Zima zła

Nagły spadek temperatury o ponad 30 stopni z przyjemnego i orzeźwiającego +10 do -15 nie jest taki straszny. Oczywiście pod warunkiem, że ma się mieszkanie z centralnym ogrzewaniem wliczonym w czynsz, które pozwala utrzymywać optymalną temperaturę na poziomie 21 stopni oraz nie trzeba tegoż mieszkania opuszczać. Wtedy swobodnie sobie prowadzimy statystyki jakie są różnice w temperaturze pomiędzy wewnątrz i na zewnątrz i cieszymy się z tego, że nie trzeb tego na własnej skórze sprawdzać. Jedynym naszym kontaktem z tą różnicą jest skraplająca się na szybach woda, która każe nam przypuszczać, że każdy nasz oddech musi tej szyby dotykać, ale my nie musimy.
Dni mogą tak sobie mijać beztrosko jeśli akurat w pobliżu są jakieś święta czy inne dni ustawowo wolne od pracy i innych aktywności zewnętrznych, ale w końcu następuje moment, gdy wyjść trzeba. Ale w końcu praca czy szkołą zaczną się domagać przemieszczenia do nich. Niestety nie mieszkamy w Wielkiej Brytanii, w której w pomieszczeniach temperatura może sięgać jedynie 15 stopni i nikomu nic do tego, ale gdy na zewnątrz spadnie do -10 to ogłasza się stan klęski żywiołowej, szkoły są zamykane a wszyscy dostają urlop z pracy, bo nikt nie będzie od nich wymagał dostania się do pracy. U nas może być i -30, a pracować trzeba w imię PKB i do szkół tez trzeba chodzić. Nie odnotowano też zwolnień z uwagi na trudne warunki atmosferyczne polegające na mrozie podbijanym wiatrem i nie ma co się starać – to wyjaśnienie nie przekonuje żadnego szefa.
1656203_989682984424457_3505736949757806059_n

Następuje moment przygotowań do tego czynu niewiarygodnego jakim jest wyjście.  Najpierw wyjmuje się z szafy wszystko co ma długi rękaw, długie nogawki, grubość przypominającą skórę niedźwiedzia i człowiek zaczyna sie zastanawiać ile z tego może na siebie założyć zanim zacznie się toczyć. Zakładamy rajstopy, getry, kalesony, ocieplane majtki termo aktywne czy z futerkiem. Nie ma tylko takich z grzałką, a ja osobiście skłaniałabym się do ich zakupu. Potem spodnie – najlepiej też ocieplane i do tego skarpetki – im grubsze, tym lepsze albo nawet dwie pary tak na wszelki wypadek. Od góry jest równie zabawnie, gdy się zakłada  bluzki, bluzy, podkoszulki, swetry aż zanikają kształty osobiste, bo wszyscy przypominają niedźwiedzia grizzly.
Zakłada sie najgrubsze kurtki i płaszcze, najbardziej ocieplone buty, czapki z nausznikami i rękawiczki, ale nikt nie jest przygotowany na to, co następuje, gdy wyjdzie się z budynku.
Nagle dostaje się w twarz- dosłownie i w przenośni – mrozem tak okrutnym, że człowiek czuje jak skóra zamarzła. Każde mrugnięcie powiekami kruszy cienką warstewkę lodu, która pojawia się natychmiast, gdyż mróz korzysta z okazji i zamraża te minimalną wilgoć, która na gałce ocznej sie pojawia. Nos i policzki zamarzają w czasie do pięciu sekund. Dłonie- nawet w podwójnych rękawiczkach i stopy potrzebują do zamarznięcia około 5 minut. Jeśli ktoś pokusi się o spędzanie na zewnątrz więcej niż 15 minut zamarznie mu także mózg. Niestety nie jesteśmy trollami, które w zimnie myślą lepiej. Ja w zimnie przestaje myślę całkowicie. Nie wiem gdzie jest przystanek, nie wiem, w która stronę do domu,  ogóle niczego nie wiem, a wszystko boli. Bo chodzenie w tych warunkach boli. Przymrożone do spodni kolana wołają, że nie będą sie zginać. Przynajmniej nie w tej temperaturze, a jeśli je do tego zmusimy, to może się okazać, ze potem nie zegną się nigdy. Pozamarzane oczy tracą ostrość widzenia a warstewka lodu na bębenkach w uszach ograniczają słyszalność. Człowiek ślepy, głuchy i kulawy błąka się po świecie liczą na to, że może dotrze do jakiegoś przytulnego miejsca zanim wszystkie funkcje życiowe zaprzestaną działania.

5dac1f9e-2004-4ce9-828f-e90de23b3802

Najgorszy moment to ten, gdy już się wraca do domu, gdy już prawie jest się w cieple, które gwarantują liczne żeberka domowego kaloryfera. I wtedy następuje moment otwierania drzwi, do którego ze sztywnej dłoni należy zdjąć rękawiczkę, by spróbować tą dłonią odnaleźć klucze niezbędne do otwarcia drzwi. To zawahanie, które temu towarzyszy. Ta niepewność, czy człowiek zdobędzie się na ten jeszcze jeden wysiłek. Ale żadne domofony nie są otwierane na dźwięk naszego słowa czy też na słowo honoru. Klucz znaleźć trzeba i jeszcze wcelować nim do zamka. Także zamarzniętego, jak ten klucz i trzymająca go dłoń. Ale ten moment, gdy przekracza się strefę drzwi i znajduje na klatce schodowej, na której przecież jest tak miło i ciepło, jest wart tego poświęcenia.

Jedyną nadzieją jest zapowiadane ocieplenie. No nie jest ono zniewalające i nikt nie obiecuje nam przekroczenia punktu 0, że o powrocie do startowego +10 nie wspomnę. Ale z perspektywy -15 zapowiadane -5 czy nawet -2 wydaje się cudowną obietnicą tropików i na samą myśl człowiekowi chce się zdjąć jakąś czapkę czy rękawiczki. Na szczęście człowiek tego nie robi. Ma jeszcze jakiś instynkt przetrwania, który każe mu zaczekać do momentu, gdy prognozowane słowo stanie sie ciałem widocznym na termometrze. Podobno już niebawem.

Reklamy

4 thoughts on “Zima zła

  1. Łączę się w bólu. Nienawidzę zimna, chyba że w postaci delikatnego mroziku na nartach, ale gdy trzeba o siódmej rano zachrzaniać do pracy w trzech kufajkach…
    Ja mam swoje ogrzewanie i cenię to niezmiernie, bo jestem niezależna od sezonu grzewczego i kiedy zimno mi w połowie maja, to cóż, odpalam. Niestety ogrzewanie to ma pewne wady, tj. a) nie powinno się zostawiać go włączonego w pustym mieszkaniu, b) tanie nie jest. Żywo pamiętam, jak kiedyś po świątecznym wyjeździe wróciłam do mej zacisznej norki, w której panowała szalona temperatura +11 stopni. Się ubawiłam wtedy jak dawno nie!

    • U mnie zaczęli grzać WE WRZEŚNIU… co mnie bardzo zaskoczyło i nie widziałam najmniejszej potrzeby.
      Ale teraz te gorące kaloryfery doceniam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s