Krzywy Tutka

Z dzieciństwa pamiętam coś na kształt zabawy, co było swego rodzaju grą słowną i jakoś nigdy mnie szczególnie nie bawiło, ale zapadło mi w pamięć. Rzecz polegała na tym, by nazwy własnej kogoś lub czegoś co zwało sie tutka dodawać odwrotne odkreślenie do tego, które zaproponował drugi gracz. Tłumaczę to w dość zawiły sposób, ale wyglądało to następująco:
– Jestem Mały Tutka
– Jestem Duży Tutka

– Jestem Chudy Tutka
– Jestem Gruby Tutka

– Jestem Krzywy Tutka
– Jestem Prosty Tutka

No i jeśli się kogoś udało na to złapać, to było śmiechu co niemiara, ubaw po pachy i przednia zabawa. Mnie, jak wspomniałam, nie bawiła. Może rzeczywiście urodziłam się dorosła (to pogląd mojej mamy), ale jakoś nawet wtedy prostytucja nie stanowiła dla mnie tematu do żartów, a już wkręcenie kogoś w bycie prostytutką wydawało mi się zwyczajnie niesmaczne. I tak, przypomina mi się w tym miejscu debilny rechot pana Leppera (ni zgadzam się z tym, że o umarłych należy mówić dobrze albo wcale – o umarłych należy mówić prawdę), którego tak niebywale ubawiło to, że prostytutka została zgwałcona, a on nie ma pojęcia jak to jest możliwe. Najwyraźniej był to człowiek nie tylko małej wyobraźni ale też pozbawiony logiki myślenia. I echo tego wydarzenia poszło w kierunku, którego bym się nie spodziewała, gdyż tylko niektórzy potępiali reakcje i wypowiedź Leppera. Byli też tacy, którzy zaczęli analizować jak ten gwałt mógł wyglądać i czy na przykład niezapłacenie prostytutce po odbytym stosunku to już gwałt czy jedynie kradzież. Pogratulować takim ludziom i ich niebywałym rozrywkom umysłowym na poziomie tej dziecięce zabawy z Tutką.

Ale o ile kilku – czy kilkunastolatek może mieć problemu z odpowiednim podejściem do tematu, to już kilkudziesięciolatek takich problemów mieć nie powinien. Trudno zatem wybaczyć dorosłym ludziom zbyt lekki stosunek do prostytucji i reakcje na niego uwłaczające godności nie tylko samych prostytutek, ale też wszystkich kobiet i mężczyzn, których los potoczył się właśnie w tym kierunku.

Dyskusja na temat prostytucji ciągle powraca, bo jest to kwestia nierozwiązana i najczęściej zamiatana pod dywan. Jakby udawanie, że sprawa nie istnieje sprawiało, że przestanie ona istnieć. To niczym kolejna zabawa małych dzieci – w chowanego, polegająca na zakryciu własnej głowy, bo jeśli ja czegoś/kogoś nie widzę, to on nie widzi mnie i wszystko w porządku.

Ale prostytucja jest i nie ma sensu udawać, że jej nie ma. Tym bardziej, że zatacza coraz szersze kręgi i obejmuje swoimi mackami coraz to nowe osoby. Jestem na przykład zdania, że nie ma sensu nadawać jej nowych nazw, skoro stara określa wszystko co trzeba. Ale teraz pojawiła się nowa moda na nazywanie prostytucji sponsoringiem. Albo ja czegoś nie rozumiem, albo to nadal jest sprzedawanie seksu, więc skąd ta nowoczesna nomenklatura? Że niby jak się inaczej nazwie sypianie z kimś za pieniądze, to nie będzie ono źle postrzegane? Ja tam nikomu do łóżka nie zaglądam, ale to tak samo, jak nazwać kradzież samochodu pożyczką pod warunkiem, że się kiedyś ten samochód odda (niekoniecznie właścicielowi, bo wtedy może to być pożyczka przechodnia). Prostytucja nazywana jest sponsoringiem, jeżeli sypia się z jednym mężczyzną w danym okresie. I już można sobie śmiało takie doświadczenia wpisać do CV? Chyba nie bardzo. Tak samo wygląda sytuacja w przypadku przemysłu porno – jak to ładnie brzmi, ale jak to ładnie bardzo często nie wygląda.

