Żadnych barier

Ważne, poważne, trudne tematy leżą rozgrzebane i czekają na moją wolną chwilę, a ja właśnie napiszę o czymś miłym i przyjemnym. Bo jest wiosna, ładna pogoda, słońce świecie, a na mojej twarzy zakwitł uśmiech.
W przedszkolu mojego dziecka od czasu do czasu pojawiają się z wizytą obcokrajowcy. Są to ludzie, którzy z takiego czy innego powodu znaleźli się w Polsce, w Łodzi. Najczęściej są to studenci, którzy przyjechali tu na kilka lat studiów. To doskonała okazja, żeby podzielili się z tymi maluchami swoją kulturą. Dzieciaki poznają inny język, inne zwyczaje, dowiadują się czegoś o odległych państwach (Japonia, Brazylia, Urugwaj…). Doświadczają czegoś nowego, chociaż różnie te doświadczenia wyglądają. Niektórzy obcokrajowcy mówią po polsku chociaż trochę, inni nie mówią zupełnie. Moja córka kiedyś stwierdziła, że Japonka mówiła po japońsku, oni mówili po polsku, a na pytanie: „To jak się dogadywaliście?”, odpowiedziała: „Po angielsku”. Biorąc pod uwagę, że jej angielski (mojej córki a nie wspomnianej Japonki) ogranicza się do nazw kolorów, owoców czy zwierząt, nie sądzę, żeby była to autentyczna linia porozumienia. Ale jakoś dają radę, wspólnie się bawią, malują i tworzą.

W tym tygodniu pojawiła się kolejna ekipa i tym razem absolutną gwiazdą jest Egipcjanin.  Natychmiast po wejściu do jakiejś grupy zostaje oblężony przez dzieci. Zanim zdejmie z pleców plecak i z nimi usiądzie na dywanie, już skaczą wokół niego i wdrapują się na niego, żeby być bliżej. Gdyby mogły, weszłyby mu na głowę i to dosłownie. Dzieci go uwielbiają i z wzajemnością. Gdy tylko zbliża się do przedszkola w oknach pojawiają się  roześmiane twarze i machające ręce. A on odpowiada tym samym – uśmiechem rozświetlającym jego twarz i machaniem obiema rękami. Wczoraj było nawet przesyłanie buziaków, gdy juz stał za bramą przedszkola obdarowany wieloma prezentami. Bo dzieci chciały mu dać chociaż kawałek siebie w postaci własnej pracy – rysunku, figurki z modeliny czy jeszcze czegoś innego. Przyjemnie patrzeć na to porozumienie.

I nie ma barier kulturowych, ani nawet językowych. Chociaż on mówi po angielsku, a dzieci w angielskim są na etapie poszczególnych słów. Co z tego, oni posługują się międzynarodowych językiem uśmiechu i serdeczności.

PP32919

Dowiedziałam się, że jest on studentem medycyny i dzięki temu jest doskonała okazja, żeby w grupie mojej córki wykorzystać niedawno powstały kącik lekarski. W ruch idzie plastikowy stetoskop, a dzieci ustawiają się w kolejce do badania. A ja szczerze bym sobie życzyła, żeby wszyscy lekarze mieli taki kontakt z pacjentami. Każdy chce być pierwszy, każdy chce się z nim bawić, a on wykazuje się niezwykłą cierpliwością w tych zabawach i widać, ze sprawia mu to wielką radość. Zarażają się z dziećmi tym szczęściem, które z nich w trakcie kontaktów emanuje.

Ta przygoda, którą obserwuję w tym tygodniu, pięknie pokazuje, że nie ma między nami żadnych barier. Nie ma bariery wieku, barier religijnych, kulturowych czy językowych. Żadnych. Poza tymi, które sami wybudujemy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s