Mikołaj mieszka w Chinach, a nie w Laponii

Przez cały grudzień na całym świecie są takie dzieci, które piszą listy. Listy do Mikołaja, w którym zdradzają mu swoje marzenia i pragnienia. Bo chciałyby pod choinką znaleźć kolorowe paczki z jeszcze bardziej kolorowym wnętrzem. Lalki różnego rodzaju, które uśmiechają się do nich z reklam telewizyjnych. Samochody, które jeżdżą właściwie same napędzane jakąś siłą nieznaną, a tak naprawdę bateriami typu paluszki. Albo klocki, z których można wykreować nowe światy.
Dzieci piszą te listy i wysyłają w świat. Najczęściej do Laponii. A  gruby dziadek przyjmuje te listy, czyta je z wypiekami na twarzy i sporządza listę prezentów, które musi przygotować na 24 grudnia, by z nimi objechać te kraje, z których listy do niego przyszły. A małe elfy musza prezenty zrobić. Swoimi małymi rączkami. Pracują bez wytchnienia, nie wiedzą co to odpoczynek. Małe elfy nie bawią się i nie cieszą, małe elfy pracują ciężko, żeby zdążyć zrobić te wszystkie zabawki, na które czekają grzeczne i niegrzeczne dzieci, ale dzieci rodziców, których stać. Bo Mikołaj już dawno przestał być darmowy. Mikołaj jest drogi. Coraz droższy.

Drogi Mikołaju pokaż nam swoje elfy. Czytaj dalej

Poczuj magię tych świąt

Bawi mnie zarzut, jakoby ludzie niewierzący lub niepraktykujący nie mieli prawa do obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia. Bo niby dlaczego katolicy mają mieć monopol na rodzinne święta, które spędzane są w miłości i zrozumieniu. Naprawdę wystarczy mieć etykietkę : Katolik, żeby spędzić  te święta godnie i właściwie? Nie sądzę. O czym najdobitniej świadczy to, co dzieje się we wszelkiego rodzaju marketach w okresie przedświątecznym, a co nie dzieje się w domach i kościołach w tym samym czasie. Czytaj dalej

PKP – Płatność Kartą Płatniczą

Ostatni weekend jako wolny od pracy wszelakiej postanowiłam spędzić wyjazdowo i udałam się do Opola w celach zarówno towarzyskich jak i kulturalnych, gdyż na miejscu obejrzałam wystawę „Czego nie widać – wystawa sztuki społecznie zaangażowanej”. I chociaż mogłabym pisać o pracach przedstawionych na wystawie czy o tym, jak się bawiłam w samym Opolu, to jednak napisać musze o czymś innym – o podróżach PKP, bo zaskoczenie goniło tym razem zaskoczenie.
Czytaj dalej