1

Poza tym tego typu zabiegi odwracają uwagę od tego, co jest głównym problemem w prostytucji – przymus. I nie chodzi mi tu jedynie o uprowadzenie kobiet w celu sprzedaży ich do domu publicznego czy odebranie im dokumentów w obcym państwie, by były zmuszone do takiej a nie innej działalności. Chodzi tu też o przymus ekonomiczny, z którym coraz częściej się spotykam, gdy słyszę o prostytucji. Kobiety opowiadają o tym, jak praca na noce w takim a nie innym charakterze, była jedyną dla nich dostępna, bo mają dzieci i braki w wykształceniu, są samotnymi matkami, nie mają wsparcia w rodzinie, a praca po 12 godzin na dobę za 5 zł za godzinę nie pozwala im utrzymać siebie i dzieci, a o opiece nad potomstwem nie ma nawet co marzyć. I to jest dramat porównywalny do tego, jaki przeżywają kobiety uprowadzone dla prostytucji. Ten przymus jest nie mniej bolesny. A może nawet bardziej, bo nie można się tłumaczyć biciem i gwałtami w razie próby sprzeciwu, tylko trzeba samemu ponosić konsekwencje swojego wyboru, chociaż realnie tego wyboru się nie miało.

Przeraża mnie to, że chociaż nie jestem w stanie sobie wyobrazić momentu, w którym zdecydowałabym się na taki sposób zarabiania na życie, to jestem w stanie zrozumieć, że ktoś mógł stać tak bardzo pod ścianą, tak skrupulatnie dzielić jedną bułkę na trzy osoby, że postanowił zrezygnować ze swojej godności, by nakarmić siebie i dzieci. A może raczej dzieci i siebie, bo te kobiety często w takiej kolejności o wszystkim myślą. I o ile dla siebie samych nie zdecydowałyby się na taki ostateczny krok, to dla dzieci decydują się na wiele więcej. I potem ta kołacząca się jeszcze po głowie myśl: „Czy dzieci zrozumieją, gdy sie dowiedzą? Czy mnie nie potępią? Przecież ja to dla nich…”

2

 

Uważam też, że totalnym idiotyzmem jest to, że seks za pieniądze jest dziwnie postrzegany, ale ten sam seks za jeszcze większe pieniądze, który jest przy okazji filmowany, to już jest przemysł i wszystko jest w porządku. Tak samo prostytucja jak i porno polega na tym samym i tak samo powinny być traktowane. Tu jest mój ukłon w stronę legalizacji czegoś, co istnieje i powinno być unormowane, by nie służyło nadużyciom. Ale widocznie to w tych nadużyciach ktoś ma interes, a nie w poprawie bytu kobiet, które los zepchnął w taką otchłań.

 

Nie wiem, czy ktokolwiek posiadający minimum empatii i jakiekolwiek pojecie o świecie, chciałby się w obliczu czegoś takiego nie tylko śmiać, ale chociażby uśmiechnąć.
I chociaż ogólnie krzywizny nikomu nie życzę, bo wiem, że to nic przyjemnego (mówię to jako posiadaczka podwójnego skrzywienia kręgosłupa), to jednak w tym przypadku z całego serca i to wszystkich na świecie życzyłabym, żeby każdy był Krzywy a nie Prosty Tutka.

 

* * *

Wykorzystałam kadry z teledysku „City of Angels”- 30 Second To Mars, bo historia tej kobiety zawsze mnie wzrusza. To są jej prawdziwe wypowiedzi i prawdziwe emocje. Takich kobiet jest wiele. Zbyt wiele.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s