Niestabilna hormonalnie

Są ludzie niestabilni emocjonalnie, u których śmiech i łzy są na tym samym poziomie i mogą pojawia się zarówno wymiennie jak i jednocześnie. Nikogo to nie powinno dziwić, bo tak bywa i wcale siez tym łatwo nie żyje, a już obserwacja tego zdziwienia w oczach pozostałych jest dodatkiem, który tę niestabilność jeszcze pogłębia i już w ogóle nie wiadomo, dlaczego człowiek sie śmieje, gdy wokół raczej smutno.
U niektórych (patrz: ja) dochodzi do tego niestabilność hormonalna. Bo przeważnie ludzie mają normalnie – wydzielają te hormony, których potrzebują i które są adekwatne do danej sytuacji. Ale niektórzy nie wydzielają tak jak powinni czy też wydzielają za mało. Czytaj dalej

69 to nowe 27

Początek tego roku jest pasmem śmierci, które wybijają z rytmu codzienności i nie pozwalają wierzyć, że jest dobrze. Mam ochotę przytoczyć słowa Tuwima: „Zaczynają teraz umierać tacy ludzie, którzy dawniej nigdy nie umierali.” W dodatku wszyscy w okolicy 69 lat i zaczynam podejrzewać, że 69 stanie się nowym 27. I może to już nie są dopiero młodzi, zapowiadający się, ale są to zdolni, dający ciągle radość. A nagle przestają. I już naprawdę boję się włączyć komputer i zajrzeć do wiadomości w Internecie czy na tablice znajomych na portalach społecznościowych, bo tam śmierć goni śmierć i smutek przeplata się ze smutkiem. Czytaj dalej

Zima zła

Nagły spadek temperatury o ponad 30 stopni z przyjemnego i orzeźwiającego +10 do -15 nie jest taki straszny. Oczywiście pod warunkiem, że ma się mieszkanie z centralnym ogrzewaniem wliczonym w czynsz, które pozwala utrzymywać optymalną temperaturę na poziomie 21 stopni oraz nie trzeba tegoż mieszkania opuszczać. Wtedy swobodnie sobie prowadzimy statystyki jakie są różnice w temperaturze pomiędzy wewnątrz i na zewnątrz i cieszymy się z tego, że nie trzeb tego na własnej skórze sprawdzać. Jedynym naszym kontaktem z tą różnicą jest skraplająca się na szybach woda, która każe nam przypuszczać, że każdy nasz oddech musi tej szyby dotykać, ale my nie musimy. Czytaj dalej

Uroczy sąsiedzi

Mam uroczysz sąsiadów, którzy mieszkają pode mną i chociaż nie utrzymuję z nimi stosunków sąsiedzkich na bliskiej stopie, to w pewien sposób jestem stałym gościem w ich domu, współdzielę ich radości i porażki, a wszystko dzięki temu, że poziom ich nasilenia nie pozwala mi przejść obok tych wydarzeń obojętnie. Cokolwiek by się tam nie działo, to jest to doskonale słyszalne u mnie w domu i nie dlatego, że ściany mam z karton-gipsu, tektury czy płyty paździerzowej, bo mieszkam w ceglanym bloku i jakoś sąsiedzi mieszkający nade mną nie są stałymi bywalcami poprzez swoje odgłosy w moim mieszkaniu. Sąsiedzi z dołu jednak dali mi się już poznać od najlepszej strony i zaczynam mieć wrażenie, że do kogo ja kodo kogo, ale do sąsiadów z dołu to ja szczęścia nie mam. Czytaj dalej

Zabijanie to nie hobby

Poprzedni prezydent był wąsatym myśliwym… no przynajmniej do czasu, bo późniejsze zmiany wizerunkowe uwolniły go od wąsów, ale od roli myśliwego nie uwolnił się nigdy, bo pewnie lubi sobie pobiegać, czy też pospacerować po lesie ze sztucerem, chociaż bardziej postać sobie z takim sztucerem na ambonie, z której bezpieczny strzela do tego, co tam po tym lesie sobie biega swobodnie. Nie ma to jak ustrzelić jakiegoś dzika przed śniadaniem względnie ukatrupić jelenia po obiedzie. To i na trawienie dobrze wpływa i męskość poprawia lepiej niż niebieska tabletka znana na całym świecie. No po prostu jak sobie facet jakiegoś zwierzęcia od czasu do czasu nie ustrzeli, to mu jądra zanikają a penis zaczyna przypominać fistaszka. Co ciekawe takie rozrywki uprawiają także kobiety, a nawet dzieci się tam do lasu prowadzi, żeby od małego się uczyły jak to przyjemnie sobie jakąś żywą istotę zabić. To zdrowsze niż budowanie cały dzień z klocków a na pewno lepiej wpływa na rozwój młodego człowieka niż granie w te okrutnie krwawe gry komputerowe.

Czytaj dalej