Byle tylko dzisiaj nie zwariować

Są takie dni, gdy nic mnie nie cieszy, nic mi się nie podoba i całe moje życie jest ponurym żartem spaczonego komika. Na co dzień kocham moją pracę. Naprawdę. Nie tylko ją lubię, ale kocham ją niezaprzeczalnie. Ale w takie dni mnie drażni, denerwuje, czuję się w niej niedoceniana, źle wynagradzana i w ogóle mam wrażenie, że mogłabym robić cokolwiek, a nic by się nie zmieniło. Traci ona dla mnie sens, nie widzę jej wartości i w związku z tym przestaje mi się całkiem podobać. A tu jeszcze jest piątkogeddon, czyli dzień, w którym wiele jest do zrobienia nie tylko spraw bieżących, ale też takich przyszłościowych. Jak sie dzisiaj nie zbiorę w sobie, to nie będę miała co robić przez cały kolejny tydzień, bo nie ustalę grafiku i … lipa totalna, pomroczność jasna i inne plagi. A im bardziej zdaję sobie sprawę z tego, ile jest do zrobienia, tym bardziej mi sie tego robić nie chce.

Na szczęście ta chwilowa niedyspozycja nie powoduje nieodpowiedzialnych decyzji typu zwolnienie, ale każe sama sobie przeczekać. Wytrzymać. Dać radę. Tylko dzisiaj, skoro jest tak źle, a na pewno od jutra będzie już lepiej. Wszystko się poukłada, znowu pracę pokocham. Przecież nie jest źle. Czasami tylko jest średnio.
Ale ten dzień nie daje za wygraną. Skoro z pracą się nie udało, to może z czym innym się uda. Będzie można wywołać doła. Ba – DEPRESJĘ. Niemoc, która nie pozwala wstać z łóżka. Sprawia, że kończyny są tak ciężkie, że nie sposób ich ruszyć żadnym wysiłkiem fizycznym, siłą woli a nawet zaklęciem magicznym. Głowa jest jeszcze gorsza, bo nabita negatywnymi myślami waży wiele ton i nijak nie pozwala sie oderwać od poduszki. Stapia się z nią w jedność. Powtarza, że za mało spałam, że jestem niewyspana, zmęczona i niegotowa do wyzwań kolejnego dnia. Nie mogę wstać i już. Nie ma takiej ilości kawy, która to zmieni, więc nie mam po co iść do kuchni i nawet nie powinnam próbować.

Jakby tych nieszczęść było mało, to taki dzień jest doskonały na chorobę dziecka. Właśnie wtedy, gdy żadną miarą nie można sobie z niczym poradzić, należy sobie poradzić z dodatkową próbą sił. Dziecko zasmarkane, kaszlące, gorączkujące, rozdrażnione i przez to doprowadzające wszystkich naokoło do załamania nerwowego, jest właśnie dokładnie tym, co może powalić nawet najwytrwalsza osobę. Potrafi powalić matkę. O tak, bycie samotną matką chorego dziecka wykonującą wolny zawód to jest właśnie to, w czym powinni przyznawać medale olimpijskie i najwyższe państwowe odznaczenia. To jest wyzwanie, to jest próba najwyższej wagi. Jak zrobić newsa z wykładu o getcie łódzkim i przedstawieniu teatralnym z termometrem przed oczami i milionem myśli na temat leków. Krople do nosa, maść majerankowa pod nos, tona chusteczek… jedziemy dalej. Katar, kaszel, kaszel, katar, płacz, ryk, brak apetytu, katar, chusteczka na każdym kroku, kaszel …. Aaaaaa RATUNKU!!!

Mam ochotę amputować sobie macierzyństwo. Nawet bez znieczulenia. Nawet jeśli potem by krwawiło i skończyło się ropiejącą raną. Nie chcę go. Nie umiem. Nie potrafię. Nie daje mi radości, spełnienia, niczego mi nie daje, a wszystko mi odbiera. Spokój, szacunek do samej siebie, poczucie godności i zadowolenia jakiegokolwiek. Męczę się każdą jego minutą.

Próbuje przekonać sama siebie „Nie wariuj, jeszcze nie teraz, poczekaj. Chociaż do jutra. Jutro sobie spokojnie zwariujesz. Jutro świat się nie zawali.”
I zmuszam się, żeby się podnieść. Z łóżka, fotela, z podłogi w łazience. Wstać, ruszyć, nadać rzeczom bieg. Namalować sobie twarz, która nie jest przezroczysta, ma kolor i nadaje się do pracy. Zrobić coś z włosami, z którymi nic sie zrobić nie da. Zrobić coś z głową, z jej wnętrzem, z którym nie da się nic zrobić jeszcze bardziej niż ze stroną zewnętrzną. Ale przecież się nie poddam.  Zrobię wywiad z artystą udowadniając, że sie znam na sztuce, że wiem co miał na myśli tworząc swoje dzieła. Naprowadzę go we właściwy dla mnie sposób na odpowiedzi, z których będzie bardzo zadowolony. Poczuje, że jest mądry. A ja spełnię swój obowiązek.
A potem jeszcze kupię po drodze syrop przeciwgorączkowy od 3 miesiąca życia. Nie zaszkodzi, a pomoże. I jeszcze może coś na kaszel. Żeby przespać tę noc. Żeby nie zwariować.
A jutro…
Jutro już mi przejdzie. Już będzie dobrze. Już będą znowu sobą.
Byle tylko dzisiaj nie zwariować.

Advertisements

5 thoughts on “Byle tylko dzisiaj nie zwariować

  1. Normalka, podrośnie i będzie chorować mniej lub wcale. Z chłopem czy bez także bez różnicy, bo nadzieja, że z facetem lżej jest tak samo płonna jak to, że nasze dzieci podadzą nam na starość kubek herbaty. Wiem, bo siedzę w tym po uszy. Oraz z wolnym zawodem. Powodzenia, wiosna nadchodzi :)

    • To nawet nei chodzi o to, że ona często choruje, bo nie. Ale akurat zachorowała w bardzo złym na to momencie (jakby jakiś moment był na chorobę dobry ;) )
      Tym razem miałam wrażenie, że ogrom odpowiedzialności mnie powoli… nie powalił, nie tym razem.

  2. Mnie już kilkakrotnie powalił, ale co było robić …dowlokłam się ostatkiem sił do czegoś , czego można było się uchwycić i jakoś, jakoś złapałam pion :)

  3. Taki dzień i już. Też czasem myślę, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce, to cały świat na plecach bym przeniosła. Nie chcesz amputować macierzyństwa, bo z tego wszystkiego, co do tej pory pisałaś, to i potrafisz i chcesz i daje Ci radość. To tylko chwile, kiedy wszystko wydaje się bez sensu. Ale potem jest następny dzień. Ja sobie mówię: „The best is yet to come”. Czy wierzę w to? Pewnie. Czemu nie? Bo co, nie zasłużyłam? Nie zasłużyłaś? Powiedz sobie, że tak. Nie zwariujesz, dasz radę.

    • NO pewnie, że nie zwariowałam i dałam radę. Ale takie dni sprawiają, że wątpię, ze dam radę jeszcze raz i jeszcze raz nie zwariuję.
      Nie przychodza często. Ostatni taki był w listopadzie.
      Chyba naprawdę listopad i luty to najbardziej depresyjne miesiące w roku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s