Igrzyska Śmierci Ekonomicznej

Kraków chce  Igrzysk Olimpijskich. Naprawdę szczerze i bezsprzecznie robi sie wszystko, żeby zimą 2022 roku sportowcy z wszystkich krajów pojawili się w tym miejscu i rozegrali między sobą te najważniejsze zawody w skali świata. Ach jak to będzie wspaniałe. Te obiekty sportowe zajmujące całe połacie ziemi, ten ruch i gwar, te pieniądze płynące szerokim strumieniem do kieszeni. Nic tylko ręce zacierać i czekać z wypiekami na twarzy, że się uda, że miejscówka zostanie zaakceptowana, że Igrzyska zostaną przyznane i stanie się cud. Bo tylko kolejny cud nad Wisłą może nas w tym wypadku uratować, bo tak nas stać na te Igrzyska jak i na ściganie się w zbrojeniach z takimi potęgami jak USA czy Rosja. Ale przecież nie znasz Polaka i jego podstawowej dewizy  „Zastaw się, a postaw się”? Oczywiście, że tak zrobimy Zadłużymy się na 10 pokoleń na przód, byle tylko pokazać, że Polak potrafi, że właśnie zorganizujemy Igrzyska choćby nasze dzieci i wnuki… i prawnuki… w te prapraprawnuki, co to ich nigdy nie zobaczymy, miały nas spłacać i kląć na nas niemiłosiernie.

Dlaczego ja tak negatywnie o tych Igrzyskach? Skąd u mnie takie czarnowidztwo i pesymizm wszechogarniający?
To wszystko znowu pewnie wina tego, że nieopatrznie zdawałam na maturze matematykę, chociaż nie musiałam, przez co wykonywałam działania matematyczne do końca edukacji w szkole średniej i ćwiczyłam się w tym zaciekle. Tak mi jakoś zostało, że umiem liczyć. W dodatku wiem, ze taka impreza jak Igrzyska Olimpijskie to nie jest tania rzecz, więc przede wszystkim nie należałoby skupiać się na prestiżu i innych takich uwznioślających i zaślepiających elementach przedsięwzięcia, ale wziąć pod uwagę koszty.
Są tacy, którzy to przekalkulowali i chociaż są znacznie od nas bogatsi, to doszli do wniosku, że ich nie stać.

A my zamiast iść po rozum do głowy i brać przykład z tych państw, cieszymy się, że z konkurencji do największego zadłużenia odpadają inni i mamy coraz większe szanse, żeby przypadło to w udziale właśnie nam. Bo jeszcze nie ma decyzji, bo jeszcze nie wiadomo, czy w ogóle te igrzyska się tu odbędą, decyzja zapadnie dopiero w lipcu 2015 roku!!!, a już koszty rosną z dnia na dzień i lekką ręką wydajemy sobie na totalne pierdoły grube tysiące (miliony? miliardy?).
Przede wszystkim samo ubieganie się o organizację tej imprezy to zainwestowanie wielkich pieniędzy bez żadnych gwarancji zwrotu, bez żadnych szans na cokolwiek w zamian. Za samo przygotowanie dokumentów dla MKOl szwajcarska firma (ja już się nie chcę zastanawiać, czy odpowiedniej firmy nie ma w Polsce i jak to wygląda strategicznie, ale skoro na starcie musimy doinwestowywać obcy kapitał, to już mnie to martwi) zainkasowała bagatelne 3,75 mln złotych, a jeśli okaże się, że zrobiła to dobrze i przejdziemy do dalszych konkurencji (a przecież skoro inni rezygnują, to mamy spore szanse) to dostaną jeszcze 14,5 mln, żeby dalej tak dobrze pracowali jak pracują. Powiedziałabym: Kto bogatemu zabroni?, ale ja tu żadnego bogatego nie widzę

Oczywiście potrzebna jest oprawa graficzna – zwana szumnie identyfikacja wizualną – Igrzysk Olimpijskich. Konkursy, rozstrzygnięcia, oficjalne odsłonięcie i dostajemy coś, co nie wiadomo do końca czym jest, z czym ma sie kojarzyć i co tworzyć. Niby jakieś inspiracje góralskie, nawiązania krakowskie, a tak naprawdę kolejny zawijas, który jest i tyle można o nim powiedzieć. I bardzo się cieszę, że nie tylko mnie po dłuższym przyjrzeniu się temu zawijasowi i próbie odkrycia, co autor miał na myśli, przyszedł do głowy Cthulhu.

