BORA BORA na wakacje

Nie piszę o tym po raz pierwszy, ale tym razem postanowiłam to zagadnienia ukazać od całkiem innej strony. Nie jest to dla mnie SŁOWO NA R jak kiedyś, chociaż nie ma też samych przyjemności. Ale jednak co innego, gdy remont trwa dwa lata, a co innego, gdy trwa dwa miesiące. Ten czas można jakoś przetrwać. A że zbiega się z wakacjami, to i spojrzenie będzie zupełnie wakacyjne, podróżnicze i turystyczne.

Najciekawiej sie robi, gdy trzeba coś wyburzyć. Chociaż tak naprawdę wystarczy tylko pozbywać się glazury czy terakoty. Ach ileż z tym zabawy. Skorupy leżą wokół, od czasu do czasu odpada kawałek ściany, tynk się sypie, czasem spadnie jakaś cegła. Wokół gruzy i zgliszcza. Widok przypomina ten, jaki można oglądać w kraju ogarniętym wojną lub w jakimś miejscu słynącym z trzęsień ziemi. Chociażby z Japonii. Nie trzeba jechać do Azji, nie trzeba uczestniczyć w kataklizmie, a adekwatne zdjęcia można robić sobie śmiało i wrzucać do Internetu lub do albumu rodzinnego. Różnicy nie widać.
Ale jest też atrakcja remontowa zwana gładziami. Zanim jest gładko, to zupełnie gładko nie jest. Po narzuceniu gipsu na ściany zaczyna się kolejna podróż. W zależności od szerokości gestu lub też rozrzutności nakładającego mamy wokół fale Dunaju lub nawet wielkie Tsunami. Chwilami mogą to być ruchome wydmy albo piaski pustyni wędrujące z jednej strony ściany na drugą.
A jak komuś coś nie wyjdzie, nie tak się chlapnie tym gipsem, to powstają kratery, wulkany wybuchające. Kolejne ekscytujące przygody na nieodkrytym lądzie pośród własnych ścian.
A potem jest szlifowanie tych kilogramów gipsu i to już nie jest nawet podróż dookoła świata, ale jakaś rzeczywistość wirtualna. Pył który unosi się wokół sprawia, że widoczność przywodzi na myśl tę z Silent Hill. Tego nie zapewnią drogie bilety i wykupione w tajemniczych biurach podróży wycieczki. Takiej oferty nie ma nikt, a taki remont raz dwa nas do tego świata przenosi. Na zawołanie. Albo i bez wołania, bo w sumie kto by chciał się w tym Silent Hill? A ta farba, która płatami tam ze ścian odchodzi to dopiero remontu potrzebuje. Okropność i koszmar każdego remontującego.

sh_the_movie_art_01
A tymczasem w naszych warunkach przychodzi pora na malowanie. I ten przyprawiający o zawrót głowy wybór farb. Można spełnić każde życzenie, jakie wyobraźnia podpowiada. Samych zieleni jest tyle, że możemy za ich pomocą przenieść siew każdy rejon świata.  Chociażby taka zieleń dżungli, nasycona i soczysta, wilgotna wręcz. Uzupełniona fototapetą z lianami. Człowiek sie rozgląda i słyszy krzyk Tarzana.  Można też pokusić się o żar tropików z zestawem palm i zielenią limonki pachnącą niczym mojito (nie mylić z modżajto zamawianym w podrzędnych barach). A dalej idą odcienie niebieskiego z błękitem oceanu i bezchmurnym niebem nad łąką.  A jeśli komuś brakuje wyobraźni na dziale farb i przy smarowaniu wałkiem po ścianie, to producenci farb przychodzą mu z pomocą i podpowiadają dzięki niezwykle dźwięcznym nazwom swoich produktów. Ogrody Magnolii, Bambusowy Gaj, Ryżowe Pola, Białe Noce, Dryfujące kry – żeby przywołać te powołane do życia dzięki firmie Dulux. Niemniej kreatywni są w firmie Śnieżka tworząc nazwy w ramach gamy Barwy Natury. Pole Słoneczników, Brzoskwiniowy Sad, Chabrowa Polana, Słoneczne Wzgórze lub Jaśminowa Aleje. Jeśli ktokolwiek (z większym prawdopodobieństwem mężczyzna, ale nie stereotypizujmy) miałby problem z określeniem jakim kolorem jest pistacjowy, brzoskwiniowy, łososiowy czy groszkowy, to pośród tych nazw na pewno pogubi się jeszcze skuteczniej. Ale przez to jego podróż pomiędzy regałami w sklepie budowlanym będzie jeszcze bardziej ekscytująca, a wakacje na pewno niezapomniane.
Nic dziwnego, że tak wielu Polaków, których nie stać na dalekie wyprawy i egzotyczne podróże, funduje sobie w okresie wakacyjnym REMONT.
1691_l
To takie lokalne BORA BORA – od mantry, którą remontujący powtarzają sobie w nieskończoność, a przynajmniej do zakończenia remontu (co czasem na jedno wychodzi): „Będą ogarniał remont ambitnie. Będę ogarniał remont ambitnie… „

WPIS ten dedykuję mojemu tacie, który w pocie czoła i w pyle ścian trwa w tym BORA BORA, które aktualnie znajduje się w moim mieszkaniu, podczas gdy ja trwam na leżaku na działce.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s