Super rekiny kontra więźniarki

Ostatnio obejrzałam coś, co całkowicie odmieniło moje postrzeganie filmów i doprowadziło do bardzo interesujących studiów filmoznawczych nad całym zagadnieniem. A zupełnie się tego nie spodziewałam zasiadając przed telewizorem. Bo czegóż można się spodziewać po filmie zatytułowanym „Super rekiny kontra więźniarki”? I nie będę się tłumaczyć, skąd moje zapędy, żeby coś takiego obejrzeć. Ten tytuł mnie zwyczajnie zafascynował, bo na kilometr śmierdział filmem klasy… G, a ja potrzebowałam czegoś odmóżdżającego. Po tym wybitnym dziele nie spodziewałam sie żadnego wciągania mnie w fabułę, nakłaniania do głębokich analiz dialogów, tylko tego, co mi zafundował – bezmózgiego gapienia się w ekran w celu oglądania kolorowych obrazków.

Od początku było zabawnie. Pierwsze pojawiły się tytułowe więźniarki, które w ogóle nie wyglądały jak więźniarki i gdyby nie towarzystwo strażników więziennych – no i tytuł oczywiście – to bym sie tego nigdy w życiu nie domyśliła.  Aktorki… nie wiem czy powinnam używać tej nazwy, ale już niech będzie… sprawiały wrażenie gwiazd porno. Chodzi o całokształt. O to, jak wyglądały, o poziom ich gry, o sposób poruszania się. W pewnym momencie sprawiały wrażenie, jakby były zagubione i zaniepokojone, bo zagrały już prawie wszystkie sceny ze scenariusza, a jeszcze nikt ich nie przeleciał. Żeby chociaż mogły gołymi piersiami pomachać. Chociaż w niektórych ubraniach wiele im do tego stanu nie brakowało. Ale to już kwestia kostiumów a nie aktorstwa, wiec sobie ją daruję.
A jeśli ktoś chciałby teraz powiedzieć, że jestem uprzedzona, że nie każda kobieta, która w filmie występuje w krótkiej, wydekoltowanej bluzce i spodenkach, które nawet pośladków nie zakrywają, to aktorka porno, a to ,ze jakaś kobieta zagrała w tak marnym dziele to pewnie był wypadek przy pracy, bo przeważnie grają w czymś znacznie bardziej wymagającym od aktorów i widzów… to od razu przejdę do tego, co nastąpiło w moim życiu po projekcji. Może będzie to trochę skakanie po tematach pobocznych, pozafabularnych, ale chyba po zapoznaniu się z tytułem filmu nikt nie sądził, że będzie to jakaś dogłębna recenzja czy analiza tego filmu, więc nie powinien sie czuć rozczarowany. Po projekcji postanowiłam bowiem prześledzić losy obsady i odkryłam takie rejony produkcji filmowych, o których przez 5 lat studiów filmoznawczych nie miałam pojęcia (tak, jest to nadużycie, bo taka zupełnie nieświadoma tego, że gnioty powstają, nie jestem).

rekiny

W filmie zagrała  AKTORKA  nazywająca się  Amy Rasimas Holt. Dziewczyna ze wzrokiem tęskniącym za rozumem. To o takich pisał swego czasu Harlan Coben wkładając swoje słowa w usta bohatera – Myrona Bolitara „ Mówią, że oczy są zwierciadłem duszy. Jeżeli to prawda, w jej oczach była kartka z napisem pustostan” (cytuje z pamięci, więc nie jest to słowo w słowo, ale ta wymowa… ). Jej filmografia jest bardzo uboga i oprócz opisywanego tutaj filmu można jedynie dostrzec inny smaczek o uroczym tytule „Dinokrokodyl kontra supergator”. Szczerze obiecałam sobie dotrzeć do tego czegoś i obejrzeć z wypiekami na twarzy. Także z uwagi na postać reżysera, ale o nim jeszcze będzie w dalszej części. Zresztą po samej okładce widać, że zdecydowanie WARTO.

DINO

Kolejna AKTORKA to niejaka Cindy Lusac. Oj w tym wypadku to zwyczajnie wzrok za niczym nie tęskni, bo nawet nie ma pojęcia, że mógłby za czymś tęsknić. Tego żaden Coben czy Molitar nie byliby w stanie skomentować. Ale chirurg plastyczny zaciera ręce z wrażenia. I ta filmografia jakaś taka bardziej rozbudowana niż u poprzedniczki i dająca więcej do myślenia. Oczywiście jest pośród filmów, w których… wystąpiła, bo przecież nie zagrała – „Piraniokonda”. Obraz, który również obiecuję sobie obejrzeć w niedalekiej przyszłości, jak już po tych rekinach się jakoś otrząsnę. Jest nawet „American Pie: Księga miłości” (to ile tych części „American Pie” w końcu powstało?). Jednak dowód na to, że wrażenie dotyczące gwiazd porno nie było takie głupie stanowią dla mnie dzieła typu : „Sexy Wices Sindrome” czy „Pleasure Spa”. Nie będę polemizować, ze mogą to być ambitne, psychologiczne dzieła czerpiące garściami nie tylko z Freuda ale także z Junga. Ale jednak uważam, że raczej nie. I zaskoczę wszystkich – w tym wypadku żadnej obietnicy, że działa obejrzę sobie nie składałam.ppp