10006384_1452543141646916_1707734100_n*

A to wszystko za naprawdę skromne w porównaniu z innymi wydatkami 66,9 tysiąca złotych dla firmy Event Knowledge Services (dla zainteresowanych: jest to ponownie firma szwajcarska, w Polsce nie mamy grafików komputerowych, którzy potrafią to robić, wiec sie musimy posiłkować zagranicznymi) za logotyp plus bagatelne 78,7 tysiąca złotych dla Eura7 za stronę internetową. A trzeba było pójść za ciosem i po tej matematyce na maturze studiować programowanie, to zarabiałabym takie przyjemne w wyrazie pieniądze. Co nie zmienia faktu, że w ogólnym zestawieniu te kwoty można spokojnie podciągnąć pod „drobne wydatki”.

Należało też pomyśleć o tym, żeby swoją akcję zareklamować. Wcale nie dlatego, że ktoś chciałby ludzi przekonać do całego przedsięwzięcia. Przecież nikt nikogo tu o zdanie nie pyta. Wypada jednak mieć ładną reklamę z uśmiechniętymi twarzami sportowców, którzy za odpowiednim wynagrodzeniem będą przekonywać innych, że Igrzyska Olimpijskie w Krakowie to jest to, o czym my wszyscy – jako społeczeństwo- od zawsze marzymy i teraz MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ. Będzie pięknie, wspaniale, wszyscy będziemy olimpijczykami. Za co zapłaciliśmy 500 tysięcy za produkcje i 797 tysięcy za możliwość zaprezentowania tej produkcji w doskonale płatnym czasie antenowym. A to wszystko jedyne półtora roku przed decyzją, czy w ogóle jest sens chociaż złotówkę wydawać, czy to my właśnie dostąpimy zaszczytu bycia organizatorami.

Jak już oprawę graficzną i reklamową mamy, to może powinniśmy zastanowić się, ile poza tymi drobnymi wydatkami przyjdzie nam zapłacić za taka atrakcję. Podobno 21 miliardów złotych. Tak, tak – to się przecież w miliardach liczy i jeśli przeciętny Polak nie jest w stanie sobie takiej sumy wyobrazić, to dlatego, że ma ubogą wyobraźnie (zupełnie jak ja). Jednak do tej sumy ciągle dochodzą jakieś kolejne „nieprzewidziane” wydatki. Niby wiadomo było, co trzeba zbudować, dobudować, poprawić i naprawić, a tu nagle się okazało ,ze trzeba zadaszyć stadion Cracovii. Jakie potrafimy mieć problemy z zadaszeniem, to chyba nikomu nie trzeba przypominać, bo do dzisiaj po Internecie poupychane są żartobliwe komentarze do niezamykającego sie dachu i przemiany stadionu w basen. Dlatego trzeba to zadaszenie zrobić dobre, porządne, solidne za 30 milionów złotych.  A potem jeszcze dobudować nową halę Wisły za 60 milionów. A potem jeszcze cos i jeszcze coś. Aż sie okaże, że całkowite koszty realizacji Igrzysk Olimpijskich to 150%, 200%, 250% kwoty pierwotnej. A jak ktoś bardzo chce, to sobie może zacząć mnożyć te miliardy, ja nie zamierzam, bo juzami trochę słabo.

