Króliki, dzieci i klauni

Powinno być coś o jajkach, babkach, kurczaczkach i barankach, ale jakoś żaden z tych elementów specjalnie mnie nie pobudza intelektualnie, bo niby w jaki sposób mógłby to robić? Wszystkiemu temu najbliżej do bloga kulinarnego, a mój takim blogiem w żaden sposób nie jest. Uznałam nawet niedawno, że mam najmniej apetyczny dział kulinarny, bo ostatnio jak już o jakimś jedzeniu piszę, to jest to jedzenie niesmaczne – chociażby szpitalne.

Ale na szczęście nie samą chrześcijańską symboliką i ekscesami kulinarnymi Wielkanoc stoi, bo jednak coś tam to święto przejęło ze spuścizny wierzeń poprzednich i tak obok kurczaczka i baranka hasa sobie swawolnie w koszyczkach zajączek czy też króliczek – zdania są podzielone. Jak mi ktoś wyjaśni jaki związek ma zajączek ze zmartwychwstaniem, bo będę bardzo wdzięczna, bo zgrzyt tu jest okrutny, ale wystarczy pogrzebać trochę głębiej, a sens się wyłania. Przejęcie przez Wielkanoc terminu świętowania odrodzenia życia po zimie i płodności wszelakiej nie przebiegło  bezobjawowo i ten króliczek został. Co ma z płodnością wspólnego to chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba, a jak ktoś ma wątpliwości to niech sobie kupi parkę królików i sprawdzi, jak szybko będzie musiał szukać większego mieszkania.

W każdym razie akurat królik czy też zając jako taki kreatywność moją pobudził, ale nie tempem mnożenia, tylko objawieniami na Facebooku. Mam znajomych jakich mam dzięki czemu obok pisanek i kurczaczków na mojej tablicy pojawiły się w ostatnim czasie zupełnie inne aspekty życzeń świątecznych. Kilkoro z tych znajomych postanowiło ukazać światu oblicza królików złych, okropnych i przerażających. Najczęściej jednak były to zdjęcia dość ironiczne, bo pierwotnie te króliki w ogóle jako złe i okropne nie występowały, tylko były chyba uznawane za piękne i symboliczne, dlatego fotografowano z nimi dzieci. Chcę mieć nadzieję, że w dobrej wierze, a nie z planami zrobienia z dzieci psychopatów, względnie wpędzania ich samych w psychozę.

k
Pozwolę sobie pominąć te najgorsze, bo one straszą nawet mnie, a ja już dawno dzieckiem nie jestem. Pozwolę sobie tylko stwierdzić, że było im najbliżej do postaci z filmu „Donnie Darko” niż do czegokolwiek innego.
I tutaj pojawiła się moja refleksja, że te króliki to są najbardziej przerażające postaci jakie można sobie wyobrazić i plasują się w panteonie moich strachów filmowych tuż obok klaunów. Jakież to zabawne, że to, co wymyślone dla rozbawienia dzieci, dla wywołania uśmiechu na ich twarzy, powoduje reakcje zgoła odmienne i idealnie wpisuje się w horrorowi rzeczywistość, a do zabawowej nie przystaje w żaden sposób. Może jestem spaczona tym, co już na ekranie w życiu zobaczyłam, ale każdy kto spojrzy na te króliki fotografowane z dziećmi , musi przyznać, ze można o nich powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są milutkie i radosne. A przerażające juz raczej tak.

enhanced-27929-1397680878-5

 

Ale jakby tych wielkanocno-króliczo-filmowych refleksji było mało, to musze przyznać, że obok odwiecznych klaunów i dodanych do nich w ostatniej chwili królików – przerażaczami  horrorowymi są też same dzieci. Jakoś małe postaci o niewinnych buźkach budzą lęk i grozę, a doświadczenie podpowiada, że nie są to odczucia bezpodstawne.1

Nie wierzycie? A „Omen”? Ten chłopiec miał taką miłą buźkę, a jednak … A te bliźniaczki z „Lśnienia”? Niby nic, przecież z nożami nie biegały, toporem niczego nie ucięły, a jednak każde ich pojawienie na ekranie to dreszcz grozy. A „Dzieci kukurydzy”?  A jak ktoś by chciał elementu bliższego w czasie, to wystarczy wspomnieć dziewczynkę z filmu „Ring”.

Pojawia się na ekranie dziecko i człowiek ma pewność, że będzie ono miało mordercze zamiary wobec przynajmniej jednej postaci, a najprawdopodobniej wobec wszystkich w filmie i postara się wyprawić ich na tamten świat co do jednego. A jak już dzieci występują gromadami, to będzie jeszcze bardziej strasznie, bo ofiary będą osaczać z każdej strony i umrzeć można z tego samego faktu. Czasem takie wizje przychodzą mi na myśl, gdy idę po córkę do przedszkola i taki manewr jest właśnie przez jej kolegów i koleżanki stosowany wobec mnie. Aż dziw bierze, że „Gliniarz w przedszkolu” nie był jednak horrorem, ale to może z uwagi na postać Arnolda Schwarzeneggera. No rozbawić gawiedź to on jeszcze mógł, ale zginąć z rąk pięciolatków to mu jakoś nie wypadało.

96

Dochodzę dlatego do wniosku, że powinien powstać film pod płaszczykiem kina familijnego, którego akcja będzie miała miejsce na jakiejś imprezie urodzinowej  w typie Kinder balu. Z przyczyn oczywistych będzie tam dużo dzieci. Będą też oczywiście klauni dla rozbawienia towarzystwa. I nawet bez pretekstu terminu około wielkanocnego, tylko z uwagi na puszystość i przymilność, mógłby pojawić się chociaż jeden królik. Zbyt wiele filmów w życiu widziałam, żeby nie wiedzieć, jaką rzezią to sie skończy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s