Partycypacja – droga przez mękę

Byłam kiedyś na spotkaniu  wokół książki „Koszmar partycypacji” Marcusa Miessena . Tytuł totalnie zniechęcający i nawet trochę kontrowersyjny, bo przecież tak być nie może. Demokracja nasza codzienna jest błogosławieństwem a nie przekleństwem i wszyscy powinniśmy się cieszyć z tego, że na coraz więcej spraw mamy jakiś wpływ. W Łodzi Budżet Obywatelski, w którym to ludzie mogli zadecydować na co wydać 0,5% budżetu miasta, odniósł sukces. Ludzie rzucili się na te możliwość. Tak było w tamtym roku, bo w tym roku dostaliśmy jako mieszkańcy juz dwa razy tyle i możemy rozdysponować 1% całego budżetu miasta. Z jednej strony 1% brzmi mizernie, z drugiej jest to 40 mln złotych.

Ale tym razem zaproponowano coś więcej i właśnie na tym chce się skupić, bo przez ostatni dwa dni bardzo intensywnie dotyczył mnie problem partycypacji. I słowo „problem” użyte jest tutaj przeze mnie bardzo świadomie.

Zacznę od tego, że w ciągu dwóch dni dwa razy byłam w jednostce, która nazywa się „Biuro do spraw partycypacji społecznych UMŁ”. I musze stwierdzić, ze nie jest to najbardziej okazały budynek urzędu. Powiedziałabym, że jest raczej mizerny i nieprzyjemny, a bieganie po schodach w celu odwiedzenia poszczególnych pokoi wcale nie poprawia nastawienia do niego. Może ja się nie znam, może ja jestem zbyt wymagająca, ale budynek, w którym z założenia znajduje sie jednostką, która ma za zadanie kontakt z mieszkańcami (m.in. składanie wniosków do Budżetu Obywatelskiego odbywało się w tym budynku, a chociaż panie zajmujące się weryfikowaniem wniosków mają swój pokój na I piętrze, to wnioski należało składać w sekretariacie, który mieści się na piętrze II) powinien być dla tych mieszkańców bardziej dostępny.

partycypacja
A to był tylko początek mojej przygody.
Potem postanowiłam udać się na konsultacje społeczne dotyczące priorytetów budżetu miasta na kolejny rok. Czyli mieszkańcy już nie tylko mogą decydować, na co wydać ten 1%, ale dostają możliwość przynajmniej wypowiedzenia się na temat tego, czego w ogóle potrzebują w mieście. Poszłam tam trochę prywatnie, a trochę zawodowo – postanowiłam dowiedzieć się, jak to wygląda i jakie jest zainteresowanie mieszkańców taką formą wpływania na władzę.

Pierwsza przeszkoda, jaka mnie spotkała to zamknięte drzwi urzędu. Postanowiono, że główne wejście zostanie zapieczętowane i wywieszona będzie kartka, na której napisano, że konsultacje owszem są, ale wejście jest z zupełnie innej strony. Co się będzie pospólstwo bramą dla państwa na salony ładować. Trzeba obiec cały kwartał dookoła i dostać się do urzędu innym wejściem. Sport tylko dla zdeterminowanych, naprawdę żądnych partycypacji. Chętnych i świadomych, którzy na dodatek muszą wykazać się sprawnością fizyczną.

515a58c044db5_o
Jak już się przekroczy drzwi urzędu, to nie ma żadnych wskazówek jak dojść na miejsce. Widoczne są jedynie plansze i oznaczenia dotyczące Budżetu Obywatelskiego, do którego przyjmowanie wniosków skończyło się godzinę wcześniej. Ale spotkanie w sprawie budżetu miasta – nieoznakowane. Widocznie urząd nie spodziewał się dużego zainteresowania przedsięwzięciem ze strony zwykłych obywateli, którzy nie załatwiali dotychczas miliona spraw w tym miejscu i nie znają tych korytarzy ja swoich własnych. Spodziewano się prawdopodobnie, że jeżeli już ktokolwiek przyjdzie, to będzie to jakiś zapaleniec, który rezyduje w tym miejscu i głowę niepotrzebnie ciągle zawraca i może nawet lepiej, jeśli poprzez te wszystkie przeszkody – tym razem sie zniechęci.

Potem było już tylko ciekawiej. Mała Sala Obrad, w której miało odbyć się spotkanie, okazała się zajęta. Odbywało się w niej jakieś spotkanie z panią prezydent, która wykrzykiwała coś w środku zupełnie nieświadoma, że na korytarzu cos się jednak dzieje. Czas mijał i z godziny 17:00, o której miało odbyć się spotkanie, zrobiła sie17:20. Panie koordynujące wszystko  próbowały dowiedzieć się, czy spotkanie można przenieść do innej Sali, ale nikt nie był w stanie podjąć takiej decyzji. Ale już o godzinie 17:34 wszyscy zainteresowani mogli śmiało udać się do Sali 107, by konsultacje odbyć.
I tu zaskoczenie- okazało sie bowiem, że oprócz pań koordynujących, mnie (przypominam – trochę tam w celach zawodowych), spotkaniem są zainteresowani urzędnicy poszczególnych resortów, którzy zostali tam oddelegowani. 6 osób. Przy czym oni wszyscy byli przekonani, że spotkanie jest o godzinie 17:30, gdyż wcześniej zawsze spotkania odbywały się o tej godzinie.

NA szczęście w pewnym momencie pojawił sie jednak JEDEN mieszkaniec, który trochę zasapany, trochę zdezorientowany, ale chętny do partycypacji od razu przeszedł do rzucania pomysłami. I w sumie ja też jako mieszkanka wystąpiłam w tym towarzystwie, bo chociaż może to miłe, że jednego mieszkańca obsługuje sześciu urzędników, to chyba nie o to w tych konsultacjach chodzi.

partycypacja (1)
Ale ja się nie dziwię, że ludzie nie wierzą, nie czują potrzeby i nawet im sienie chce. Szukanie wejścia, odpowiedniej Sali, oczekiwanie na tych, którzy powinni oczekiwać na mieszkańców, to wszystko zniechęca nawet tych, którzy o konsultacjach wiedzieli.
Wydaje mi się, ze dla partycypujących przydałoby sie jednak więcej szacunku, bo tego akurat nie odczułam. Wykorzystanie modnych pojęć takich jak „społeczeństwo obywatelskie” czy „partycypacja społeczna”nie na wiele sie zda, jeżeli nie będąca tym szły realne działania, a nie tylko markowanie działań. Te konsultacje w sprawie budżetu mogą nie tyle sprawić, że mieszkańcy miasta będą mieli autentyczny wpływ na dzielenie pieniędzy miasta. Ale mogłyby dać szanse na wysłuchanie ich pomysłów (a wiele interesujących sie pojawiło i nie mówię  o moich własnych, ale tego pana , który na konsultacjach się pojawił), na skorzystanie z ich patrzenia na miasto. Ale to wymaga nie tylko od mieszkańców, ale przede wszystkich od drugiej strony.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s