Młodsza się nie robię

Mam takie powiedzenie, gdy na kogoś długo czekam i chciałabym tego kogoś pospieszyć i dać mu do zrozumienia, że powinien już być na miejscu. Dzwonie wtedy i mówię „Ja się młodsza nie robię”.
I to jest prawda. Z roku na rok jestem starsza i zmieniam się okrutnie, chociaż jednak głównie psychicznie. W głowie mi się inaczej układa, zmieniają się priorytety, co innego jest moją wart osią nadrzędną a to, co jeśli przed chwilą było tak bardzo ważne, teraz wydaje się zupełnie nieistotne.
Ale nie o tych zmianach psychicznych chciałam mówić, ale o ciele. Taka powierzchowna właśnie będę, póki mogę, póki jeszcze piersi sobie na plecy nie zarzucam, póki nie muszę zakrywać obwisłych ramion i nie ukrywam siatki zmarszczek za wielkimi słonecznymi okularami. Chociaż właśnie tego typu okulary noszę (niedościgniony wzór Małgorzata Braunek z „Polowania na muchy”).

No dobra- przesadziłam i to znacznie i z premedytacją. Bo absolutnie jestem na etapie akceptacji starzenia ciała i jego zmian, bo nie galopuje to jakoś okrutnie i częściej słyszę, że nie wyglądam na swoje lata niż że musiałam się jakoś totalnie zapuścić , bo wyglądam jak bym była własną matką. Choć do mamy coraz bardziej podobna z wiekiem się sobie.
Ale to pewnie wynika z tego, ze ogólnie ludzie starają się być zwyczajnie mili, a kult młodości każe raczej powiedzieć, ze ktoś wygląda na 10 lat młodszego niż 10 lat starszego niż wskazuje jego metryka.
To w kwestii starzenia i zmian. Ale są też inne kwestie. W moim życiu taką kwestią jest bycie GRUBASKĄ.
Nie byłam szczupłym dzieckiem. Kochałam jedzenie i sprawiało ono mi wielka frajdę, wiec stosowałam je regularnie i obficie. Ale byłam z tym szczęśliwa, bo to taaaaka przyjemność.
Do czasu.
Do momentu, w którym ludzie zaczęli komentować mój wygląd w niewybredny sposób.
JA wiem, w wieku 13 lat ważyłam więcej niż mój tata, bo 74 kg. I ja miałam tego świadomość, ale nie ta waga była najważniejszym elementem mojego życia. Wtedy bardziej koncetrowałam się na edukacji i rozwoju intelektualnym. Jednak społeczeństwo pozwoliło sobie skierować moje myśli na wygląd i wykreować z niego głównym problem w moim życiu. Jak? Poprzez komentarze, które spotykały mnie w wielu miejscach i najczęściej pochodziły od zupełnie obcych ludzi, którzy też nie wyglądali jak z żurnala. Jednak wtedy nie myślałam , że oni nie mają prawa komentować mojego wyglądu. Wtedy to bolało. Trudno żeby nie bolały słowa typu „Spaślak”, „tucznik”, „100 kg żywej wagi” „Zamknij lodówkę, bo pasztety uciekają”, „Gruba świnia”.
I co? I zaczęłam ćwiczyć i się odchudzać. I przestałam być szczęśliwa. Pomimo tego,że mogłam zrobić 1000 brzuszków dziennie, a waga spadła poniżej 50 kg to nie czułam sukcesu. Przestałam akceptować moje ciało, bo mnie zdradziło społecznie. Wyrzuciło mnie poza margines. Moje zdolności, umiejętności  i wiedza nie miały znaczenia, bo moje ciało sprawiało, ze nie zasługiwałam na akceptacje społeczną.

Gdzieś głęboko w głowie niezależnie od wagi i wyglądu, na zawsze pozostanę GRUBASKĄ.

Po raz kolejny w pisaniu zastosowałam przydługi wstęp, który nie wiem czemu tak się rozrósł, ale niech mu tam będzie, może jakiś zbłąkany czytelnik odnajdzie w nim moje motywacje.
Bo to wszystko prowadzi do czegoś, co wydarzyło się w moim życiu całkiem niedawno i było mi bardzo potrzebne. A dopóki do tego nie doszło, nie wiedziałam nawet jak bardzo.
Jak do tego doszło? (a co to takiego, to wyniknie w trakcie…)
W tym roku, w wieku 36 lat, przy wzroście 165 i wadze około 68 kg (wahania występują od 65 do 70) pojawiła się w moim życiu niezwykła okazja czy też możliwość. Wszystko za sprawą Małgorzaty Wlaźlak ,  która z uwielbieniem, umiłowaniem i serdecznością w spojrzeniu (także przez obiektyw) fotografuje kobiety. I jakby tego było mało, to w trakcie tego fotografowanie je rozbiera. I z podobną propozycją wyszła do mnie.

Nie było łatwo… bardzo trudno było. JAK TO SIĘ ROZEBRAĆ? I pozwolić to sfotografować? I tak zostanie? JAK TO?!?!
Trochę się z myślami biłam i dojrzewałam do tej decyzji. Jakoś chciałam ją podjąć, ale sie tego obawiałam. Czego dokładnie? Pokazania tej grubaski w pysznym wieku.
Przemogłam się, przełamałam i … nie żałuję.

19047710_1378533268895242_393053996_nfot. Małgorzata Wlaźlak

Gdy już podjęłam decyzję i pojawiłam się na sesji było łatwiej. W głowie była otwarta furtka i nie miałam problemu z każdym elementem garderoby, który odpadał. Decyzja podjęta i to było naturalną jej konsekwencją.
Sama sesja przebiegła łatwiej, niż się tego spodziewałam. Łatwiej psychicznie, bo fizycznie to jest kawał roboty i dla fotografki i modelki.
Potem były kolejne obawy przed zobaczeniem pierwszego zdjęcia.
Jak będę wyglądać. Czy mogę poprosić i kilogram photoshopa, żeby ukryć wady? Czy to siew ogóle będzie nadawało do publikacji? Czy nie umrę ze wstydu? Z żałości? Z zażenowania?

Na szczęścia Małgorzata Wlaźlak to łaskawe oko umieszcza na każdym zdjęciu. I mnie się osobiście na to dobrze patrzy, chociaż widzę swoje wady, niedociągnięcia, ale… nie bolą.
Po co ten mój nadmierny ekshibicjonizm? Po co to wszystko?

Bo pomogło to bardzo zarówno tej GRUBASCE we mnie jak i dojrzałej kobiecie, którą się staję, bo młodsza się przecież nie robię. Z każdym kolejnym zdjęciem akceptuję siebie bardziej.  Godzę się z tym, jak wyglądam dogłębnie. Taka jestem.
I wiecie co? KAŻDEJ KOBIECIE TO POLECAM.
Naprawdę codziennie przed lustrem chociaż siebie widzimy i nawet jeśli nie mamy problemu z tym, co widzimy, to nie mamy pojęcia, że inni widzą nas jeszcze lepiej… piękniej… cudowniej…
Warto czasem spojrzeć na siebie oczami tych, którzy patrzą na nas na co dzień.
Bo jest duża szansa, ze serwują nam w tym spojrzeniu dużo więcej życzliwości, niż nam się wydaje.
A taki zastrzyk pozytywnej energii przyda się na kolejnych 36 lat… i wtedy strzelę sobie znowu rozbierane fotki. Bo czemu nie?

5Fot. MałgorzataWlaźlak

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s