Była też jedna dziewczyna, która od samego początku wydawała mi sieznajoma. Skądś kojarzyłam jej twarz, ale nijak nie mogłam wpaśc na trop tego- skąd? Nie jestem bowiem fanką sensacji klasy G, nie oglądam też namiętnie (doskonałe słowo) wszelkich filmów porno i erotyków, jakie pojawiły siena świecie, więc nie sądziłam, ze znałam ją z takiej produkcji. Ale widziałam, ze gdzieś ją widziałam. Próbowałam nawet przeanalizować dziewczyny grające w różnych głupawych komediach, bo takie mogłam kojarzyć. Przeszłam przez obsadę „American Pie” oraz „Strasznych filmów” i nadal nic mi to nie dało. Ale po projekcji sprawdziłam obsadę w Internecie i wielkie zaskoczenie. Tą aktorka była bowiem  Dominique Swain.

swan

Dziewczyna, która swego czasu (dawno to było, fakt) grała u boku Jeremiego Ironsa (przecież dobrego aktora) w filmie na podstawie doskonałej prozy Nabokowa- „Lolita”. Może nie było to aktorstwo (w jej wykonaniu) najwyższych lotów, ale jednak ten film to nie były jakieś popłuczyny w stylu „Super rekiny kontra więźniarki”. Potem grała jeszcze w filmie „Bez twarzy” w towarzystwie Nicolasa Cage’a oraz Johna Travolty. Czyli ponownie nie najgorzej. A tutaj taki spadek, takie dno… no dobra, nie będę się na niej wyżywać, bo przecież znakomity obraz, w którym zagrała tak mnie zafascynował, że piszę o nim tekst, więc milczę z pokorą.

I zostawiam już w spokoju aktorki. Aktorów też już nie ruszam, chociaż ich kreacje były równie brawurowe, ale nie mieli w sobie tyle seksapilu i erotycznego magnetyzmu, by  przyciągali uwagę. A zanim przejdę do reżysera, który dla mnie jest wisienką na torcie, to jeszcze kilka słów o tytułowych super rekinach. No były niebywale super. Nie tylko pływały szybciej niż ten występujący w filmie „Szczęki” (który właśnie w tej chwili leci na ekranie mojego telewizora, żebym wczuwała siew klimat tego, o czym piszę). Przede wszystkim pływały LEPIEJ. O tak. Jeśli ofiara porzucała w przypływie inteligencji wodę, w której mogła zginąć, to ruszały za nią w pościg poprzez ściółkę leśną a nawet drogę gruntową.  I chociaż mogłabym się czepiać, że bohaterowie uciekając przed tymi potworami udali się do podziemnych jaskini, gdzie było pełno wody, to przecież nijak logice to nie uwłacza, skoro te rekiny mogły pływać wszędzie.

s2

A teraz reżyser. Mistrz mój najwspanialszy. Jim Wynorski czy też  James Wnorowski. Trudno wyczuć, jak zwie się on naprawdę a co jest jego pseudonimem artystycznym. I chociaż mogłabym poczuć przez chwilę wielką dumę, iż jest on Polakiem, to najwyżej w którymś tam pokoleniu, gdyż urodził się w USA.
Człowiek ten brawurowo tworzy filmy wszelakie i czasem nawet zdarza mu się pracować z aktorami, którzy pojawiają siew dużo bardziej docenianych dziełach. Czyli ta Dominique Swain nie była w jego karierze przypadkowa. Obok niej w liście współpracowników pojawia się David Carradine(tak, ten z „Kill Billa”) czy Christopher Thomas Howell (zagrał w „E.T” a dużo później w filmie „Niesamowity Spider-Man”)
Ale są też gwiazdy takie jak Diana Terranova , Melisa Brasselle czy Melessia Hayden. A czemu one wystąpiły razem w tym zdaniu i z jakiego powodu przeciwstawiłam je poprzednim wykonawcom to już każdy musi sobie odpowiedzieć sam, uważnie śledząc ich biografie.
No i te tytuły filmów, które Jim Wynorski czy też  James Wnorowski wyreżyserował, a czasem nawet napisał tworząc scenariusz.
„Krwiożercze pająki” (obejrzę na pewno), „Busty Coeds vs. Lusty Cheerleaders” , „Dinokrokodyl kontra supergator” (tak, wiem, że już był wspomniany tutaj), „Miasto ponętnych żon”, „Piraniokonda”, „Sexy Wives Sindrome” , „Komodo kontra kobra” , „Dom na lubieżnym wzgórzu”. Dochodze do wniosku, że jest to bardzo wzięty reżyser erotyków, porno czy czegoś innego w tym guście i czasem potrzebuje sobie chłop odreagować, dlatego wtedy robi takie sensacyjne horrory. Zabawne dość. Tę postać będę pilnie obserwować, bo czuję, że warto i może mi dostarczyć jeszcze wielu godzin rozrywki.
A WAM WSZYSTKIM „Super rekiny kontra więźniarki” szczerze polecam. Mało co tak niezamierzenie bawi.

Reklamy

One thought on “Super rekiny kontra więźniarki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s