UWAGI o 32. Festiwalu Szkół Teatralnych

Doświadczyłam 32. Festiwalu Szkół Teatralnych w sposób bardzo osobisty, czemu nikt, kto mnie zna, się nie dziwi. Od miesięcy obserwowałam aktorów ze Szkoły Filmowej w Łodzi i właściwie gdybym mogła zamieszkać w Teatrze Studyjnym, to byłabym szczęśliwa. Obawiałam sie nawet, czy nie postrzegają mnie jako psychofanki, ale ja zwyczajnie tak mam, że jak w coś i kogoś uwierzę, się zachwycę, to mówię o tym głośno i robie wszystko, by jak najwięcej osób też zobaczyło i sie zachwyciło.

Trzymałam za nich kciuki bardzo i po raz kolejny (w przypadku spektaklu „Marat/Sade” po raz trzeci) oglądałam to, co przygotowali. Najlepszy był Paweł Dobek i już wcześniej stwierdziłam, że pójdę do Teatru Nowego na Galę Finałową z C4 i jeśli on żadnej nagrody nie dostanie, to Teatr Nowy przestanie istnieć (oczywiście, że tego nie zrobiłam, bo terroryzuję tylko lotniska, a nie teatry). Chodziłam też na spektakle innych szkół, chociaż nie mogłam być na wszystkim, bo jednak oprócz festiwalu w moim życiu była też praca zawodowa i życie prywatne. Nie wszystko da się na tydzień odwiesić na kołku, chociaż gdyby się dało, to pewnie bym to właśnie zrobiła. I wtedy napisałabym jeszcze więcej o wszystkim, ale i tak kilka tekstów powiązanych z 32. Festiwalem Szkół Teatralnych powstało.

Ale zacznijmy od początku

UWAGA I – PLAKAT

PLAKAT-32-FST
Niektórych zaskoczył sposób zapisania słowa Teatralnych z myślnikiem w miejscu, w którym podobno byczo nie powinno, bo to niezgodne z zasadami dzielenia wyrazów. Mnie zaskoczyło to zaskoczenie, bo wyraz ten nie pierwszy raz został właśnie tak zapisany. Pokusiłam się natomiast o własną interpretacje tego stanu rzeczy.

Jest to bo wiem konwencja i to konwencja mająca swoje głębokie uwarunkowania kulturowe. Pierwszym członem jest teatr, a czym jest teatr nikomu tłumaczyć nie trzeba. Jest to bez wątpienia element sacrum i jako taki powinien być postrzegany. Drugi człon to „alnych”, który bliski jest brzmieniowo do „analnych” i przez to musi być z całą stanowczością zakwalifikowany do obszaru profanum. Dochodzimy do konkluzji, iż takie a nie inne rozdzielenie tego wyrazu było sposobem na oddzielenie sacrum od profanum. Nie zostało zastosowane ze względu na wytyczne gramatyczne czy zwyczajnie językowe, ale z uwagi na wytyczne kulturowe.
UWAGA II – KONCERT TED NEMETH

10329134_790255584317780_1142017131922845359_n

No co ja będę mówić – jestem fanką. Zaczęło się bardzo nieciekawie, bo pierwszy raz usłyszałam ich w miejscu, w którym nagłośnienie i akustyka były tak fatalne, że pewnie w życiu bym się tym zespołem nie zainteresowała, gdyby nie życzliwi ludzie, którzy mnie przekonali, że warto. I sie zainteresowałam. W Internecie brzmiało to dużo lepiej, zostałam nawet tysięczną fanką na facebooku i w końcu trafiłam na koncert, na którym akustyka i nagłośnienie były w porządku, więc mogę stwierdzić, że LUBIĘ TO!
Uważam, że jest to bardzo łódzki w brzmieniu zespół, który chwilami przywodzi na myśl wczesne produkcje Comy, ale to zdecydowanie coś nowego i tylko rockowy klimat jest wspólny. Poza tym jest tam najinteligentniejszy drugi wokal. I nie chodzi mi o człowieka, który go tworzy, bo nie rozmawiałam z nim i nie wiem, chodzi mi o zastosowanie drugiego głosu w piosenkach. Nie jest wypełniaczem, pustym uzupełnieniem, jest dodatkowym elementem, bez którego zespół wiele by stracił.
W przypadku frontmana jestem rozdarta. Nie wiem, czy Patryk Pietrzak jest lepszym aktorem czy wokalistą. Chociaż najpierw zobaczyłam go śpiewającego, to jednak na scenie teatralnej też mu niczego nie brakuje. Jak go widzę na koncercie, to myślę, że wolę, jak śpiewa. Jak go widzę w teatrze, to mi się wydaje, że lepiej jak gra. Dzięki temu mi się nie nudzi.

