Kto by nie chciał pracować w Biedronce ?

Swego czasu chodziłam trochę na castingi do reklam. Ot taka próba podreperowania budżetu własnego łatwymi pieniędzmi. Byłam na castingu do reklamy, do której na szczęście się nie dostałam. Gdy tylko ją zobaczyłam – ogarnął mnie pusty śmiech. Była tak idiotyczna i nieprawdziwa, że nawet w świecie iluzorycznego świata reklamy się wyróżniała. Fałszem śmierdziała na odległość podobnie jak i cała kampania, której była częścią. I to hasło reklamowe „Kto by nie chciał pracować w Biedronce?”.

I moja pierwsza myśl: „JA!!!”. Na szczęście nie byłam osamotniona i po emisji reklamy w telewizji oraz rozwieszeniu plakatów, z których najbardziej dotknęła mnie pani wiolonczelistka, która konserwatorium skończyła, ale pracy w zawodzie dla niej nie ma, więc siedzi na kasie (ja to tak odebrałam, a nie tak, jakby to firma chciała przedstawić, ze co tam wielkie sale orkiestrowe, wielkie magazyny biedronkowe to szczyt marzeń muzyka) – pojawiła sie stroną, na której KAŻDY mógł powiedzieć, że nie chce w Biedronce pracować. I lista tych, którzy NIE CHCĄ była spora. I nic dziwnego

zdjecie_20080616193245_292

Pracownicy Biedronki co jakiś czas maja zwyczajnie dość. Wytrzymałość ludzka ma bowiem granice.

Stosuje się nagany. Naprawdę niczym na plantacjach bawełny lata temu jest się karanym za przewinienia. Właściwie za wszystko i ja czasem obserwuje ten lęk w oczach kasjerek, że może coś nie tak – nie tak policzyła, nie tak wydała, nie tak zważyła, nie tak wbiła kod, nie tak obsłużyła, czegoś nie zaproponowała … nie tak posprzątała, nie tak wyłożyła, nie tak ułożyła, nie zauważyła … permanentny lęk i stres.

Klienci jeszcze dokładają swoje, bo przecież to była wina kasjerek, że nie miały portali do płatności kartą i dostawały za to regularny ochrzan. Jest to też ich wina, że jakiegoś produktu nie ma, bo już został sprzedany, a w gazetce jest… no w gazetce raz wydrukowany pozostanie tam aż do wyblaknięcia farby, więc znacznie dłużej niż na półce sklepowej. Ich winą jest także to, że są w sklepie 3 – z czego jedna siedzi na kasie, jedna rozkłada towar, a jedna właśnie wyjmuje pieczywo z gorącego pieca. Powinny przecież na kasie być dwie, żeby klient ani minuty w kolejce nie stał, a ta jedna powinna obsługiwać cały sklep i jeszcze udzielać odpowiedzi na różne pytania, z których najmniej dziwne są  takie typu „Gdzie jest mleko?”. Przyznaje, że często zasadne z uwagi na piękne wytyczne, że jak już się klient przyzwyczai do układu sklepu – natychmiast trzeba go zmienić. Na jakiś zupełnie inny i idiotyczny. Wiadomo bowiem, że klient błądzący, to klient więcej kupujący. Są też pytania: „Mnie się wydaje, że tu taki pasztet był, a teraz go nie ma. To gdzie on jest?” Pewnie w obrębie „mnie się wydaje” nadal.

Ale to są już sprawy drugorzędne i poboczne. Podstawą są warunki pracy niezależne od klientów, którzy są przecież różni. Coraz większe wymagania pracodawcy, które są nijak nie rekompensowane przez pensje. Chociaż i to wydawałoby się niewłaściwe. Nie można bowiem człowieczeństwa sprzedać za pieniądze. A ludzie nie traktowani są tam często jak ludzie, tylko jak woły robocze.  Ponad 10 lat temu sytuacja stała się głośna. Pożywka dla mediów oczywista. Nagrania z ukrytych kamer pokazujące, jak ludzie pracują ponad siły i w nieodpłatnych nadgodzinach.  Bożena Łopacka – samotna wojowniczka, która niczym Joanna d’Arc walczyła z wielką siłą. Niby wygrała, ale co z tego? Można było na tej podstawie co najwyżej nakręcić poruszający film, ale nie można było mieć nadziei, że wygrana walka jest wygraną raz na zawsze. Jeśli bowiem ktoś może wykorzystywać drugiego człowieka, to wcześniej czy później będzie to robił. Ot okrutna natura ludzka. Czemu przeciwstawiać trzeba się jako zbiorowość, a nie zrzucać odpowiedzialność na walkę z systemem na poszczególne krzywdzone jednostki.
1252223184_by_ciuciu_600

Coś się poprawia, ludzie zaczynają patrzeć w przyszłość z nadzieją, a potem systematycznie im się tę nadzieję po kawałku odbiera. Dodatkowa godzina tu czy tam, dodatkowe zadanie tu czy tam… aż dochodzi się do tego , że tych godzin dodatkowych jest dużo, ale nie są opłacone, a tych zadań jest tyle, że nawet skrzyżowanie pracownicy z ośmiornicą w celu wykształcenia u niej 8 rąk – niewiele by dało (pracownika też, ale to nadal mniejszość biedronkowego niewolnictwa i panowie raczej w roli ochroniarzy niż kasjerów się tam pojawiają, chociaż i takich widuje). Ludzie zaczynają się buntować. Dają do zrozumienia, że Polska nie jest krajem darmowej siły roboczej, że nie wystarczy rzucić niewolnikowi ochłap w postaci minimalnej pensji lub pensji minimalnie przekraczającej minimalną, żeby był gotowy na pracę ponad siły i rezygnacje z życia prywatnego. Ludzie nie są głupi. Pracownicy Lidla doszli do wniosku, że skoro przy porównywalnych cenach produktów w sklepach ich sieci w Polsce i Niemczech – oni maja niższe niż niemieccy pracownicy pensje – to jest to niesprawiedliwość. Założyli związki i zaczęli protestować. Pracodawcy nie było łatwo przełknąć gorzką pigułkę. Dowiedział się, że nie zatrudnia bezwolnych cieląt, tylko świadomych ludzi.
Teraz pracownicy Biedronki doszli do podobnych wniosków. Chcą zarabiać godnie. Chcą być traktowani jak ludzie. Tylko tyle i aż tyle. Chcą pracować bez wiecznych nadgodzin. Chcą mieć czas na przerwę. Chcą mieć dni wolne. Chcą być pracownikami, a nie niewolnikami, bo niewolnictwo jest nielegalne i nieludzkie.
Całym sercem jestem z nimi. Bo nadal na pytanie : „Kto by nie chciał pracować w biedronce?” odpowiadam : „JA!!!”. A jeśli ktoś tam pracuje, to nie dlatego, że woli kasę od orkiestry symfonicznej. Dlatego że tak się złożyło. Ale to jeszcze nie powód by uznać, że jest gorszym rodzajem człowieka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s