ORLANDO – Natychmiast położyć temu kres

W filmie najważniejsze są pierwsze trzy minuty. To one są znaczące, rzutujące i wyrabiające opinię o całości dzieła. Nauczył mnie tego w sposób bardzo twórczy pewien wykładowca na studiach, który do znudzenia przewijał film do początku po wejściu każdego spóźnionego na projekcję studenta, by nikt tych pierwszych trzech minut nie przegapił. W spektaklu teatralnym jest chyba podobnie. To, jak się ów spektakl zaczyna, wyznacza stylistykę całości i potem może być już tylko BARDZIEJ ale zdecydowanie nie INACZEJ.

Piszę o tym z uwagi na spektakl „Orlando” studentów Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie filia we Wrocławiu, który obejrzałam w ramach 34. Festiwalu Szkół Teatralnych.
W nim to bowiem podczas pierwszych trzech minut aktorzy chodzili i stawali w różnych pozach rzucając spojrzenia na widownie. Wprawiali w tym widzów w osłupienie i nic poza tym. A potem chodzili i stawali w sposób podobny. I tak kilka razy. Po takim początku co mogło wydarzyć się później?
Później był pokaz umiejętności aktorskich. Mieliśmy takie studium środków aktorskich scenicznych. Wszyscy razem lub każdy z osobna pokazywał trochę mimiki, ruchów, gestów, skoków i wygięć. Nikt nie miał do budowania roli. Nikt nie musiał się zastanowić, jakimi środkami ją stworzyć, co i w jaki sposób wyrazić. Dlatego każdy pokazał to, czego się nauczył na studiach i tyle. Może i o to chodziło, może takie było zamierzanie, no ale ja nie tego od sztuki w teatrze oczekuję.
W dodatku niektóre fragmenty były powtarzane po dwa lub więcej razy. Czułam się przez to jak dwulatek oglądający Teletubisie, któremu jak się dwa razy nie powtórzy, że to jest kwadrat a potem kolejne dwa razy, że jest on czerwony, to nie zrozumie. Ja tam za pierwszym razem rozumiałam. No chyba, że tekst był podawany jako kanon, w którym kolejne grupy aktorów wchodziły z tym samym co dwa zdania, przez co ze sceny dochodziła istna kakofonia dźwięków i nic z tego nie było wiadomo. Męczyłam się coraz bardziej i właściwie najczęściej miałam ochotę wykrzyknąć niczym jeden z aktorów w pewnym momencie:
NATYCHMIAST POŁOżYĆ TEMU KRES.

ORLANDO-2
fot. Bartek Warzecha

Prawdę mówiąc nie wiem w ogóle czemu ten tekst został wybrany na dyplom studentów. Nie rozumiem tej decyzji. Nie pojmuje również środków jakimi to zostało zrealizowane. No może ja się nie znam- nie przeczę, może ja nie rozumiem współczesnego teatru, ale ja jestem tylko widzem, który jak idzie do teatru, to chce coś obejrzeć. Chcę widzieć, jak aktorzy budują postaci, tworzą znaczenia, a nie jak się popisują, że przykładali się solidnie do zajęć  wymowy scenicznej czy też dykcji. Wraz ze wszystkimi ćwiczeniami twarzy, mającymi rozluźnić mięśnie i wspomagać ich pracę w celu lepszego artykułowania dźwięków. Po tym spektaklu jestem pewna, że wszyscy te zajęcia zaliczyli.

Największe poruszenie wśród widowni powodowały nietradycyjne odgłosy paczką. Parskanie jak koń, szczekanie, czy skrzeczenie małp. Tak, było to bardzo barwne, nie przeczę.
Czy mnie się tak totalnie nic nie podobało, że nie mam żadnego dobrego słowa do napisania? Otóż nie.
Podobało mi się bardzo wtedy, gdy zaczęto śpiewać. Może to moja słabość do musicali, do tych dziwacznych momentów, gdy w środku fabuły ktoś śpiewa i tańczy, co jednak w przedziwny sposób popycha akcję do przodu. Duet aktorski :  Artur Caturian oraz Małgorzata Puka spisał się wyśmienicie. Było z pomysłem, było bez zadęcia, było zabawnie, było lekko… gdyby dalej było podobnie, to pewnie więcej superlatyw by siew tym opisie znalazło. On zdobywał serca swą nieskromną aparycja połączoną z solidną dawką wdzięku. Owłosiona klata i wachlarz tworzyły zestaw nie do pogardzenia. Ona zachwycała głosem. A chwilę później jeszcze uroczym zapychaniem się muffinką. Ta scenka na pewno najdłużej pozostaje w pamięci, bo jest nie tylko ładnie zbudowana, ale też zagrana z niezwykłym urokiem.
Jednak dalej było znowu tak, jak na początku. Wszyscy chodzili, stawali, skakali, tańczyli, mówili. A ja nie wiedziałam: Po co?
Cały czas w mojej głowie ratuję ich tym, że to był niewłaściwy tekst, niewłaściwe podejście, a ci aktorzy potrafiliby więcej i lepiej. Bo po tym spektaklu wiem, że studiowali i nauczyli się tego, co na zajęciach było wykładane. Tylko nadal nie jestem pewna, czy umieją grać.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s