W związku z tym wszystkim oczywistym dla mnie było, że na koncert zespołu Ted Nemeth w ramach FST iść muszę. Stało to pod znakiem zapytania, gdyż akurat tego dnia wszystkie spektakle były opóźnione. Przedstawienie, na które czekałam, było najpierw przesunięte o godzinę. Później o pół. A potem jeszcze o 10 minut w celu poczekania na maruderów wychodzących z innych przedstawień. W końcu zaczęło się wtedy, gdy pierwotnie miało się kończyć, ale nie tylko z uwagi na siebie, ale też na moją koleżankę uznałam, że „Próby” zobaczyć musimy.
Na szczęście te przesunięcia dotyczyły także koncertu i udało sie dotrzeć do klubu festiwalowego przed jego rozpoczęciem, wiec po raz kolejny w moim życiu usłyszałam na żywo mój ulubiony utwór

UWAGA III – SPOTKANIE Z WOJCIECHEM MECWALDOWSKIM

Zacznę od tego, że na poprzednim spotkaniu z tym aktorem padło zdanie, które zapisało siew mojej pamięci (teraz też się pojawiło, więc widocznie jest jakimś jego mottem): „Nie trzeba tylko wierzyć, trzeba wiedzieć.”
Wtedy stwierdziłam, że coś w tym jest. Odkąd zobaczyłam po raz pierwszy „Aleję gówniarzy”może nie wierzyłam ,ze kiedyś zrobię wywiad z Mecwaldowskim, ale wiedziałam, że to nastąpi. Zrobiłam to już dwa razy.

10264541_701204803271332_4101545370814061330_n
I kolejne ważne słowa padły. Bo jak już się wie, co chce się w życiu robić, to się to robi. Niezależnie od tego, że inni się śmieją. Młodzi aktorzy powinni go posłuchać, bo to trudny zawód, w którym całe życie człowiek się uczy i całe życie jest oceniany. Nie tylko przez castingowców i reżyserów, którzy się na tym znają, ale przede wszystkim przez ludzi, którzy o aktorstwie nie mają pojęcia albo mają pojęcie bardzo małe. A najważniejsze, to robić dalej swoje …

UWAGA IV- WYNIKI

Mam mieszane uczucia. Nie wysadziłam w powietrze Teatru Nowego, bo jednak Paweł Dobek otrzymał nagrody. Chociaż jury nie dało mu żadnej z nagród głównych, to dostał jedną z mniejszych, czyli został zauważony i doceniony. Niewątpliwie doceniła go też festiwalowa publiczność (ze mną włącznie) przyznając mu tytuł Najbardziej Elektryzującego Aktora festiwalu. Dostał też nagrodę Dziennikarzy Łódzkich.
Nagrodzona przez publiczność została też Aleksandra Przybył, która w spektaklu „Męczeństwo i śmierć Jean Paul Marata przedstawiona przez zespół aktorski przytułku w Charenton pod kierownictwem pana de Sade” dokonała rzeczy niezwykłej. Nie miała roli głównej, miała rolę poboczną, żadnych kwestii nie wygłaszała (no wykrzykiwała z wszystkimi oczywiście, ale nie miała niczego napisanego do powiedzenia), a jednak zelektryzowała publiczność wielokrotnie i to właśnie doceniono.
Żal mi natomiast Małgorzaty Mikołajczak, która na mnie i na wielu osobach, z którymi rozmawiałam, wywarła wielkie wrażenie, a nie otrzymała żadnej nagrody. Ale o gustach przecież się nie dyskutuje …

10290644_701016046623541_4215534513352301840_n
Trochę żal, że to już koniec. Za rok będzie kolejny festiwal, ale póki co na tym zostawiłam tyle emocji, że trudno wrócić do rzeczywistości, w której nie ma codziennego biegania do teatru i doświadczania sztuki.
Tym ludziom, którzy scenicznie mnie uwiedli, życzę powodzenia i tak jak trzymałam kciuki w trakcie gali finałowej, tak teraz też trzymam kciuki. Mam nadzieję, że kiedyś w jakimś teatrze jeszcze się spotkamy.

***
Fotografie – Mikołaj Zacharow

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s