Krew na podpasce tylko błękitna

Naprawdę nie ogarniam tego oburzenia na wyraźne mówienie i pokazywanie tego, co dzieje się z ciałem kobiety podczas okresu, porodu czy połogu. Starałam się za nic w świecie nie brać udziału w wielkiej, ogólnonarodowej dyskusji o tym, że na okładce gazety pojawiła się sugestia, że kobiety krwawią w trakcie okresu na czerwono. No inne tematy wtedy miałam i ten bardzo wydawał mi się zastępczym. Ale był to tylko wstęp do jakiejś paranoi, która nas powoli ogarnia.
Spaczeni reklamami uznajemy, że krew na podpasce może być jedynie niebieska. No szlachecki naród , w którym każdy ma błękitną krew, to i kobiety innej mieć nie mogą i taką plamią na prawo i lewo. Bo to plamienie na prawo i lewo jest ok, o ile kolorem niebieskim.
Czy ja należę do jakiejś nikłej mniejszości, która od lat zastanawia się DLACZEGO NIEBIESKI?
Czemu te tampony i podpaski nasączane są błękitnymi płynami? Ja już nie mówię, że to ma być czerwony. No przecież gdzie tam? Jakiekolwiek nawiązanie bezpośrednie na pewno byłoby obrzydliwe i wstrętne. Sama w sobie podpaska jest doskonała do obserwowania przy obiedzie czy wieczornej herbacie. Na każdym kanale inna. Ale NIGDY nie jest ona czerwona. To takie nienaturalne, wstrętne i ohydne. Krew na podpasce w majtkach ma być tylko błękitna. Tylko szlachcianki maja okres. A to zasugerowanie czerwieni, chociażby tylko za pomocą brokatu, czegoś zupełnie oderwanego od rzeczywistości, ale jednak czerwonego, to zło.
Należy do dogłębnie analizować, milion tekstów na ten temat napisać i w ogóle rozprawiać o tym bardziej namiętnie niż o strzelaniu do ludzi przez Pegidę na granicy Bułgarskiej, wycinaniu nam Puszczy Białowieskiej, wysyłaniu wojska do Syrii czy coraz liczniejszych eksmisjach na bruk. Żadna z tych spraw nie jest tak oburzająca jak czerwony brokat.
b8d602369c3d53ae49371995e6637a2f,640,0,0,0

Ale zaraz zaraz… skoro jestem przeciwna dyskutowaniu o tym, to czemu o tym piszę?
Właściwie to nie o tym, tylko o czymś jeszcze innym, ale dość bliskim – o stanie kobiety po porodzie.

Tysiące zdjęć poporodowych – uśmiechnięte mamy, zadowolone noworodki, wszyscy szczęśliwi. I wtedy jest ok. Sielanka niczym z reklamy przychodni porodowej, w której rodzi się bez bólu, bez wysiłki i bez problemu.
Ile kobiet w takim miejscu rodzi? A ile rodzi w bólu, z problemami i przy wysiłku przekraczającym wszystko inne, czego dane im było i będzie w życiu doświadczyć.
I nagle pojawia się kobieta, które pokazuje jak to wygląda zaraz po – noworodek pomarszczony jak zgniły ziemniak a ona z wielką podpaską upchniętą w bieliźnie jednorazowej, bo tylko ten zestaw jest w stanie uporać się z krwotokiem, który po porodzie może się pojawić i czasem wydaje się, ze nigdy się nie skończy.
13592282_10101599736906616_4481504955773398241_n

I nagle okazuje się, że poród to nie wizyta u kosmetyczki – trach bach i po sprawie, a kobieta promienieje. To walka ze sobą i prawami fizyki. Wypycha się przez dziurę wielkości cytryny obiekt wielkości arbuza, a widok czasem przypomina rzeźnię. Potem nie jest lepiej, bo krew się leje niczym z wiaderka (tak, dlatego te ogromne podpaski, które przerażają na każdym innym etapie życia, a po porodzie wydają się zbawieniem, bo jako jedyne pozwalają nie chodzić do kibla co 15 minut a co godzinę). A dziecko wcale nie jest odchowanym, pięknym maluchem, który ma pulchniutkie rączki i różowe policzki. Naprawdę wygląda jak kartofel. Taki po całej zimie w piwnicy. Pognieciony, wymięty, pomarszczony po tych 9 miesiącach w wodzie. Człowiek po 30 minutach w wannie się marszczy, więc warto to sobie przemnożyć. I jest brudny. Normalnie, zwyczajnie i naturalnie. Krew, maź, nie jest piękny jak z reklamy pieluchy, w którą nie robi wcale. No „gdzie podziało się siusiu?”, że o kupie nie wspomnę.
A ta pierwsza kupa, to każdy, kto miał z nią do czynienia wie, że jest nieprzypominająca czegokolwiek co żyjąca istota potrafi wyprodukować.

Nijak mnie to zdjęcie nie oburza. Może mnie też nie zachwyca, bo tu nie o zachwyt chodzi. Poporodowa rzeczywistość taka jest. I tyle. Czy to jest odzieranie życia z tabu. OJEJ OJEJ, to życie się z tabu odziera ciągle. Po porodzie jak i w jego trakcie, w ciąży i co miesiąc nad zakrwawionymi bynajmniej nie błękitną krwią podpaskami.
A już najbardziej mnie śmieszy to święte oburzenie w czasach, gdy reklamy naprawdę nie pozostawiają nam nawet minimum miejsca na brzydliwość. Wszechpanujące zaparcia i gazy, grzybice stóp i paznokci, wieczne nietrzymanie moczu i pochwy z różnymi problemami.
A już bogactwo problemów mężczyzn z erekcją i specyfików, które mają rozpalać ich konary, na które potem wkładają prezerwatywy we wszystkich kolorach i smakach(!!!)
Naprawdę jeszcze jakieś tabu nam w życiu zostało?
I czemu to tabu ma dotyczyć wyłącznie kobiet i ich krwi?

* * * * * * *
Zdjęcie poporodowe znalazłam TUTAJ

Reklamy

4 thoughts on “Krew na podpasce tylko błękitna

  1. Super! Popieram autorkę! Co prawda moja Mała po porodzie serio była pulchniutka – 4170g ;) i jakoś szczególnie pomarszczona nie była, ale ten barłóg towarzyszący porodowi siłami natury samą mnie zaskoczył. Masakra jedna wielka! Niezapomniane z wielu względów :) A „odchody poporodowe”… sama radość :P najgorsze co ze mnie w życiu wyleciało ;) Nawet ostatnio opisałam poród córeczki i o dziwo zapomniałam wspomnieć o tym barłogu na łóżku porodowym. Aż chyba jutro edytuję posta :) No bez tego poród nie byłby porodem, chyba że na sali operacyjnej. Tam to jest czysto i sterylnie :) Pozdrawiam! Podoba mi się!

    • Mózg ma to do siebie, że odrzuca traumę, żeby nam się lepiej żyło – stąd zapominanie o tym barłogu, bólu i innych „atrakcjach”
      Dlatego też swojego własnego przyjścia na świat nie pamiętamy, bo to by dopiero była trauma wymagająca wiecznego psychologa ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s