki co jest jeszcze w sieci, ale nie wiadomo jak szybko zniknie)

I rozpętało się piekło.
Nie wiadomo co było pierwsze – piekło humanitarne czy kapitalistyczne.
Zacznę od tego, które mniej mnie porusza, bo skoro wielcy kapitaliści wołają o wolny rynek, to powinni się do tych nawoływań sami stosować i nie marudzić. Wolna konkurencja, wolny wybór klientów, a jednak firmy Coca-Cola i Pepsi nagle poczuły się zagrożone. Wszystko przez to, że pod koniec reklamy urządzenia bąbel kującego (ach wspomnienie syfonów) Scarlett mówi: „Sorry Coke and Pepsi”.

Może te firmy nie miałyby wiele do powiedzenia (czyżby? Przecież doskonale wiemy, że wolny rynek jest tak bardzo wolny, na ile wielkie koncerny mu pozwolą), jednak przesądzające sprawę okazały się plany dotyczące emisji spotu, który miał być nadawany w stacji Fox w trakcie rozgrywek Super Bowl. Niestety sponsorami tegoż przedsięwzięcia są zarówno Pepsi jak i Coca-cola… O ile konkurowanie ze sobą nawzajem najwyraźniej im nie przeszkadza (na ten temat mam też swoją teorię, ale nie czas i miejsce na to), to już wizja konkurenta zewnętrznego podniosła im ciśnienie i najprawdopodobniej reklama w ogóle nie zostanie wyemitowana. A już na pewno nie w trakcie Super Bowl. Chyba, że ostatnie zdanie zostanie wycięte. Czyli piękna, kapitalistyczna, jakże „wolnorynkowa” cenzura.

Jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy, dużo bardziej negatywny niż nadepnięcie na odcisk koncernom (chociaż jak się nad tym głębiej zastanowić, to obecnie niż nie jest groźniejsze niż narażenie się koncernom – taka Johansson pewnie nie ma co liczyć na lukratywny kontrakt z którąkolwiek z firm). Firma produkująca sprytne urządzenie, które w Polsce od lat znane jest jako syfon (chociaż fakt – mechanizm nabąbelkowywania może być inny) posiada fabrykę na Zachodnim Brzegu Jordanu – na terenie bezprawnie odebranym przez Izrael Palestynie. I tutaj do głosu doszła organizacja Oxfam, która uznała, że nie godzi się, by ich ambasadorka współpracowała z tymi, którzy działają wbrew prawu międzynarodowemu i wbrew głoszonym przez Oxfam poglądom.  Jeśli organizacja bojkotuje wytwarzana tam produkty, to ich ambasadorka nie powinna jednocześnie ich reklamować.

W konsekwencji Johansson wcale nie wycofała się z kontraktu (a mogła wytłumaczyć, że nie wiedziała, że taka niedouczona jest, że się nie interesuje polityką międzynarodową i konfliktami zbrojnymi ostatnich lat…), a stwierdziła, że najwyraźniej jej poglądy nie są tak radykalne(!) jak organizacji Oxfam, w związku z tą różnicą zdań pora sie rozstać. W ten oto cudowny sposób okazało się, że działalność charytatywna nie jest dla gwiazdy tak ważna, jak działalność komercyjna i kontrakt z Soda Stream jest znacznie ważniejszy, niż współpraca z Oxfam.

free_bubbles

A mnie ogarnia smutek – bo jeśli nawet bogata gwiazda potrafi machnąć ręką na niesprawiedliwości społeczne i polityczne w imię kontraktu i pieniędzy, to jak wymagać tego od nas wszystkich, zwykłych śmiertelników? Moralność widocznie to coś niezależnego od pozycji społecznej tylko od charakteru, wychowania i coraz częściej – braku chciwości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s