Bezpieczne miasto ?

Mieszkam w Łodzi na Starym Polesie przy ulicy jednokierunkowej. Niby wydaje się to bezpieczne miejsce pod względem ruchu drogowego, tym bardziej, że w pobliżu znajduje się wiele szkół stopnia różnego, ale rzeczywistość jest jednak trochę odmienna.
Kierowcy bowiem płci obojga wyznają zasadę, że nie po to kupili sobie samochody, które mają imponujące osiągi, żeby stosować się do głupich przepisów ruchu drogowego w mieście i w ogóle wszędzie powinny być autostrady, żeby mogli pokazać, na co ich – a właściwie ich samochody, stać.

Na jednym przejściu jest człowiek przeprowadzający dzieci przez ulicę. Niestety przeprowadza tylko przez jedną, a nie przez całe skrzyżowanie, wiec wiele razy widziałam maluchy czające się na jednych pasach w celu dotarcia do tego pana, który dalej już przeprowadza je bezpiecznie. Przynajmniej teoretycznie. Człowiek ten zatrzymuje samochody i czeka na środku aż dzieci znajdą się na chodniku po drugiej stronie. A to częstokroć powoduje tak wielką frustrację kierowców, że trąbią jak w orkiestrze dętej. Naprawdę wszyscy się niewiarygodnie spieszą, ze tych 30 sekund jakoś ich zbawi. Na innych przejściach, na których ten człowiek nie blokuje ruchy, samochód przejeżdża tuż za plecami pieszego, pewnie w celu popchnięcia go pędem powietrza, by sam również nie spóźnił się tam, dokąd zmierza.
30
A żeby było jeszcze ciekawiej, to na tej ulicy na danym odcinku jest ograniczenie prędkości do 30 km na godzinę. Ma to niebywały sens, bo przecież dzieci tam chodzą do szkoły, a dzieci często nie widać zza kierownicy jak się jedzie za szybko. Naprawdę kierowcy tak mówią i tak się zachowują. Gdybym nie chodziła z moją córką, to może bym nie uwierzyła, ale widziałam na własne oczy, że kierowca zwracał uwagę jedynie na mnie, jakby mojego dziecka nie było tuż obok i właściwie na nią by najechał, bo zamierzał najwidoczniej się zatrzymać dopiero 5 cm ode mnie, a córka była obok. Wiele razy widziałam śmigające ulicą samochody, które nie tylko nie dostosowały się do 30 km/h, ale mam obawy że ignorowały nawet 50 km/h, które przecież powinno być oczywiste. Nie wiem, czy ta ulica to jakiś tor wyścigowy, ale częstokroć mam takie wrażenie.

No i wczoraj w drodze powrotnej ze szkoły zobaczyłyśmy rozwalony samochód. Całkowicie ściął znak, który znalazł się pod samochodem. Ale tego było mu mało, bo jeszcze uderzył z niemałym impetem w latarnię, aż zdemontowano jej górną część, bo najwidoczniej była obawa, że spadnie. I może nie uszkodzi jeszcze bardziej tego samochodu, który już wystarczająco był uszkodzony, ale spadnie na głowę kogoś zupełnie innego. Samego zdarzenia nie widziałam, ale po uszkodzeniach samochodu i otoczenia widać było, że sprawa nie była błaha. Ścięty znak, rozwalona latarnia i samochód wgnieciony w kilku miejscach. Coś mi mówi, że ten kierowca nie jechał z przepisową prędkością 30 km na godzinę. Gdyby tak było, to uszkodzenia byłyby znacznie mniejsze.

A chociaż ja nikomu źle nie życzę, to cieszę się, że wylądował na znaku i latarni. Naprawdę szczerzę się cieszę, że nie było to jakieś dziecko chodzące tamtędy do szkoły. Bo w zaistniałej sytuacji zniszczył on oczywiście mienie publiczne i uszkodził swój samochód, ale nikogo nie zabił. Gdyby z taką prędkością mocą jaka pozwoliła mu ściąć znak i rozwalić latarnię uderzył w dziecko, to pewnie połamałby je doszczętnie i nie byłoby co zbierać.
header_featured

I tu przypominają mi się słowa pewnego policjanta wypowiedziane w telewizji do kierowcy: „Jeżeli nie panuje pan nad samochodem jadąc 50 km na godzinę, to niech pan jeździ 30”
Tym bardziej w miejscach, gdy to ograniczenie do 30km/h istnieje i jest wyraźne na znakach wymalowane. I to po to, żeby te znaki zauważać, a nie ścinać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s