Ciężki los superbohatera

Bycie superbohaterem to trudna robota. Naprawdę.
Do takiego wniosku doszłam niedawno po maratonie oglądania filmów o superbohaterach: „Iron Man”- dwie części, „Spiderman”- dwie części oraz filmu „Hancock”. Dlatego też nie będę odwoływała się do innych filmów, które przecież też pokazują zawiłe losy superbohaterów, a skoncentruje się na tych trzech, których zbolałe twarze jak żywe stoją mi przed oczami. Wszystkich ich los jest podobny i tych trzech w zupełności mi wystarczy by pokazać, że taki superbohater ma los znacznie gorszy od każdego śmiertelnika.

Podstawowym powodem jest to, że tylko oni wiedzą o swoich supermocach, zdolnościach niebywałych, umiejętnościach ponad normalnych czy co tam jeszcze maja wrodzonego czy nabytego z czasem. Tak długo, jak z nikim nie mogą się tą wiedzą podzielić, tak długo w ich życiu dzieje się prawdziwy dramat. Taki Spiderman męczy się z tymi umiejętnościami okrutnie, bo dopadają go w najmniej spodziewanym momencie (jak na szkolnej stołówce) i nijak tego się nie da wytłumaczyć, by nie wyjść na psychicznie chorego. Ukrywa się i tymi pajęczynami strzela tylko w pokoju w czasie, gdy normalni nastolatkowie w pokoju strzelają czymś innym. Nie dość, że trądzik i burza hormonów, to jeszcze buzuje w nim zmutowane DNA pająka. Dziwne, że nie został jakimś EMO tylko postanowił bawić siew superbohatera, bez którego miasto musiałoby zginąć.
214345.1

A czy ktokolwiek myśli, że Iron Man, chociaż bogaty i niby spełniony zarówno prywatnie jak i zawodowo (chociaż jego burzliwe losy ciągle coś tam mieszają) nie czuje się w tym kombinezonie osamotniony? Człowiek, który za pomocą technologii przemienia się w rakietę, nie może czuć się całkiem normalnie. I jeszcze natychmiast po wykonaniu swojej misji musi udawać, że nic na ten temat nie wie i w ogóle to siedział w drinkiem na kanapie przed telewizorem. Jakby tego było mało, to jego własny przyjaciel od czasu do czasu próbuje go zestrzelić, bo wojsku niekoniecznie podoba się latająca kupa żelastwa wtrącająca się w ich kompetencje.

iron_man3_1

No dobra, wiem, że oni w końcu znajdują kogoś, z kim się wiedzą dzielą. Najczęściej kobietę, bo przecież nikt tak dobrze nie wspiera i nie dźwiga ciężarów największych, ja kobieta właśnie. Poza tym takie moce specjalne są też wabikiem na piękne panie. O ile piękne panie chcą być jedynie wabione i nie mają niczego w życiu do wykonania, a tego spodziewać się po nich, nawet w tego typu filmach, można coraz rzadziej. Czyli nawet jak powiedzą o tym, że po ugryzieniu pająka nie pozostała im dziwna wysypka a umiejętności strzelania pajęczyną i chodzenia po ścianach albo dzięki doinwestowaniu trochę we własne pomysły potrafią stać się człowiekiem-rakietą bombardującym cele wroga, to nie do końca mogą liczyć na wsparcie i pomoc. Ich kobiety zajmą się swoim życiem zawodowym i tylko będą im od czasu do czasu przypominać, żeby też dorośli.

Poza tym każdy od tego superbohatera oczekuje pomocy. Naprawdę. Dźwig na budowie sie zepsuł? Wołajcie Spidermana. Bin Laden zmartwychwstał? Zaraz Iron Man zrobi z tym porządek. Gdzieś zwalił sie strop? Wołajcie superbohatera. A może korek na autostradzie albo ucieczka z więzienia? Jest ktoś, kto ma supermoce i na pewno sobie z tym poradzi? Kran przecieka?… trochę przesadziłam, bo tutaj to raczej Mario Bros, no ale mniej więcej o to chodzi. Zawsze na zawołanie, o każdej porze dnia i nocy. Skoro potrafi coś zrobić, powinien to robić ciągle, bez ustanku, bez spoczynku, bez snu, bez sensu …

