Wychowanie bezstresowe

W moich wyboistych choć kształcących podróżach po Internecie doszłam po raz kolejny do zakątka, w którym roztrząsany jest temat „wychowania bezstresowego”. Od razu ciśnienie mi się podnosi  i w głowie mi sie zaczyna kręcić, bo takie brednie jakie ludzie wypisują na ten temat, to nie są nawet opinie, tylko bzdury z palca wyssane.

Zacznę od tego, że uważam, że absolutnie nie ma czegoś takiego jak wychowanie bezstresowe. No nie ma i już. Wychowanie, które jest ustaleniem norm i zasad, wprowadzeniem ich w życie – w tym wypadku dziecka, zakłada stres. Jeśli chcemy kompletnie pozbawić stresu dorastania swoje dziecko, to na pewno zagwarantujemy sporą dawkę stresu sobie samym, bo dziecko nijak i nigdy nie dowie się, co można robić a co nie. I nie chodzi mi tu tylko o takie pierdoły jak nie chodzenie na golasa po ulicach, ale też jak nie skakanie z okna na podwórko (naprawdę dzieci nie rodzą się z wiedzą, że tego się nie robi, bo grozi śmiercią).

Skoro wychowanie jest związane ze stresem, to co jest jego pozbawione? Chów.
I tutaj jest mój przykład, który jednych oburza a innym przypada do gustu idealnie: psy i świnie hodowlane.
Mając w domu psa wychowujemy go. Też wprowadzamy jakiś stres w jego życie. Nie może sikać gdzie chce i kiedy chce. Naprawdę pies dziki może takie rzeczy robić, a w naszym mieszkaniu już nijak. Musimy go wychować do tego ,żeby załatwiał sie tylko w porze spaceru i tylko na zewnątrz. No chyba, ze mamy genialnego psa, który korzysta z toalety i jeszcze spuszcza po sobie wodę, ale obawiam się, że wtedy również musimy go tego nauczyć, a trening może być stresogenny.
Pies też nie może gryźć kiedy chce i czego chce. NO jakoś tak lubimy swoje meble i buty, nie chcemy, żeby zniknęły wraz z pojawieniem się psa, więc uczymy go, że tego się nie gryzie i koniec. Dokładnie tak samo uczymy dziecko. Też uczymy, żeby nie załatwiało się gdzie chce i kiedy chce (dlatego pieluchy zamieniamy na nocnik a potem na sedes , a nie posyłamy dziecko do szkoły w coraz większym pampersie). Uczymy, ze rzeczy nie należy niszczyć i nagła ochota na rzucenie czegoś nie jest wystarczającym powodem, by to zrobić.
Natomiast świnia w zagrodzie wychowywana nie jest. Załatwia się kiedy chce. Robi co chce. Jak ma potrzebę wytarzać się w odchodach to uczyni to swobodnie i wiele hałasu o to nie będzie. Od takiej świni nie wymagamy, tylko akceptujemy jej zachowanie. Świnia żyje sobie bezstresowo, ale umiera (czy raczej jest zabijana) z taką samą świadomością z jaką się rodzi. I chociaż wiemy, że świnie też można uczyć, to jednak najczęściej tego nie robimy, bo nie jest to nam do niczego potrzebne.
Tutaj niektórzy mogą sie oburzyć, ze chcę powiedzieć im, że dziecko może być jak pies lub jak świnia. No w sumie może. I fakt, że trochę więcej umiejętności jest w stanie opanować, nie znaczy jeszcze, że mechanizm się zmienia. Poza tym małe dziecko ma świadomość i intelekt porównywalny z tym, jaki ma pies, więc wszystko sie zgadza. Owszem w późniejszym wieku dziecko psa przegania, ale i my wymagamy od dziecka wtedy trochę więcej niż nierobienia pod siebie i niegryzienia butów.

