Poniekąd o PEGAZIE

Kiedyś w telewizji był program kulturalny „Pegaz”. Były to takie czasy, kiedy w telewizji publicznej były programy kulturalne, a nie tylko programy pseudokulturalne z tańczącymi i śpiewającymi celebrytami znanymi z tego, że są znani albo znani są tylko swojej rodzinie.

Jednak sytuacja, o której chcę napisać, miała miejsce już w czasach, w których uznano, że osoby ewentualnie zainteresowane programami kulturalnymi to wyłącznie bezrobotni cierpiący na bezsenność, gdyż programy takie pojawiały się wyłącznie w okolicy północy lub po i to nie w dni tak naturalne dla późnych programów jak piątek czy sobota, ale w środku tygodnia lub ewentualnie w niedzielę. Akurat ten trend sie utrzymuje a nawet zdecydowanie pogłębia, aż do emitowania programu o drugiej w nocy lub nieemitowania ich wcale. Czytaj dalej

Szał matczynych ciał

Dyskusja trwa od wczoraj i przemielona jest przez tysiąc spojrzeń i milion wrażeń jakie wywołuje jedno zdjęcie. Nie ma na nim długonogiej modelki, która chudością kolan razi oczy. Nie ma piękności, która zapiera dech w piersiach i wszyscy tylko komentują, czy aby na pewno jest prawdziwa, czy może nie do końca. Nie ma make up-u wykorzystującego zdobycze najnowszej kosmetologii. Jest za to kobieta. Taka normalna zwyczajna, która karmi. I karmi w sposób absolutny, bo dwoje dzieci na raz. A najdziwniejsze jest to, że tak niewielu koncentruje się na pięknie tej sceny, na niezwykłości wykorzystania obu piersi jednocześnie w sytuacji, w której na świat przyszły bliźnięta. Nawet – o DZIWO!!!- stosunkowo mało jest głosów dotyczących tego, że na zdjęciu są piersi pokazane zupełnie nieerotycznie, co jest wulgarne i nie przystoi publicznie. Wszyscy natomiast koncentrują się na tym, co znajduje sie poniżej istoty tego zdjęcia, na kawałku skóry na brzuchu, który nosi wszelkie ślady tego, że kiedyś ta dwójka dzieci, zanim zagarnęła biust tej kobiety, funkcjonowała. Czytaj dalej

SMACZNEGO!

Myślałam, że w Anglii poznałam najdziwniejsze wybryki kulinarne z jakimi mogłam się spotkać. Naprawdę po frytkach polewanych octem albo chipsach, które łącza te dwie rzeczy od razu i ma się gotowe smażone ziemniaki z octem prosto z torebki – niewiele mogłam jeszcze oczekiwać. Ale przyszło mi także skosztować fasolki w sosie pomidorowym sprzedawanej w każdym sklepie w ilościach hurtowych. Jedno co mogę powiedzieć, to fasolka po bretońsku to nie jest. Jest to coś, ale nie wiem do końca co. Jest też oczywiście chleb, który przypomina wszystko tylko nie chleb, a najbardziej przypomina gąbkę, o czym dobitnie świadczy jego chłonięcie wilgoci. Nigdy się nie zeschnie, za to pleśnieje bardzo sprawnie.

I mogłabym uznać, że o najgorszej kuchni świata wiem już wszystko, gdyby nie fakt, że na pewnym etapie życia trafiłam do polskiego szpitala. A to, co tam podają do jedzenia, nadaje się do napisania poematu, do stworzenia niezwykłej galerii zdjęć, do akcji artystycznych i społecznych, w sumie do wszystkiego, tylko nie do jedzenia. Czytaj dalej

Tor przeszkód w szpilkach

Z uwagi na mój udział w Łódzkim Kongresie Kobiet na moich nogach znalazły się szpilki. Ostatnio raczej nie noszę takiego obuwia i mam bliższy kontakt z podłożem, dlatego był to wyczyn, który uświadomił mi, jak mordercze zamiary wobec moich kostek mają wszelkie chodniki wraz z ich dziurami, nie mówiąc już o studzienkach.
I przypomniał mi się tekst, który napisałam 8 lat temu!!!, a jest absolutnie aktualny i nic się w tej dziedzinie (przynajmniej z mojego dzisiejszego punktu widzenia) nie zmieniło.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Zazwyczaj chodzę w płaskich butach, by jak najszybciej przemieszczać się po mieście.

