Debata zamiast Dobranocki

Chodzę na debaty dotyczące ulicy Nowotargowej, w których ma brać udział pan Stępień, bo ciągle mam nadzieję, że jednak uda nam się na którejś z nich spotkać. Nie jest to takie oczywiste, bo fakt, że udział ma brać, nie oznacza jeszcze, że ten udział weźmie. Różnie to bywa, bo wiadomo, że obowiązków ma nielada, a z tą Nowotargową to całe zamieszanie od miesięcy i nijak się na debatę wyrwać nie da. Znaczy pewne było, że się nie da, jak myślał, że wszystko jest jasne i klarowne, Nowotargowa powstanie na pewno i nie ma co o tym gadać po próżnicy. Ale teraz radni stwierdzili, że tej pewności to mieć nie należało i pan Stępień doszedł do wniosku, że może jednak wypadałoby ludzi przekonać do tej Nowotargowej, wyjaśnić im czemu jest taka bardzo potrzebne, po co ma powstać, dlaczego musi… W tym celu zostały nawet wykonane alizy-eskpertyzy. A że naród nasz nie ma jakoś szczęścia do ekspertów, to się znowu hałas zrobił. Te ekspertyzy jakieś takie były jakby na zamówienie pisane, a liczba 47735 weszła na stałe do obiegu (dla niewiedzących to kwota zainkasowana za te analizy, które mnie o drżenie rąk przyprawia, bo w rok tyle nie zarobię, ale to ja, a ja ekspertem nie jestem, to co sie będę wychylać). W każdym razie doszłam do wniosku, że na kolejnej debacie to się pan Stępień na pewno pojawi, bo będzie te ekspertyzy referował. Tak dobrze zainwestowane pieniądze musza przynieść sławę i poklask, się społeczeństwo otrząśnie i projekt poprze.

No to poszła. I od progu przywitała mnie niespodzianka. Stępień miał być, ale go nie ma, ale może będzie, jak przyjdzie. W zastępstwie pojawił się bliźniak syjamski Nowotargową zrośnięty – pan Nita.  Właściwie prawie moja nadzieja na udział pana Stępnia w kolejnej debacie w temacie zniknęła. Ale gdzieś się tliła, bo słyszałam głosy, że będzie, że dotrze, że tym razem się uda.

Pan Nita wygłosił na początku piękny referat podparty doskonałą prezentacją. Ach te wytyczne, ach te dane, ach te mapy z zaznaczonymi ulicami. Kolor czerwony, kolor zielony. Nie było legendy, więc trudno było sie zorientować, który kolor na co wskazuje – czy intuicyjnie tam, gdzie czerwone to korek, a tam gdzie zielone to płynny ruch, czy może jest inny klucz do tej analizy barwnej.

Było też oczywiście tradycyjne straszenie, że teraz to nam dopiero Unia pokaże i wszystko nam zabierze- i to, co dała i to co by miała dać, ale nie dała, nie da, bo Nowotargowa jest gwarantem jakichkolwiek inwestycji w Łodzi.

Na koniec pojawił sie stroboskopowy pokaz slajdów prezentujących jakieś autostrady miejskie – drogi, które podobno prowadzą do dworca, ale w związku z tym, że pan Nita jak sam stwierdził, pokazał to „tak szybciutko”, że ledwie zamigało przed oczami, to niewiele z tego wynikało. Poza tym nie było żadnego ostrzeżenia, że osoby z padaczką nie mogą oglądać prezentacji, a jak choć padaczki nie mam to poczułam się z tym tempem lekko nieswojo, więc rozumiem, że mogłoby to spowodować atak.

Na szczęście  kolejny był Jarek Ogrodowski, który postanowił zgromadzonym umożliwić dokładne przyjrzenie sie zdjęciom, masakrując delikatnie przy tym prezentacje pana Nity, gdyż poruszał się po niej ruchem cofającym. Ale powoli, bez zbędnego pośpiechu, każde zdjęcie można było przeanalizować i zastanowić się, gdzie tam i jaki dworzec jest. Pan Nita niestety nie dowiedział się jak należy prezentacje NOMEN OMEN prezentować, bo natychmiast po zakończeniu swojej kwiecistej i radosnej prezentacji zupełnie przestał być zainteresowany całym wydarzeniem. Co chwilę spoglądał na zegarek, ziewał znacząco i wysyłał sms-y. Pewnie do pana Stępnia chwaląc się swoim jakże udanym wystąpieniem.

A rzutnik wyświetlał bardzo powoli kolejne zdjęcia.

