Mężczyźni z makijażem

Uwaga będzie wyznanie: Podobają mi się mężczyźni z makijażem.
Oczywiście nie chodzi o to, żeby byli zapaczkowani jak trądzikowa panna na dyskotekę, bo przesada w każdym wypadku nie jest wskazana, ale jakoś tak mam, że coś mi się w tym podoba, coś mnie intryguje i fascynuje. Nie chodzi o to, że wszyscy mężczyźni powinni się malować, bo zdaje sobie sprawę, że nie każdemu to pasuje i nie każdy może. Ale są takie jednostki, którym kreska na oku albo cień na powiece, lakier na paznokciach czy szminka na ustach, jakoś nagle dobrze robi i wydobywa z nich to, czego bez tego makijażu zauważyć się nie da lub zauważyć jest trudno. Nagle pojawia się jakiś błysk w oku i atrakcyjność tego pana wzrasta zawrotnie. Myślę, że to dokładnie jak w przypadku kobiet. Są takie, które mogą spokojnie chodzić bez makijażu i nijak nie odbiera im to atrakcyjności. Są też takie, które bez drobnego podkreślenia urody może nie brzydną, ale nie są tak atrakcyjne jak właśnie z tym. No i są też przypadki makijażowi beznadziejne – kolory źle dobrane, za dużo wszystkiego i makijaż zamiast upiększać oszpeca zupełnie bez sensu. U kobiet działa ta zasada bezbłędnie i u mężczyzn jakoś też.
leto-06052008200059eap
Najprościej spotkać umalowanego mężczyznę w tetrze. Nie chodzi o to, że na premiery wszyscy przybiegają w makijażu, wiec i panom nie wypada sobie tego odmówić. Chodzi o aktorów, którzy na scenie są umalowani co wynika z charakteryzacji do roli czy też dbania o to, żeby twarz się nie rozmyła w mocnym, scenicznym świetle. Znam kilka takich przypadków, które zmieniły moje postrzeganie danego aktora chociażby na chwilę, na czas grania tej roli na scenie. Widziałam wcześniej mężczyznę  w sytuacji prywatnej czy zawodowej ale bez makijażu, a tu nagle stanął na scenie w świetle reflektorów z kreską podkreślającą oko i w mojej głowie pojawiła się myśl, że to bardzo interesujący mężczyzna.

Ciekawszy jest jeszcze motyw, gdy makijaż jest intensywniejszy, nie ogranicza się jedynie do podkreślenia oczu, ale zawiera też pomadkę i lakier do paznokci. To ma zdecydowany wpływ na cała rolę. I jest taki przypadek, w którym aktor robi na mnie niebywałe wrażenie w tej roli, w  której jest umalowany, a w drugiej – bez makijażu- robi na mnie dużo mniejsze wrażenie. Z uwagi na moje fascynacje nie jestem w stanie stwierdzić, czy zwyczajnie rola jest dla niego gorsza, czy on jest w niej mniej kreatywny, czy to wszystko sprawka makijażu.

123

fotografie:M. Zacharow; Mateusz Mosiewicz w „Poskromieniu złośnicy” i „Maracie/Sadzie

Gdy próbowałam wyjaśnić tę zawiłą sytuację koleżance, z którą oglądałam jedno z przedstawień w teatrze i chciałam zachęcić ją do innego, w którym ten aktor podobał mi się bardziej, ona skwitowała to słowami:

– Bo Ty jesteś dziwna i Tobie podobają się mężczyźni z makijażem

A czy ja wiem, czy przez to dziwna jestem? Temu, że ogólnie jestem dziwna to już od lat nie zaprzeczam, ale jakoś nie zastanawiam się nad poszczególnymi powodami mojej dziwności. Fakt jest niezaprzeczalny, no podobają mi się, chociaż pewnie nie wszyscy i nie zawsze na scenie.

Mam też znajomego, który był zwyczajnym, miłym chłopakiem o przyjemnej powierzchowności do momentu, w którym zobaczyłam go z makijażem. Wtedy było WOW. Jakos tak mu to dobrze zrobiło i tak mu do rysów twarzy pasuje podkreślone oko, że wyciąg z niego to, co najlepsze i zostawia człowieka z tym wrażeniem. Bez makijażu nie wygląda źle, ale z makijażem wygląda lepiej. I naprawdę jestem przekonana, że u mężczyzn jest tak, jak u kobiet – jednym pasuje, innym trochę mniej i przede wszystkim trzeba wiedzieć co i jak, co i komu pasuje i czego sie wystrzegać.

No i nie jest tak, że podobają mi się wyłącznie mężczyźni z makijażem, bo to by było dopiero dziwne. Nie zakładam, że mężczyzna bez makijażu nie może być interesujący i zdecydowanie nie każdego z moich znajomych chciałabym zobaczyć z pomalowanymi oczami. Ale są takie jednostki, którym dokładnie tego potrzeba do rozkwitu.

Podobają mi się też mężczyźni z brodą. Jakoś tak po 30 mi się porobiło, że broda działa na mnie jak afrodyzjak i jeśli jakiś mężczyzna mi się podoba średnio, a zobaczę go z brodą, to duża szansa, że spodoba mi się bardziej. Jeśli nie podoba mi się nawet z brodą, to już nie ma szans, że spodoba mi się jakkolwiek. Ale nie oczekuję, że każdy mężczyzna będzie miał brodę, bo nie każdemu pasuje, a są też tacy, którzy mimo szczerych chęci nie są w stanie zapuścić brody a co najwyżej wyliniałego szczura na podbródku. Wtedy lepiej, żeby skrupulatnie sie golili, bo nie o to chodzi.
A już połączenie brody i makijażu jest tak obłędnie trudne, że od żadnego mężczyzny bym tego nie wymagała. Z resztą nie potrzebne mi jest do niczego takie zestawienie, bo nie mam jakichś ścisłych wytycznych, że mężczyzna musi mieć brodę czy makijaż. Zwyczajnie jakos to na mnie działa. Chociaż penie nie w każdym przypadku.
To prosta sprawa. Jednym pasuje broda, innym pasuje makijaż, a niektórym nie są potrzebne żadne dodatki, żebym traciła dla nich głowę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s