Jednak ostatnio wewnętrzna kobiecość zaczęła się domagać uzewnętrznienia i tak w mojej szafie pojawiły się buty na szpilkach.

Pierwsze wyjście w tych butach to było prawdziwe odkrywanie świata na nowo. O ilu aspektach łódzkich ulic nie miałam wcześniej pojęcia. Czytaj dalej

Bycie dzieckiem to zbrodnia

Miałam być spokojna i się nie denerwować. Miałam nie pisać smutnych rzeczy, bo przyszła wiosna, bo jest pięknie, bo nastrój mi się poprawił i w ogóle nie chcę siać defetyzmu. Ale jak nie siać, jak się uśmiechać, skoro ciągle docierają do mnie takie rewelacje, że nie wiadomo, czy płakać, czy od razu strzelić sobie w łeb, bo na tym świecie już nie warto żyć. A zaraz potem sobie przypominam, że w sumie jestem chyba dobrym człowiekiem i kilka pozytywnych rzeczy w życiu udało mi się zrobić, więc może jednak warto, żebym żyła. Niech strzelą sobie w łeb ci zwyrodnialcy, okrutnicy, ścierwa i kanalie, przez których jest tak źle. Wtedy będzie lepiej. Czytaj dalej

Igrzyska Śmierci Ekonomicznej

Kraków chce  Igrzysk Olimpijskich. Naprawdę szczerze i bezsprzecznie robi sie wszystko, żeby zimą 2022 roku sportowcy z wszystkich krajów pojawili się w tym miejscu i rozegrali między sobą te najważniejsze zawody w skali świata. Ach jak to będzie wspaniałe. Te obiekty sportowe zajmujące całe połacie ziemi, ten ruch i gwar, te pieniądze płynące szerokim strumieniem do kieszeni. Nic tylko ręce zacierać i czekać z wypiekami na twarzy, że się uda, że miejscówka zostanie zaakceptowana, że Igrzyska zostaną przyznane i stanie się cud. Bo tylko kolejny cud nad Wisłą może nas w tym wypadku uratować, bo tak nas stać na te Igrzyska jak i na ściganie się w zbrojeniach z takimi potęgami jak USA czy Rosja. Ale przecież nie znasz Polaka i jego podstawowej dewizy  „Zastaw się, a postaw się”? Oczywiście, że tak zrobimy Zadłużymy się na 10 pokoleń na przód, byle tylko pokazać, że Polak potrafi, że właśnie zorganizujemy Igrzyska choćby nasze dzieci i wnuki… i prawnuki… w te prapraprawnuki, co to ich nigdy nie zobaczymy, miały nas spłacać i kląć na nas niemiłosiernie. Czytaj dalej

Prewencyjna Nagroda Nobla

Niezwykłe poruszenie wywołała ostatnio nominacja Vladimira Putina do Nagrody Nobla. I to nie byle jakiej, bo chodzi o Pokojową Nagrodę Nobla. Niektórzy pomysł od razu wyśmiali uznając go za ponury żart. Inni byli tym natychmiast oburzeni. Poczuli jakby był to policzek wymierzony im, Ukrainie, ale przede wszystkim rzeszy dotychczasowych laureatów tej nagrody. Trudno bowiem spokojnie postawić Putina w jednym szeregu z Martinem Lutherem Kingiem, Nelsonem Mandelą czy Tenzinem Gjaco lepiej znanym jako Dalajlama. Wielu nie rozumie, jak można było wpaść na pomysł, żeby chociażby nominacją uhonorować człowieka, który jest odpowiedzialny za gorącą sytuację w obecnej polityce międzynarodowej, który wywołał napięcie na wschodzie . To pod jego przywództwem zaogniła się sytuacja na Krymie i pod znakiem zapytania stanęła przynależność tego obszaru do Ukrainy. Nie ma stabilizacji, są same niepokoje i wątpliwości. Wszyscy krzyczą o wojnie z twarzą Putina, a tu Pokojowa Nagroda Nobla? Czytaj dalej