1339800712_5vyzss_600

Ale czy skoro jestem absolutną przeciwniczką dziwadła pod tytułem „wychowanie bezstresowe”, a nawet uważam to określenie za oksymoron, to znaczy, że jestem za karami cielesnymi? No oczywiście nie za laniem dziecka kijem, pasem czy kablem, ale za oszczędnym acz skutecznym wymierzaniem klapsów? W końcu to takie wyraźne sygnały, że czegoś nie wolno, że coś jest złe. Zwrócenie uwagi dziecka na siebie i swoje zdanie. Otóż: NIE. Jestem absolutną przeciwniczka lania się przez ludzi wszelakich. Jestem przeciwniczką bicia się wzajemnego, bicia innych, a nade wszystko bicia słabszych. A przecież w modelu rodzic- dziecko, to dziecko jest słabsze. Przynajmniej do pewnego wieku. Potem może zacząć oddawać.

Dla dziecka nawet zwykle określenie „Nie wolno” może wiązać się ze stresem. Może też wiązać się z frustracją, bo jak to – ja chcę, a nie wolno? Ale tak jest ten świat skonstruowany, że nie wszystko co się chce, to wolno. Szczególnie jeśli się jest dzieckiem, nasza wyobraźnia i pomysłowość jest nieograniczona, a pojęcie o wszelkim niebezpieczeństwie marne. Bo nie wolno widelca wsadzić do kontaktu. Nie wolno dotknąć gorącego garnka, z którego unosi się tajemnicza mgiełka, a już na pewno nie wolno wsadzić ręki do tej wody, z której ta mgiełka powstają. Okropne zakazy.
I to NIE WOLNO i zdecydowanie w głosie rodzica jest stresem.
Nie trzeba dla podkreślenia wagi słów przyłożyć ręką w tyłek.  I jeśli tłumaczy się i wyjaśnia dziecku wszystko od początku jego wychowywania, to nawet nie ma takiej potrzeby. Tylko trzeba dziecko traktować jak człowieka. Małego i mniej pojętnego od dorosłego (chociaż dorosłość bywa złudna), ale jednak człowieka.
To nie jest tak, że czegoś robić nie wolno, „bo nie”, „bo ja tak mówię”, „Bo jestem rodzicem, a ty masz mnie słuchać”. Naprawdę widelca do kontaktu nie można wsadzić BO NIE? Nie ma na to wyjaśnienia? Przecież tam jest prąd, który może zabić. I jeśli NIGDY w życiu dziecku nie skłamaliśmy, to nie będzie miało potrzeby, żeby zweryfikować naszą wiedzę i tym razem sprawdzić, czy wizja prądu i śmierci od niego jest słuszna.
Wyjaśnianie świata i tłumaczenie jego prawideł jest rolą rodzica. Na tym też polega wychowanie.
Bo nie chodzi o to, żeby dziecko było tylko ślepo posłuszne rodzicowi, tylko o to, żeby wiedziało, dlaczego rodzic wprowadza pewne zasady w życie. Gdy je zrozumie, łatwiej się na nie zgodzi.
103
A na koniec dowcip, który ZAWSZE przychodzi mi na myśl, gdy ktoś mówi o „wychowaniu bezstresowym”

W autobusie jedzie mama z dzieckiem, które ochoczo macha nóżkami i kopie jasny płaszcz pani siedzącej przed nimi. Pani zwraca się do mamy:
– Przepraszam, czy mogłaby pani zwrócić uwagę swojemu dziecku?
– Nie proszę pani, bo moje dziecko jest wychowywane bezstresowo.
Na to pan stojący nad matką spluwa jej na głowę.
– CO PAN ROBI?- wykrzykuje matka
– Ja też byłem wychowywany bezstresowo – odpowiada pan.

I oby nikogo z Was nikt nigdy nie opluł.

Advertisements

3 thoughts on “Wychowanie bezstresowe

  1. Analogia zwierzęca jest wprost znakomita!
    Często widzę podobną zbieżność między zachowaniem niektórych
    zwierząt oraz ludzi, i tylko wydaje mi się, że zwierzęta łatwiej jest
    usprawiedliwić. Zastanawiam się nieraz, czy nieudolność wychowawcza
    rodziców może usprawiedliwić dorosłego człowieka.