To dawało do myślenia, na które przy prezentacji stroboskopowej miejsca nie było. I wtedy wyszło na jaw, że owszem, są tam piękne drogi wielopasmowe, ale one albo stanowią część do obwodnicy, a dworzec jest tam niejako przy okazji, albo są pięknymi trasami dojazdowymi do wielkiej galerii handlowej (toż w Łodzi też takie akcje mają miejsce, bo to wtedy nie z pieniędzy miasta, tylko marketowych jest remont, czego przykładem jest Kilińskiego od Broniewskiego do Dąbrowskiego, która na kawałku przy Kauflandzie jest wzorem cnót drogowych i dokładnie widać miejsce, w którym marketowa inwestycja się kończy, a zaczyna miejska, bo od razu asfalt jakiś wybrakowany i chodnik jakiś krzywy). Tylko dworzec przy takiej galerii to jest jakby doklejony, a pasażer, żeby się na ten dworzec dostać, to musi najpierw być klientem galerii, przynajmniej takich jedynie się przechadzającym o oglądającym. Nie wiem co to ma wspólnego z normalnym planowaniem miasta, ale widocznie ma.
Ach właśnie, w kwestii planowania miasta, to nie jest ono planowane, bo nie wiadomo jeszcze co będzie się działo wokół Nowotargowej, czy tam będą galerie, mieszkania, sklepy czy biura. Jak juz kiedyś zaproponowała – biura poselskie i inne polityczne byłyby doskonałym rozwiązaniem już teraz, bo można by było przenieść lokatorów do obiecanych mieszkań, żeby nie żyli w tym syfie, grzybie i odpadającym tynku (tak tak, władze dobrze wiedzą, że ludzie tak żyją, ale nie jest to ich wina, tylko ludzi – tych i innych, oraz rady miasta, bo przecież nie odpowiedniej jednostki odpowiadającej za kwestie lokalowe), a władze sobie zagospodarują tę przestrzeń we właściwy sobie sposób. I nie przekonuje mnie, że teraz nie ma co planować, bo nie wiadomo, czy ta Nowotargowa powstanie. Jak było wiadomo, bo pan Stępień i pan Nita byli o tym przekonani, to też nie planowali. A teraz bardzo  humorystycznie sie zastanawiają ,czy na zagospodarowanie kwartału wokół autostrady potrzeba 10 miesięcy czy może akurat 4 wystarczą.

Potem pojawiły się jeszcze inne liczby dotyczące przepustowości ulic, która potrzebna jest z uwagi na niezwykłe tłumy, które będzie obsługiwał dworze. Ale nikt nie wie, ile ludzi z tego dworca będzie korzystać. Ja już nie będę się zagłębiać w logikę rozkładania ruchu na trasie, bo nie widzę sensu ładowania się z przesiadkami czy taksówkami w miasto, żeby akurat z centrum gdzieś pojechać, skoro przystanek ode mnie jest Dworzec Chojny, a spod domu mam autobus na Dworzec Widzew. Mnie interesuje tylko to, jak zmienia się prognozowana przez samych włodarzy liczba tych ludzi na Dworcu Fabrycznym. Początkowo miało ich być 200 tysięcy, później 100 tysięcy, do planowanych analiz została użyta liczba 50 tysięcy, a w trakcie spotkania pan Nita mówił coś o 40 tysiącach. Jak tak dalej pójdzie i tempo zmian się nie zmieni, to do 2015 roku okaże się, że z tego dworca korzysta 5 pasażerów. No a oni to mogą dojechać czymkolwiek i jakąkolwiek drogą. Chociaż może nie powinnam tak absurdalnie żartować, bo poziom absurdu został na spotkaniu osiągnięty dość szybko i rozwijany bardzo sprawnie.
Najgorsze było to, że na obecnym etapie nikt już z nikim nie rozmawia, nawet nie próbuje, jedynie udaje się, że gdzieś się idzie, żeby rozmawiać. Wszyscy jedynie do siebie przemawiają i nic z tego nie wynika. A rozwiązania jak nie było tak nie ma. To powoduje u ludzi frustracje, bóle głowy i nudności od nadmiaru politycznego bełkotu. W trakcie spotkania pojawiła sie też nowa jednostka chorobowa: Sraczka inwestycyjna, która okazała się z całą pewnością nie być przymiotnikiem, ale zasugerowano, że jest stanem umysłu (ach ten Internet i jego teksty kultury). Nie wiem, czy leczenie tego schorzenia refunduje NFZ, ale mam nadzieję, że nawet prywatna praktyka pochłonie mniejsze fundusze w tym zakresie niż pozwolenie tej sraczce na trwanie w stanie obecnym.

Niestety musiałam ze spotkania wyjść (ale jakieś 15 minut przed końcem, więc niewiele straciłam, bo dalej to już się argumenty powtarzały… zresztą wcześniej też) i to nawet nie dlatego, że spieszyłam się na Dobranockę, bo musze zgodzić się z panem Bilińskim, że bajki, które serwowano nam na debacie, są doskonałą alternatywą dla każdej Dobranocki. Szkoda tylko, że tego programu nijak nie da się wyłączyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s