440a848aad2059fe351f42fa4ac6b2c6,641,0,0,0

Takie ciągłe próby sprostaniu oczekiwaniom innych muszą być naprawdę bardzo ciężkie. W dodatku ci inni to nie rodzina i znajomi, ale mieszkańcy całego miasta. Niech ktoś spróbuje sobie to wyobrazić. Ktoś, kto kiedykolwiek chciał sprostać oczekiwaniom rodziców albo babć. Już tu można ducha wyzionąć, a jakby tak wyjść naprzeciw oczekiwaniom wszystkich sąsiadów? Życia by nie starczyło. A przecież większość tych superbohaterów ma jeszcze normalną pracę. A tu muszą mieć permanentną gotowość do działania, śledzenie doniesień policyjnych, a nawet podsłuchiwanie zgłoszeń– jak czyni to Spiderman. Przychodzi zmęczony po pracy i już biegnie dalej (chociaż Spiderman to się nieźle ustawił, bo w obu pracach może być jednocześnie –  a nawet jest to nieodzowne, chociaż mnie cały czas zastanawia jakim cudem robi sobie te niebywałe SELFIE w ruchu i w trakcie utrzymywania jedną ręką taksówki a drugą pięknej dziewoi… no ale to w końcu superbohater i nie takie rzeczy potrafi).

W każdym razie superbohaterowie są niebywale samotni w tym swoim ciągłym udowadnianiu i ukrywaniu. Nawet jak ktoś o tym wie, to przecież to ich moce, ich odpowiedzialność, ich sprawa. I kto by chciał iść w ramię w ramię z superbohaterem i dorównywać mu kroku?
Do czego prowadzi takie osamotnienie najlepiej pokazuje Hankock. Superbohater, który jest jakimś zapijaczonym lumpem. Lata nawalony nad miastem i zupełnie nie zastanawia się nad konsekwencjami swoich działań. Jak długo jemu nic nie jest, tak długo uznaje, że wszystko jest pod kontrolą. A że przy każdej interwencji rozwala pół miasta to już nie jego problem. Niby ratuje wszystkim, a na nikim mu nie zależy jakoś szczególnie. Bo też nikomu na nim jakoś szczególnie nie zależy. Nie ma dla kogo żyć, a jest nieśmiertelny. To najwyższy wymiar samotności, jaki można sobie wyobrazić, chociaż akurat o jego mocach wiedzą wszyscy, bo jakoś specjalnie się z tym nie ukrywa.

Hancock
Wcale nie jest dobrze być superbohaterem, bo to bardzo ciężki los. Za garść dodatkowych umiejętności dostaje sie ogrom odpowiedzialności za wszystko dookoła. Człowiek staje się policją, strażą pożarną, wojskiem, agencją bezpieczeństwa i psychoanalitykiem na telefon. A nadal jest jeden, ma dwie ręce, dwie nogi i dobę trwającą 24 godziny. Ale i tak najgorsze jest to osamotnienie. Do każdego superbohatera powinna być druga osoba do pary, która zawsze mogłaby mu dorównać i go wspierać. Bo każdy superbohater  tak naprawdę najbardziej potrzebuje, żeby po dobrze wykonanym zadaniu ktoś go poklepał po plecach i powiedział: „Dobra robota”.
Jak my wszyscy.

Reklamy

2 thoughts on “Ciężki los superbohatera

  1. Dodałabym jeszcze, że muszą ratować nie pierwsze z brzegu miasto a wielomilionowy Nowy Jork. Nie jest może regułą ( Batman miał swoje Gotham ) ale większość złoczyńców na cel wybiera sobie właśnie Big Apple.

    • To by nawet było zrozumiałe, w końcu realnie też WTC zaatakowano a nie Pałac Kultury …
      Ale jednak Batman ma Gotham, Hancock ma Los Angeles. Superman żyje w Metropolis, a Iron Man to w ogóle działa jakoś tak globalnie.
      Nowemu Jorkowi sie ten wleczny nastolatek ostał (tak wiem, że chłopak dorasta, ale on ciągle ma jakis nastoletni czar ;) )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s