Takie klocki straszne, jak je opisują

Nastąpiło jakieś zdziczenie, wypaczenie , brak zahamowań i niemożność pojęcia, co jest dobre a co złe. Przez to mylą się różne opcje i warianty, rodzice nie widzą, jak wskazywać drogę dzieciom. A firmy produkujące zabawki wcale tego nie ułatwiają. A piszę to dlatego, że  niebywałą kreatywnością w zakresie produkcji zabawek wojennych popisała się firma Cobi tworząc dwa zestawy nawiązujące do Powstania Warszawskiego. Niby nic takiego, kolejny zestaw zabawek, którymi można się bawić w tę najciekawszą najbarwniejszą zabawę wszechczasów zwana wojną. A jednak we mnie rodzi się sprzeciw. Nie można bawić sie w wojnę, nie można z wojny robić frajdy, nie można uczyć jej dzieci i to jeszcze w tak niewybredny sposób.

Pierwszą moją reakcją i pierwszym skojarzeniem  był projekt Zbigniewa Libery – „Lego. Obóz Koncentracyjny”.

libera  lego   pudelko_6194625

Moją pierwsza reakcja na zdjęcie tego zestawu była taka, jaka powinna być każda reakcja normalnie myślącej osoby – oburzenie. Wynikało to z tego, że uznałam, że firma Lego zidiociała doszczętnie naprawę  produkując coś tak okropnego. Jednak samego projektu, gdy już się zapoznałam z ideą i przekonałam, że nie jest to masowa produkcja a jedynie akcja artystyczna, broniłam. Niezależnie od założeń samego artysty i od jego pomysłu na odbiór dzieła, mnie podobały sie właśnie te ostre reakcje. Uznałam, że jest to właśnie doskonały sposób na wieloaspektowe zwrócenie uwagi na tę problematykę. Czy już całkiem zdziczeliśmy czy jednak zabawa dzieci w obóz budzi nasz sprzeciw? Głosy ze wszystkich stron wskazywały na to, że ludzkość jeszcze funkcjonuje normalnie. Bo nie można sprowadzać do roli frajdy tragedii ludzkiej. Libera nami potrząsnął, ale przyniosło to bardzo dobry efekt, bo reakcje były właściwe. Ludzie nie byli gotowi na takie zestawy, nie byli gotowi na takie wykorzystanie klocków, które z dziećmi są kojarzone, nie byli gotowi na szok, jaki to zderzenie spowodowało.

A teraz okazuje się, ze nie niecałe 20 lat później zdziczenie doprowadza nas już do stanu akceptacji tak brutalnych pomysłów.  A wszystko za sprawą wspomnianej firmy Cobi i jej zestawów kloców dla dzieci od lat 5. Powstanie Warszawskie. Czy może być wdzięczniejszy temat do zabawy przedszkolnej?

k3djZatnlKiRlOvRlmRk,5510-barykada-front
I ci radośnie uśmiechnięci żołnierze, którzy oddają życie w plastikowym świecie. A jakiej części mózgu rodzi się myśl, że to jest doskonały pomysł, że taką zabawkę trzeba zaprojektować i wdrożyć do masowej produkcji? Obawiam się, że w tej części, której nie ma. Innej odpowiedzi nie jestem w stanie wymyślić.

W ogóle zabawa w wojnę to nie jest coś, co pochwalam. Ale produkowanie tak skrajnie idiotycznych narzędzi do jej urozmaicenia uznaję za przejaw skrajnego braku myśli logicznej i wiedzy historycznej. Proponuje jakieś kursy i warsztaty dla osób decyzyjnych w firmie Cobi. Może dyskusje z tymi, którzy te czasy pamiętają? Wycieczkę po Warszawie wraz z przeprawą przez jej kanały, żeby mieć chociaż nadzieję na refleksję w  tych częściach mózgu, które u nich jeszcze przetrwały i potrafią przetwarzać coś więcej niż słupki pieniędzy powstające po podliczeniu prognoz sprzedaży zestawów „Barykada” czy „Kübelwagen”.
A już najgorsze jest to, że firma Cobi zapowiada kolejne zestawy nawiązujące do II wojny światowej. Może jednak projekt Libery wejdzie do masowej produkcji, choć nie dzięki firmie Lego, a dzięki firmie Cobi?