Właśnie dlatego bowiem inne państwa stwierdziły, że nie potrzebują tej imprezy u siebie, że ich nie stać, że to nie jest coś, co jest dla nich najważniejszą realizacją. Majainne potrzeby, które poprawią życie obywateli. Polscy obywatele wszystko maja i wyjaw takim dobrobycie, że nie mająco robić z pieniędzmi, to sobie atrakcje sportowe chętnie sfinansują.  Co z tego, że Szecja pozegnała się z wyścigiem, gdyż Lena Adelsohn Liljetorth -minister kultury i sportu Szwecji ogłosiła, że nie będą przenosić pieniędzy z innych działó1) gospodarki dla zapewnienie odpowiednich gwarancji finansowych i ich nie stać.  I decyzje taką podjęli ci, którzy maja gotowe obiekty sportowe, na których mogłyby sie poszczególne konkurencje odbywać, a także mają infrastrukturę hotelową gotową na przyjęcie gości i przede wszystkim infrastrukturę transportową. Jak to u nas wygląda, nie będę pisać, bo Kady doskonale wie, a jak nie wie, to niech wyjdzie z domu i sie rozejrzy.

Podobną decyzję podjęli Szwajcarzy, którzy przecież i tak zarabiają na naszej kandydaturze, to co się będą wysilać. Oni mają stałe dopływy gotówki z Polski, więc może i byłoby ich stać, ale przeprowadzili referendum w kantonie, w którym mieściły się dwa miasta kandydujące do bycia miejscem realizacji przedsięwzięcia – Sankt Moritz oraz Davos. I po tym, jak się okazało, że 53% mieszkańców regionu nie życzy sobie uczestniczyć w tym przedsięwzięciu, nie próbowano tłumaczyć, że to błąd statystyczny, nie zamydlano oczy, nie kombinowano jak to obejść, tylko posłuchano ludzi i wycofano swoją kandydaturę.

U nas  nikt o zdanie nie pyta tych, którzy naprawdę za to wszystko zapłacą – obywateli, mieszkańców Krakowa, czy chcą, czy mają ochotę płacić za taka imprezę. Nikt się z nimi nie liczy, bo rządzący w tym kraju przyzwyczaili sie najwyraźniej do tego, że zachowują się jak rozkapryszona utrzymanka bogatego sponsora – szastają pieniędzmi na prawo i lewo, a o spłatę kredytów niech już on sie martwi. Ale obywatele nie są bogaci i nie chcą żadnej utrzymanki. Chcą realnych kalkulacji i wydatków, które poprawią jakoś ich życia, a nie pozwolą rządzącym na towarzyskie uściski rąk i uśmiechy na te obiektów wybudowanych za miliony złotych. Pojawił się protest, który piękna i znaczącą firmę przyjął na Facebooku na stronie KRAKÓW PRZECIW IGRZYSKOM.

Nie wiem, skąd się w Polsce bierze taki pęd do wydawania pieniędzy, których nie mamy, w imię czegoś, co może gdzieś tam kiedyś będziemy mieć, ale nic w tym pewnego. Inwestujemy jak niewprawny makler, który stawia wszystko na ryzykowne decyzje, a jak straci to trudno, pewnie ktoś inny będzie się tym martwił. Ja wiem nawet kto – my wszyscy, obywatele, którym przyjdzie płacić rachunki przez kolejne lata tylko dlatego, że rząd nas nie słucha, nas ignoruje i bawi się na nasz koszt na bankietach świata. A nam samym lekką ręką funduje prawdziwą atrakcje na miarę swojej kreatywności a nie naszej kieszeni – Igrzyska Śmierci Ekonomicznej.

*autor: Marcin, grafika ze strony https://www.facebook.com/krakowprzeciwigrzyskom?fref=ts

Advertisements

2 thoughts on “Igrzyska Śmierci Ekonomicznej

  1. Spośród tych śmiałych inicjatyw już bym wolała metro. Bardzo liczę, że wezmą jednak pod uwagę głos mieszkańców, bo dziwnym trafem większość popierających tę inicjatywę to ludzie spoza Kraka.
    Nie podoba mi się polityka, w ramach której tnie się kasę na kulturę i wyjątkowe festiwale, ale pcha się do organizowania coraz to nowych międzynarodowych spędów. O powietrzu, drogach i innych takich drobiazgach nie wspomnę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s