Żeby tylko mieć dziecko …

Kochali się bardzo i od 5 lat świata poza sobą nie widzieli. Każdy dzień to była podróż przez ich miłość, wzajemne budowanie szczęścia i domu, o którym zawsze marzyli i pragnęli go. Starali się spędzić chociaż pięć minut razem zanim rozbiegali się do swoich wyzwań dnia, wyznać sobie miłość, spojrzeć sobie w oczy. Także po pracy znajdowali zawsze czas dla siebie, ale też dla swoich wspólnych pasji. Wymienianie się książkami, które uznawali za godne polecenia, pójście do kina na film, który chcieli zobaczyć. Codzienne życie w harmonii, którego wielu brakuje, a oni to mieli. Pielęgnowali to w sobie i między sobą w nadziei, że starczy im sił na miłość do końca życia.

Wraz z tym, jak dojrzewał ich związek zaczęli odczuwać potrzebę posiadania dziecka. Patrzenie na małego człowieka, który codziennie zdobywa świat, a oni mu w tym pomagają, wspierają go i kochają tak, jak kochali siebie nawzajem. Niestety natura, bóg czy jak tam sobie to nazwać, nie byli dla nich łaskawi. Nie mogli mieć dzieci i musieli przyznać sami przed sobą, że nie będzie im nigdy dane. Nie było im łatwo się do tej porażki przyznać, bo patrzyli na to jak na swoją porażkę. Cóż warta jest ich miłość, skoro nie mogą mieć dzieci, nie stworzą rodziny, nie będą pełnią? Każdy dzień przynosił kolejne załamanie. Pojawiały się łzy, które często wylewane były w poduszkę, by ta druga osoba tego nie widziała. Wizyty u lekarzy i tabletki, głównie na psychikę, która nie mogła sobie poradzić z tym, że pewien element ich życia nigdy nie będzie wypełniony, zawsze pozostanie pustką. A pustkę tę odczuwali coraz dotkliwiej.

I potem pojawiło się hasło ADOPCJA

bajtlik12

Coś, co wielu daje nadzieję, takie światełko w tunelu depresji i załamania. Przecież to nie musiałoby być ich dziecko biologicznie, wystarczy, że by je pokochali, wtedy też staliby się rodzicami. Byłoby z nim, rosło na ich oczach, mogliby obdarowywać je tą miłością, którą między sobą wykształcili i której mieli za dużo na dwie osoby.

Ale o ile dziecko biologiczne może mieć absolutnie każdy, kto jest do tego fizycznie zdolny, to rekrutacja adopcyjna jest tak wnikliwa i szczegółowa, że przyznaje dziecko absolutnym wybrańcom. Prześwietla się ludzi niczym zjednoczone siły CBŚ, FBI i CIA. Każdy element ich życia, bycia, myśli i wypowiedzi. Konta bankowe i układy rodzinne. Wszystko pewnie wpisywane jest do tabel, wykresów, wyliczeń i za pomocą magicznego algorytmu wypluwa sie decyzję o bycie czy nie byciu dobrym rodzicem.
Wystarczy nie spełnić jednego z warunków i wszystko na nic. Tak było również w ich przypadku.

I to poraniło ich jeszcze bardziej.
Nie tylko natura była przeciwko nim, przeciwko ich miłości, ale też prawo zabraniało im posiadania dziecka. Jakby wszyscy się zmówili, żeby sprawić im ból, wyrządzić cierpienie, odebrać każdą nadzieję. Kolejni lekarze, kolejne dni rozpaczy i poczucia braku sensu w życiu. Wegetacja z dnia na dzień bez celu, dla samej sztuki życia i przetrwania. Chociaż nie wiadomo dla kogo, bo to przetrwanie dla siebie nawzajem przestało im wystarczać, przestało mieć sens.

Ale wtedy pojawiło się kolejne hasło, które mogło być szansą na dziecko – SUROGATKA.

6a795d612e33f004602905c14548c87a,641,0,0,0

Przecież są kobiety, które noszą w sobie cudze dziecko i zaraz po porodzie oddają je tym, którzy mają serca gotowe na miłość. Oni przecież mieli. Byli gotowi na adopcję, to i na su rogatkę byli wystarczająco przygotowani. Należało tylko znaleźć kobietę chętną do współpracy. Pieniędzy mieli dość, nie to było problemem, nie to wyeliminowało ich z grona rodziców zaaprobowanych przez państwowy system adopcyjny. Kolejna nadzieja, kolejne uśmiechy, które pojawiały się przy przechodzeniu obok sklepów z artykułami dla dzieci i niemowląt.

A potem wertowanie Internetu w prawo i w lewo w poszukiwaniu tej, która może zwiastować dobrą nowinę, która w swojej macicy stworzy dla nich człowieka, którego oni przeprowadzą przez życie. Wymiana maili, godziny wiszenia na telefonie, wspólne dyskusje do białego rana i spory, która najlepsza, która będzie właśnie tą jedyną, wybraną dla nich.

I w końcu padł wybór, pojawiła się decyzja, wiedzieli, która z kobiet pojawi siew ich życiu na najbliższe miesiące. Właśnie dzisiaj miała przyjechać na spotkanie.

To spotkanie dawało nadzieję, pozwalało jaśniej patrzeć w przyszłość.
Tego dnia Michał i Jacek spotkali się z Natalią – Surogatką.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s