Noc Muzeów

Nie do końca przemawia do mnie idea Nocy Muzeów. Nie chodzi o to, że tego nie popieram, ale nie rozumiem. Co roku oglądam te niekończące sie kolejki do wejścia do chociażby MS2 w Łodzi, te tłumy przelewające się przez różne sale wystawowe i galerie. Nie wiem do końca jaki ma to sens, bo nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek był w stanie tam cokolwiek obaczyć, a już na pewno nie czegoś doświadczyć. Mnie nawet na wernisażach bardzo często wydaje się, że to nie jest właściwy sposób obcowania ze sztuką. A przynajmniej nie jest to sposób właściwy dla mnie. Nie ma dystansu, spokoju, wyciszenia i możliwości kontemplacji. Szczególnie w przypadku wystaw audiowizualnych czy z elementami filmowymi jest to da mnie nie do przeskoczenia.  Noc Muzeów to jeden wielki wernisaż, na którym ludzie przeciskają się, przemieszczają i właściwie mam wrażenie, ze chodzi tylko o zaliczenie jak największej ilości miejsc. A przyglądając się kolejkom dochodzę jeszcze do wniosku, że to nie jest pęd do sztuki, ale nade wszystko sentyment za dawnymi czasami kolejek.

Ja nawet rozumiem, że ludzi muzeum onieśmiela. Nie wiedzą, czy będą rozumieli sztukę, która tam jest prezentowana, ale przecież właśnie o to chodzi, żeby iść i zrozumieć. Tak samo jest ze szkołą – nikt, kto jeszcze do szkoły nie poszedł, nie rozumie całego programu w niej nauczanego, ale to jeszcze nie powód, by do szkoły nie iść. Noc Muzeów wydaje się łatwiejsza,bo jest to taki ogólnonarodowy spęd ludzi do ośrodków sztuki i w tłumie raźniej. Tylko ma to mniejszą wartość, ale o tym nikt nie mówi i nad tym się nie zastanawia. Poza tym często jest tak, że ludzie właściwie więcej czasu spędza jaw tych kolejkach niż w salach wystawienniczych. Pewnie ma to też swoją wartość społeczną, ale nie o to chyba w całym przedsięwzięciu chodzi.

NOC MUZEOW plakat B2

Jest też aspekt tego, że ludziom się wydaje, że muzea mogą być drogie. Z tego co wiem przeważnie bilet to 1-5zł, więc nie jest to kwota zatrważająca. Ale nawet takiej nie trzeba posiadać, bo każde muzeum ma dzień darmowy, gdy można po prostu wejść i obejrzeć wszystko w takiej promocji i nie zapłacić nic. O ile przed pierwszą wizytą się o tym nie wie, to przecież nawet na jednej Nocy Muzeów można pójść i przy okazji sprawdzić cennik i dowiedzieć się, kiedy w danym muzeum jest ten darmowy dzień. Wtedy można bez przeszkód udać się na wybraną wystawę tego dnia. I prawdopodobnie wtedy będzie w muzeum pusto i będzie można spokojnie wszystko obejrzeć poświęcając każdej pracy tyle czasu, ile sami chcemy, a nie być przepychanym od jednego obrazu do kolejnego wraz z falą tłumu.

Gdy o tym wszystkim myślę zastanawiam się, jak to możliwe, że inni tego nie robią, że ci ludzie wraz z dziećmi stoją w koleje o godzinie 22 czy 23, a nie przyjdą o 16 dwa czy trzy dni później. Możliwe, ze to wynik tego, o czym pisałam wcześniej – braku edukacji kulturalnej i zaszczepianiu potrzeby obcowania ze sztuką. Taka Noc Muzeów to nie jest to końca akcja kulturalna tylko trochę bardziej rozrywkowa. Biegiem biegiem do muzeum. To ludzie biegną. Trochę chyba bezrefleksyjnie.

Ja pewniej Nocy Muzeów byłam w pracy i nawet pomyślałam, że mogłabym iść, tak w ramach absolutnego ruchu społecznego. Ale zobaczyłam kolejkę i jakoś mój pociąg do sztuki nie zawierał pociągu do tej formy aktywności i odpuściłam.

5371ee1ccc98f_g1

I właściwie tylko raz się na jedną wystawę w trakcie Nocy Muzeów skusiłam, ale miałam konkretne powody. Przede wszystkim były na niej tkaniny z wykorzystaniem światłowodów. W dzień coś tam niby było widać, ale dopiero w nocy, w zaciemnionej galerii, nabierały odpowiedniego wyrazu. Zobaczyłam to z ulicy przechodząc obok i dlatego weszłam. Wystawa sama mnie do siebie przyciągnęła, niczego nie planowałam, nie zakładałam, że się tam pojawię. Poza tym fakt, że zobaczyłam coś w galerii z ulicy świadczy o tym, że nie było tam zbyt wiele osób, więc nie było tłoku, który skutecznie uniemożliwiłby mi podziwianie eksponatów.

Prawdopodobnie mnie jest łatwo mówić, bo z przyczyn zawodowych bywam regularnie w galeriach i muzeach, odwiedzam wystawy i wernisaże, stale obcuję ze sztuką. Ale to nie wymaga jakiegoś obycia, jeśli nie robi się tego zawodowo. Jak się ktoś wstydzi iść tak po prostu do muzeum, to może najpierw do galerii. Jest mniejsza i pewnie ogrom eksponatów nie przytłacza. A jak nie chce być w sali sam, to niech sprawdzi, kiedy jest najbliższy wernisaż. Na pewno oprócz artystów, kuratorów i ludzi znających się na sztuce, będą tam też inni. Na pewno będą BYWALCY, ale będą też ludzie, którzy nie rozumieją każdego przejawu sztuki, ale lubią doznania estetyczne, jakich dostarcza wizyta w galerii. Nie w ciągu jednej, zatłoczonej nocy w roku. W każdym miesiącu, a nawet tygodniu.

Reklamy

5 thoughts on “Noc Muzeów

  1. Mnie się to nie podoba z jednej prostej przyczyny – TŁUM. Jestem zwolenniczką zachęcania ludzi do obcowania z kulturą i pokazywania im, że nie jest to ani elytarne, ani nudne, więc w sumie idea jest ok, ale w życiu w tym udziału nie wezmę.

    • Niestety coraz mniej w tym wszystkim jest kultury, a coraz więcej elementów typowego spędu ludności niczym na festyny czy inne imprezy gromadne (żeby nie powiedzieć stadne)

        • Może i gdzieś w głębi na to liczę, ale widziałam ścisk, tłok i niemożnośc dopchania sie do czegokolwiek… nie wiem jak w takich warunkach nie tylko coś moze siespodobać, ale nawte cokolwiek można zobaczyć. Mnie by było trudno. Pozostaje mieć nadzieję, że inni są zdolniejsi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s