  2. Również jestem przeciwniczką wychowania bezstresowego, a do niedawna nawet zwolenniczką „drobnych” klapsów. Myślenie moje oraz podejście zmieniło się po urodzeniu dziecka. Jeśli chodzi o wychowanie bezstresowe nadal jestem za stawianiem granic (są niezbędne w wychowaniu), ale jakby na granicach się kończy, bo cała reszta to kwestia ciężkiej, trudnej pracy oraz „zdrowej” miłości (pomijam małpią miłość oraz miłość „za coś”). Co z tymi klapsami… warto się zastanowić jak to jest być dzieckiem „dużego”, silniejszego, kochającego, nerwowego, czasami ustępującego, a czasami nie człowieka…I co to znaczy dać klapsa gdy do dziecka mówimy w każdym języku a ono nie rozumie więc bach! przez kolano…Jest to nic innego jak słabość osoby dorosłej nie radzącej sobie z przekazem w kierunku dziecka, wykorzystywanie pozycji silniejszego nad słabszym, nieumiejętność sięgania po inne środki zaradcze (tj. wiedza osób kompetentnych w dziedzinie wychowywania dzieci, przestrzegam przed kolorowymi poradnikami i cennymi wskazówkami „cioci Jadzi”). Dziecko reaguje w różny sposób na zakazy, rozkazy, nakazy rodziców. Przede wszystkim gdy dziecko jest w stanie pobudzenia (zabawa, płacz, rozkojarzenie, rozgniewanie, stres) to nie dotrze do niego co mówisz choćbyś posługiwał się językiem esperanto. Stawiamy je wtedy w odosobnieniu (nie myślę o klatce i piwnicy:) dajemy się mu wykrzyczeć, wyryczeć – minute, pięć, pół godziny, godzinę – wtedy pytamy czy już się uspokoiło, jak tak to przytulamy i rozmawiamy o zaistniałej sytuacji spokojnie wyjaśniając nasze motywy zakazu, nakazu, rozkazu i pytamy czy dziecko kochane coś z tego zrozumiało. Jeśli dziecko zrozumiało to cudownie, jeśli nie i wpada w kolejny szał, to dajmy mu kolejne minuty, godziny na wykrzyczenie. Ale wątpię, żeby chciało nadal krzyczeć o ile rodzić jest spokojny, opanowany i nie reaguje na krzyki dziecka. A po przytuleniu – pokazujemy dziecku, że kochamy je pomimo tego, że jest niegrzeczne. Chciało się mieć dziecko, to trzeba było się rozeznać odnośnie problemów jakie niesie ze sobą wychowanie. W przypadku gdy wymierzamy dziecku karę cielesną (niestety klaps mimo pieszczotliwej nazwy jest zetknięciem się dłoni z ciałem dziecka w sposób bardziej dynamiczny niż pogłaskanie) uczymy naszego słodziaka, że silniejszy może wymusić zachowania poprzez bicie (tak ogólnie rozumieją to dzieci – nie rozpatrują klapsa w kategorii mały-duży). Dziecko idzie z tym wyuczonym zachowanie w Świat i wszyscy się cieszą:) A już patrząc oczami dziecka, to cofnijmy się w przeszłość i przypomnijmy sobie tatusia lub mamusię, których bezgranicznie się kocha i Ci ludzie, którzy są dla nas całym Światem, którzy w naszych oczach nigdy nie umrą i z którymi nie raz chciało się brać ślub mnie biją – przepraszam dają klapsa…Nikt nie mówił, że wychowywanie należy do przyjemnych zadań życiowych, ale dziecko które się rodzi przychodzi na Świat czyste jak łza, a jeśli krzyczy, bije to należy to zbadać dlaczego, bo aż boję się napisać, że porostu przejęło głupotę rodziców… Pozdrawiam

    • Całkowicie sie zgadzam
      Moje dziecko ma 6,5
      Czasem sie kłócimy, ale zawsze z sensem (zdarzają sie podniesione głosy ale jest to „kłótnia” na argumenty, a nie na wyzwiska czy jakies durne teksty „Bo u mnie w domu” „Bo jestem dorosła” )
      Nie bijemy się. Ani ja jej, ani ona mnie. (nie rozumiem zdziwienia rodzica, który bije dziecko i dziwi się, że ono bije jego czy inne dzieci – ktoś je tego nauczył)

      Stawiam granice. Znosze awantury o to, że te granice są.
      Ale jaką cudownością jest potem rozmowa, w której córka przyznaje mi rację, bo przemyślała i sama do podobnego wniosku doszła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s