PIESI NIE SĄ BEZ WINY

Coraz więcej wypadków na drogach każe uznać, że konflikt na linii kierowcy – piesi osiągnął nowe stadium. Celowo wyłączam ze swej analizy rowerzystów, bo oni są oddzielnym tematem, który należałoby rozpatrywać osobno dla kierowców pojazdów mechanicznych i osobno dla pieszych. Nie może być bowiem tak, że wszyscy użytkownicy dróg wszelakich postrzegani są jako wspólnota. Tak nigdy nie było i nie będzie. Nie ma co się o to starać, bo nie od dziś wiadomo, że ruch uliczny kształtuje się według piramidy siły, gdzie to kierowcy znajdują się na szczycie, pod nimi rowerzyści a na samym dole są piesi – bezwolne cielęta wyłażące na drogi bez żadnego wyraźnego powodu.

Policja nie ma na rozwiązanie tego problemu żadnego pomysłu. Czasem przyczaja się z boku i wręcza ludziom mandaty. Jakby one w jakikolwiek sposób mogły wpłynąć na wzajemną niechęć i próby zniszczenia się w ten czy inny sposób. Najgorsze jest to, że wręczają te mandaty kierowcom przy przejściach dla pieszych, które nie posiadają sygnalizacji świetlnej. Nie od dziś wiadomo, że w takim miejscu pierwszeństwo ma kierowca, który jedzie w służbie Jej Wysokości Przepustowości i jeśli nie przejedzie natychmiast, to zablokuje jadących za nim, co w dłuższej perspektywie spowoduje niewyobrażalny korek i w rezultacie paraliż całego miasta.

10003234

Nie bójmy się tego powiedzieć – w całej tej sytuacji PIESI NIE SĄ BEZ WINY.
To ich notoryczne wchodzenie na jezdnię jest tyle bezsensowne, co zwyczajnie niebezpieczne.

Fakt, że dzieje się to w miejscu przejścia dla pieszych, jeszcze niczego nie usprawiedliwia. Przerywają w ten sposób ciąg samochodowy, jakby nie mogli zaczekać, aż wszystkie pojazdy przejadą. Wiemy bowiem doskonale, że jedynie osoby zmotoryzowane, to osoby naprawdę zdeterminowane by dotrzeć do celu podróży. Piesi są jedynie spacerowiczami, którzy z tego czy innego powodu postanowili udać się na przechadzkę w danej chwili. Nigdzie się nie spieszą, niczego nie próbują osiągnąć. Z tego powodu mogliby uznać prawo pierwszeństwa tych, którzy naprawdę sie spieszą i zrobić kilka dodatkowych przystanków na swej drodze, by podziwiać widoki. W końcu po to właśnie udali się na ten spacer.

1360151820przejscuie06022013-

I te ich wymagania i oczekiwania. Chcieliby przechodzić przez jezdnię natychmiast po dotarciu do niej. Wręcz wymuszają na kierowcach hamowanie, które jest zagrożeniem dla wszystkich użytkowników drogi, czego najwyraźniej samolubni piesi nie są w stanie zrozumieć. Z tej perspektywy doskonałym rozwiązaniem wydają się przejścia, na których pieszy musi nacisnąć odpowiedni przycisk wyrażając tym potrzebę przedostania się na drugą stronę. To taka prośba do systemu drogowego, która po odpowiednim czasie rozpatrzenia zostaje uwzględniona poprzez zapalenie zielonego światła dla pieszego. Nie jest to dla niego gwarancja swobodnego przejścia, a jedynie sugestia, że taki ruch jest możliwy. Zawsze bowiem może zdarzyć się kierowca, który jednak będzie zdeterminowany do granic wytrzymałości, by jechać dalej – wtedy pieszy wchodzi na jezdnię na własne ryzyko i w przypadku zderzenia z pojazdem (a w tych okolicznościach jest na straconej pozycji) sam jest sobie winny i do nikogo nie powinien mieć pretensji.

Tak naprawdę powinny obowiązywać abonamenty na przejścia przez jezdnie, to piesi dwa razy by się zastanowili zanim postanowiliby przechodzić na drugą stronę. Pieszy mógłby wykupić sobie określoną liczbę przejść w danym miesiącu, a po przekroczeniu jej musiałby za każde kolejne płacić cenę rynkową. Pozwoliłoby to zbierać fundusze na remonty dróg, które niszczą w sposób dramatyczny piesi poprzez swoje nielicencjonowane przechodzenie w jedną i drugą. Nie ponoszą za to żadnych opłat, a wciąż domagają się kolejnych miejsc do przekraczania jezdni. Do takich sytuacji dopuszczać nie wolno.

NIE DAJMY SIĘ TERRORYZOWAĆ PIESZYM.
Nie pozwólmy im zapanować nad ruchem na drogach wszelakich, bo to doprowadzi od sytuacji tragicznej, w której żaden kierowca nie będzie mógł rozwijać potrzebnej sobie i osiągalnej dla swego pojazdu prędkości. Skoro kupił samochód, który może jechać 100km/h, to przecież nie po to, by ślimaczyć się z nędznym 50km/h na liczniku. A tym bardziej nie po to, by obniżano mu te progi prędkości do 30 km/h , co może jest szybkością kosmiczną dla niespiesznego tłumu pieszych, ale dla kierowcy jest hańbą, splunięciem mu w twarz.

PIESI – zostańcie na chodnikach. Tam jest wasze miejsce. Pozwólcie kierowcom na swobodne przemieszczanie po jezdniach. Nie utrudniajcie im tego. Kiedyś może i wy zostaniecie przez życie zmuszenie do tego, by wsiąść do samochodu i stać się kierowcami. Wtedy będziecie wdzięczni sobie z przeszłości, że nie burzyliście porządku drogowego swoimi wymaganiami, roszczeniami, utyskiwaniami. Będziecie pędzić po śmiałych arteriach miejskich bez żadnych przeszkód.
Ku krainie wiecznej szczęśliwości pod patronatem  świętej Przepustowości.

Reklamy

2 thoughts on “PIESI NIE SĄ BEZ WINY

  1. Nikt z Łódzkich Dróg lepiej by tego nie napisał. ;)
    Tragikomiczne jest to, że znam parę osób, które by en tekst popełniło na poważnie i z pełnym przekonaniem.

  2. Pewnie bym się uśmiał, gdyby nie fakt, że dokładnie w ten sposób myśli policja, urzędnicy, politycy i większość kierowców, nie mówiąc o sądach. W Świętą Przepustowość wierzy w naszym kraju więcej osób, niż w jakąkolwiek inną religię. A ci co nie wierzą, to giną na drogach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s