Pewna firma, pewna czapka, pewne dno

Pewna firma (nie splamię się użyciem jej nazwy, nigdy tego nie zrobię, nie przyłożę nawet palca a nie tylko ręki do ich promocji, jak ktoś wie, to wie, a jak ktoś nie wie, to ode mnie się nie dowie) wyprodukowała sobie czapki. Zwykłe, bez polotu, bez inwencji. Takie, jakich tysiące w sprzedaży w całym kraju. Jedyną cechą odmienną była umieszczona wielkimi literami nazwa firmy na przedzie. Nic nadzwyczajnego, ale nazwa się kojarzyła, nazwa miała konotacje bardzo jednoznaczne. I firma ta w amoku jakimś poszła tym tropem ( a może od początku był taki zamysł i wszystko dążyło do tego, by sobie tania reklamę zrobić i wypromować się na czymś, na czym promować się nie wypada, bo jest to nieetyczne i zwyczajnie nieludzkie?). Spokojnie poczekałam, aż cała fala przepłynie przez kraj, aż emocje opadną, chociaż z myślą o napisaniu kilku słów noszę się od dawna, jakoś od grudnia chyba, gdy pierwszy raz trafiłam na te zdjęcia i pierwszy raz wyraziłam oburzenie. A po tym, co stało sie dalej, obiecałam sobie, że nazwy tej NIGDY nie użyję, żeby nie przyłożyć się do promowania firmy. Jednak czuję, że oburzenie wyrazić muszę, bo się uduszę. I niniejszym to czynię.

Nic by nie było złego w samej firmie, gdyby właśnie nie jej linia promocyjna (chociaż w sumie nazwa chyba zakładała użycie takiej linii promocyjnej, więc musze założyć, że w tej firmie wszystko jest złe).
Do swojej pierwszej ( i mam nadzieję jedynej) kampanii reklamowej wykorzystano bezdomnych, zepchniętych na margines życia i społeczeństwa, tzw. rezydentów Piotrkowskiej. Ubrano ich we wspomniane czapki i obfotografowano z każdej strony. Potraktowano przedmiotowo, zabawiono się ich kosztem w nadziej, że wywoła to odpowiedni efekt. Wywołało. Głośno jest o kampanii, a przez to o firmie. I niestety nawet głosy oburzenia, potępienia i zgorszenia sprawiają jedynie, że ilość fanów tej firmy i jej wątpliwych czapek stale wzrasta.
Można by było bronić tego pomysły, gdyby twórcy naprawdę pochylili Siena losem swoich modeli, gdyby im w jakikolwiek sposób na tych ludziach zależało. Ale oni mają ich w nosie. Nawet nie wynagrodzili ich w sposób odpowiedni, bo i po co? Są przeświadczeni, że taki bezdomny powinien być zadowolony, że ktoś się nim w ogóle zainteresował, że mógł się przysłużyć społeczeństwu reklamując dla niego jakiś produkt. Ach jakaś to radość i satysfakcja ogromna tak wpłynąć na losy narodu. Teraz pojawiają się jakieś teksty o wynagrodzeniu pieniężnym, ale nikt nie podaje kwoty i śmiem twierdzić, że nie opiewała ona na 5-10 tysięcy, co można by było uznać za sensowne wynagrodzenie za sprzedaż twarzy do kampanii reklamowej. Obawiam się, że ewentualna kwota byłą bliższa 10 zł za obiad w trakcie sesji, co mogło bardziej służyć firmie a nie modelowi, bo była to inwestycje w jego niezemdlenie w trakcie zdjęć. W dodatku początkowo pojawiały się jedynie odpowiedzi dotyczące tego, że każdy z fotografowanych dostał przecież czapkę, a idzie zima, więc powinni sie cieszyć. Wynagrodzenie godne tej firmy działającej z takim rozmachem.

Czy to wypacza? Na pewno – bo wielu uznało, że to świetna kampania, taka inna, odmienna, nowatorska. Że zatrudniono (tak tak, ludzie jednak ciągle nie są w stanie przyswoić całego okrucieństwa tego pomysły i używają pojęcia „zatrudniono) tych, którzy nie pokazywali się nigdy w reklamach, bo byli uznawani za niegodnych. A teraz wielki sukces kampanii, oklaski i czekam na jakąś nagrodę za świetną kampanię, bo byłoby to ukoronowaniem idiotyzmu, który dzieje się na naszych oczach. Firma wraz ze zdjęciami z tej sesji przewinęła się przez wszystkie możliwe media. Cóż za doskonała darmowa reklama – nic nie trzeba robić, można siedzieć i liczyć spływającą kasę. Wypłynęło się na kontrowersji i można zacierać ręce, że jest się tak przedsiębiorczym i tak doskonale wykorzystuje sie prawidła rynku, a że przy okazji zdeptało się czyjąś godność – trudno, takie czasy.

W tej perspektywie zupełnie inaczej wyglądają projekty, które przecież cały czas powstają. Projekty fotograficzne, artystyczne a nie  komercyjne, które zwracają uwagę na problem biedy i bezdomności tak wielu osób.  Przecież są fotografowie, którzy robią takie zdjęcia z potrzeby serca. I nie promują się jakoś namiętnie na wykonanych fotografiach. Czasem jakaś trafi na wystawę do galerii, ale nie stanowi jedynej linii artystycznej danego człowieka.
Przykład pierwszy z brzegu – mój znajomy wrzucił do Internetu jedno ze zdjęć, które  wykonał w trakcie wędrówek po Łodzi (ma ich wiele, bo ciągle widzę, że fotografując miasto i jego różne oblicza, trafia na ludzi bezdomnych, którzy stali się nieodłącznym elementem tego miasta).

???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
Fot. Cezary Pecold

Mój pierwszy komentarz przepełniony czarnym humorem, który jest moją obroną przed okrucieństwem i bezdusznością tego świata:
„Jakaś reklama kawy?”

Bo mnie też tamta kampania wypaczyła, bo już nie potrafię nie myśleć o tym, jak łatwo jest wykorzystać człowieka, którego życie postawiło pod ścianą. Tak jak oferuje się prace ludziom długotrwale bezrobotnym za jakieś 4 zł za godzinę, tak samo oferuje się sesje bezdomnym za czapkę, zupę albo poklepanie po plecach. Tak łatwo można się dorobić na czyimś nieszczęściu. A że jest to niegodne, nieetyczne, niewłaściwe … kto by sie przejmował w czasach, gdy pieniądz jest celem, dla którego wszystkie środki zostają uświęcone. Jednak nie zmienia to faktu, że takie kampanie reklamowe to jednak dno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s