Tu pojawia się we mnie jeszcze jedna myśl i jeszcze jedno wspomnienie. Pamiętam koniec książki „Medaliony” Zofii Nałkowskiej, gdzie dwoje dzieci bawiło się na drodze w palenie Żydów. Gdy pierwszy raz to przeczytałam – wywołało moje przerażenie. Gdy przeczytałam książkę po raz drugi kilka lat później – wywołało to podobną reakcje. Chyba zdziczenie mnie ominęło, bo także dzisiaj zabawa w palenie Żydów jest dla mnie oburzająca, niewłaściwa i z gruntu zła. Tak samo jak zabawa w obóz koncentracyjny, zabawa w okupację, zabawa w powstanie …  Także, a może przede wszystkim,  z użyciem klocków.

Reklamy

8 thoughts on “Takie klocki straszne, jak je opisują

  1. Podzielam Twoje zdanie. Ja też nie mogę się przyzwyczaić do tego, że wszystko jest na sprzedaż. Myśli, uczucia, intymność. Moje dzieci już nie bawią się klockami. Ale to tylko symbol układania świata z klocków biznesu i drapieżności. Rozumiem konkurencja, zysk – ale bez przesady…

  2. Moje dzieci też już się nie bawią klockami bo to taka autorytarna zabawa, która przyzwyczaja do układania życia innym i tłumi w dziecku wewnętrzną wrażliwość. Zamiast tego zachęcam je do do zabawy suszonymi patykami. mokrymi liścmi oraz androgynicznymi szmaciankami zrobionymi z recyclowanych konopnych worków po kawie free trade.
    Ta biznesowa drapieżność jest taka straszna i obrzydliwa, że chyba popełnie samobójstwo, ale może jednak nie bo jeszcze mi się maskara rozmaże, a do tego dzieci będą smutne i wpadną w łapy byłego męża, tego faszysty i pornofila.

    • No jeśli Twoje dzieci mogą sie bawićalbo klockami przedstawiającymi walki powstańcze czy obozy albo patykami, to wierz mi, te patyki lepsze i wcale nie zabijają kreatywności, wręcz przeciwnie

      • Racja, naturalne zabawki bardzo wzmacniają wyobrażnię i uczulają na wielofasetowość naszego świata. Moja mała Ilona ostatnio zrobiła z patyków łupki dla chorego jeża wyjaśniając że w ten sposób przetwarza obiekt falliczny, a zatem symbol dominacji, przemocy i wojny w przedmiot służący ratowaniu życia, no a skoro to łupki dla jeża to dodatkowo afirmuje podrzędność technologii i cywilizacji wobec Natury. Mamuś, ja afilmuję, tak właśnie mówiła. Taka transgresja u sześciolatki, po prostu niesamowite. Jeż umarł, niestety płynęło mu z pyszczka coś żółtego. Ale to też była wartościowa lekcja dla dzieci – na temat cyklu egzystencji. Potem obserwowaliśmy trupka jeszcze dwa tygodnie, musiałam go w końcu wynieść z domu bo zalęgły się mrówki, ale to było bardzo pouczające doświadczenie.

        • Teraz dla równowagi proponuje pobawićsie z dziećmi w obóz.
          Myśle, ze zamknięcie ich w komórce i wydzielanie racji żywnościowych w psotaci kromki chleba (suchego) i pół kubka wody na dzień powinno im przybliżyć tę frajdę obozowiczów.
          W razie deszczu padającego w nocy najlepiej dzieci wygonić przed dom w pizamach i kazać stać do rana.
          Wrażenia niezapomniane

          • Kochana, ale odnoszę wrażenie, że sobie trochę żartujesz ze mnie. A ja nie chciałam być kontrowersyjna ale po prostu jestem teraz w takiej fazie księżyca, że piszę bardzo emocjonalnie i uwydatniam swoje jestestwo, może troche na wyrost i zbyt matriarchalnie. A obozu w domu nie będę robić, bo nie mam warunków – na przykład gdzie byśmy przprowadzali apele, psa nie mamy a zresztą dzieci nie znają niemieckiego, wyszłoby to tak jakoś mało naturalnie. Ale może to jakis pomysł na psychodramę, kto wie…

        • Niesamowita jest w tym Twoja 6-letnia Ilona, która świadomie „przetwarza obiekt falliczny” widząc, że jest to „symbol dominacji” i równie świadomie „afirmuje podrzędność technologii i cywilizacji wobec Natury”. Z taką świadomością istnienia i umiejetnością obserwacji świata nie powinnaś posyłać jej do szkoły podstawowej. Nalegam, abyś doceniła swoje niezwykłe dziecko i zapisała je na Uniwersytet. Trochę tylko przerażają mnie dalsze eksperymenty prowadzone z dzieckiem 6-letnim. Ciekawe, czy mamusię i tatusia też poobserwuje przez kilka tygodni za jakiś czas. Właściwie raczej nie jestem ciekawa.

  3. Pingback: Akcja "Czyta to, co dobre" - podsumowanie lipca - Oko na kulturę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s