Obóz koncentracyjny u Pana Boga za piecem

Pamiętam jak pod koniec edukacji z zakresu  języka polskiego w liceum, doszliśmy do literatury wojennej i zaczął się koszmar czytelniczy. Pierwsze były „Medialony”  Zofii Nałkowskiej. Tutaj stać mniej jeszcze było na obronę przed okrucieństwem za pomocą czarnego humoru i stwierdziłam, że  zamiast „Profesor Spanner” pierwszy rozdział powinien nosić tytuł „Mydło”. Dzięki takim zagrywkom (bo trzeba to zagrywkami nazwać) trauma była mniejsza i przebrnęłam przez całość bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym.

Jednak wtedy moja nauczycielka od historii muzyki stwierdziłam, że przy „Pożegnaniu z Marią” Tadeusza Borowskiego, „Medaliony” są grzeczną bajeczką na dobranoc. Nie chciało nam się w to wierzyć, bo jednak w tych medalionach się działo, okrucieństwa było sporo i naturalizm podbijał je jeszcze to poziomu, na których każdy to właściwie widział oczyma wyobraźni.
Ale stało się. W lekturach doszliśmy do „Pożegnania z Marią” i po trzech pierwszych opowiadaniach miałam autentyczne odruchy wymiotne. Nie tylko w trakcie czytania, ale także w każdej chwili, gdy sobie przypominałam poszczególne opisy. Przyszłam w walecznym nastroju do szkoły i poinformowałam polonistkę, że jeśli każe czytać dalej, to ja juz czytać nie będę. Zbyt wiele mnie to kosztuje, a chciałabym jeszcze przez jakiś czas być normalna.

Dlaczego o tym piszę?

Bo przez długi czas żadna historia nie wywołała u mnie takich reakcji, nie zrobiła na mnie takiego negatywnego wrażenia i nie potrzebowałam tyle czasu, żeby przeczytać kilka linijek tekstu.  Różne rzeczy czytałam i jedne mnie bulwersowały, inne poruszały czy budziły moją wściekłość, ale nic nie było tak intensywne jak tamto. Aż do ostatniego piątku, gdy trafiłam na artykuł „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadecie?”. Oczywiście tytuł jest beznadziejny, bo ja bym żadnego boga do tego nie mieszała. Okrucieństwo jest niezależne od wiary i religii, więc ta kobieta i jej podobne są zwyczajnie złe i tyle. Ale sam artykuł jest doskonały i ma dobre tempo i przebieg, ale treść jego jest tak straszna, że czytałam to z wieloma przerwami, bo poziom okrucieństwa nie przystawał do moich wyobrażeń. Nie mogłam tego przeczytać od początku do końca, bo łzy cisnęły mi się do oczu, a dłonie zaciskały mi się w pięści.
Rzecz dotyczy Ośrodka Wychowawczego Sióstr Boromeuszek w Zabrzu, do którego trafiały dzieci pokrzywdzone przez los, z rodzin trudnych, patologicznych, w których przemoc była czymś naturalnym. Te małe istoty odebrane rodzicom znęcającym się nad nimi lub niedopilnowującymi rodzicielskich obowiązków, trafiały w miejsce, w którym było jeszcze gorzej. Jeśli istnieje piekło, to znajduje się ono właśnie w tym ośrodku, a przynajmniej tym dzieciom było fundowane. Nie będę tutaj sie zagłębiać w opisy tego, co miało tam miejsce, bo ani ja nie jestem do tego zdolna, ani nie widzę takiej potrzeby. Jeśli ktoś ma mocne nerwy i da radę przeczytać, jak wymyślne tortury nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne mogą stosować siostry wobec bezbronnych dzieci, to może to przeczytać. Trudno mi stwierdzić, czy polecam, bo jestem rozdarta przy tym artykule. Dobrze, żeby jak najwięcej osób o tym wiedziało, ale z czystym sumieniem czegoś, co w mojej głowie powróciło mnie do opisów obozów koncentracyjnych, polecić nie mogę. Ja długo męczyłam się z decyzją o tym, co zrobić z ciężarem tego tekstu, który we mnie pozostał i siedzi od piątku. Uznałam, że jedynym odreagowanie tej traumy jest pisanie. Bo tylko wyrzucając to z siebie jestem w stanie funkcjonować dalej bez tego ciężaru.
wp_zakonnica_ls600

A najgorsze jest to, że te dzieci nie miały wyboru, nie było rozwiązania i ucieczki. Jakby wszyscy dorośli sprzysięgli sie przeciwko nim. Zero szansy na lepsze życie, na wyrwanie z piekła. Były przyparte do muru rzeczywistości, nikt sięga nimi nie wstawił, nikt nie ujął. Rodziców nie było albo zupełnie się ich losem nie interesowali. Nauczycielki w szkołach zasłaniały się przed odpowiedzialnością swoją wiarą, ze to niby nie wypada, żeby przykładna katoliczka skarżyła na siostrę zakonną. Co to za idiotyzm? To zwykłe zrzucanie z siebie odpowiedzialności i niechęć do podjęcia jakiegokolwiek działania, bo NIGDZE w Biblii ani żadnym katechizmie nie natknęłam się na stwierdzenie, że można tolerować znęcanie się nad dziećmi w imię wspólnej wiary z katem. Habit nie jest gwarancją dobrego serca, o czym tak często można się przekonać.
Nie oddałabym dziecka do placówki prowadzonej przez siostry zakonne. Może dla niektórych z nich jest to krzywdzące, ale lepiej skrzywdzić myślą kilka  z nich, niż dopuścić do takiego krzywdzenia dzieci czynem, zrobienia im krzywdy, która pozostanie w nich na zawsze. Kobiety, które oficjalnie i bez żalu rezygnują z macierzyństwa, nie są dla mnie najbardziej wiarygodnymi osobami jeśli idzie o zajmowanie się dziećmi. Skoro te instynkty u nich nie funkcjonują lub są w zaniku, to po co mają się one męczyć? Nie chcą mieć dzieci, więc niech ich nie mają, niech nie zmuszają się do zajmowania nawet nie swoimi, a cudzymi potomkami. To musi bowiem prowadzić do frustracji i tragedii, której ofiarami są waśnie te niewinne niczemu dzieci.

633911565847998003

Jakoś tak mi zawsze podpowiadała intuicja, to mi się wydawało logiczne i sensowne. A różne doniesienia z tego typu ośrodków tylko to potwierdzają.

Reklamy

3 thoughts on “Obóz koncentracyjny u Pana Boga za piecem

  1. Miałam bardzo podobno odczucia podczas lektury tego reportażu. Także na poziomie czysto fizjologicznym. Ale cieszę się, że ten artykuł został napisany i co więcej opublikowany, bo potrzebna jest nam dyskusja. Tyle, że rozglądam się i dyskusji w mediach nie widzę. Nam potrzeba wielkiej awantury, która pozwoli pokazać inne oblicze Kościoła i pozwoli się zdystansować – taką dyskusję ma za sobą Irlandia oraz Hiszpania.

    • Dlatego też napisałam, chociaż to taki głos wołającego na pustyni…
      Ale gdzieś jakieś echo już jest. Mam nadzieję, że ci, którzy uznali, że własnie teraz trzeba o tym mówić i przedyskutować ogólnie kwestię kościoła w Polsce, nie stracą zapału i rzecz dojdzie do skutku.

      • Liczę na to, naprawdę. Mam wrażenie, że czas najwyższy na tego typu dyskusję, również wewnątrz kościoła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s