Idzie luty – będą smuty

Podobno listopad i luty to najbardziej depresyjne miesiące. Taki przywilej tych na L (się skubany lipiec wyłamał, chyba ze względu na wakacje i wyjazdy, bo inaczej mógłby do nich dołączyć). Chociaż jeśli chodzi o najbardziej obfitujący w samobójstwa okres to przypada on na Boże Narodzenie, czyli grudzień. Jednak patrząc na całe miesięczne okresy rozliczeniowe w tego przypadku statystykach, to jednak ten luty i listopad są bezkonkurencyjne. Przybijają ludzi do podłogi czy też może do łóżka, bo właśnie wtedy tak trudno jest wstać i pójść dalej. Nawet do ubikacji.

Co takiego mają te miesiące w sobie, jak bardzo muszą uprzykrzać codzienność jednostkom ludzkim, ze skłaniają je do zaprzestania jakiejkolwiek codzienności?
Trudno powiedzieć.
Pewnie jeśli chodzi o listopad, to jest to ten monet, w którym wszyscy zdajemy sobie sprawę, że już nie tylko lato, ale właściwie jesień też mija zbyt szybko i gwałtownie i czeka nas okres zimna i mroku.
P{przynajmniej ja mam każdorazowo takie odczucia.
Nie jest wtedy łatwo.
Jeśli chodzi o luty, to pozwala on spojrzeć na zimę z drugiej strony. Trwa ona i trwa… końca nie widać i wiary we wiosnę brak.
Jest coś takiego w tej beznadziei niekończącej się zimy, że człowiek ma ochotę zniknąć, przestać być, przestać istnieć…
depression-1
Za mało słońca, które nawet jak próbuje się pokazać, to przez smog nad miastem nie ma szans się przedostać. Szaro wokoło, a z okolicznych kominów wydobywa się jeszcze gęsty, czarny dym obklejający wszystko dookoła.
Podobno to właśnie po to zostały wymyślone Walentynki – święto zakochanych, gdy to róż i czerwień chociaż na chwilę mają przełamać wszech panująca szarość.
Ale przecież efekt może być zupełnie odwrotny. Bo co mają począć ci, których nikt nie kocha i oni nikogo nie kochają. Albo tak ogólnie albo akurat obecnie? Przecież to zapewne powoduje efekt podobny do tego generowanego przez Boże Narodzenie – niby miło i przyjemnie, a jednak te samobójstwa masowe niemalże. Bo jeśli sam człowiek czuje się beznadziejnie, to nijak mu nie pomoże, że inni się cieszą i uśmiechają.
A poza tym co z tymi, którzy tych Walentynek zwyczajnie nie uznają i nie obchodzą? Może ich jedynie zemdlić  od tego ogólnego lukru , ale nastroju to im nijak nie poprawi.
depresja

Pozostaje tyko przetrwać. Ale to bardzo trudne, gdy na przetrwanie człowiek nie ma ani ochoty ani potrzeby. Bo niby po co? Kolejny dzień w tym smogu i zimnie nie będzie lepszy od poprzedniego.
A jeszcze na 23 lutego ustanowiony jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Przypadek? Nie sądzę.
Jest ci źle na świecie? Czujesz, ze masz depresję? Dotrwaj do swojego święta.
Ot taki czarny humor.
Zanim luty sie skończy człowiek czuję sie już całkiem zdiagnozowany.
I nie, nie są to żarty z depresji jako takiej, tylko próba zastosowania bariery ochronnej przed jej elementami, które w lutym wydają się pełzać razem z tym obrzydliwym dymem z kominów po dachach i tylko czekają, by na kogoś spłynąć. Ja czuję się przez to osaczona.
Jedynym pozytywnym aspektem jest to, ze ten okropny, pozbawiający nadziei luty ma jedynie 28 dni… Przynajmniej w tym roku. BO chyba bym nie przetrwała ani dnia więcej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s