Za mundurem panny sznurem

Ludzie są bardzo różni i niby każdy pragnie zupełnie czegoś innego ale z wielu zachowań i pragnień ludzkich wyłaniają się jakieś standardy, wzorce i wartości nadrzędne. Oczywiście nie dla wszystkich są one właściwe, ale jakiś tam OGÓŁ się pod tym podpisuje i tego trzyma. Co niezmiennie mnie zaskakuje, a nawet poraża, bo wtedy często wydaje mi się, że jestem odmieńcem i nigdzie nie przystaje.

Są tak różne sprawy, kwestie, które mnie zastanawiają.
Czemu kobiety chcą mężczyzn w garniturach?
Najlepiej taki szytych na miarę. To takie sztampowe i bezduszne, a jednak  naprawdę wiele kobiet – jeśli nie większość, ta wyobraża sobie prawdziwie eleganckiego i WŁAŚCIWEGO mężczyznę. Panowie wycięci z żurnala, dwuwymiarowi bez głębi. Jak drogi by nie był garnitur każdy składa się ze spodni i marynarki. No dobrze- czasem jest jeszcze kamizelka. Dodatkowy element, który nic nie wnosi do całości, ale dodaje zapewne kilka złotych do rachunku za całość i kilka punktów do atrakcyjności.
No jak dl kogo.
Ja sama nie wyobrażam sobie chodzenia w garsonce. Cos takiego mogłabym założyć jedynie wtedy, gdy byłabym prezeską jakiegoś banku. Czyli  w przybliżeniu – nigdy.
Okropny mundur cywilny. A ja od dziecka nie lubię mundurów. Nawet do harcerstwa nie należałam.
I może o to w tym chodzi. Przecież znamy powiedzenie „za mundurem panny sznurem” i te dziewczyny i kobiety wzięły je chyba sobie zbyt głęboko do serca. I jeśli nie mundur żołnierza czy policjanta, to chociaż ten garnitur. Mundur bankowca albo maklera.
A do tego jeszcze dodatki i przepisy, które się z nimi wiążą. Właśnie ten makler mi je na myśl przywiał, bo przecież oprócz doskonale skrojonych spodni i idealnie leżącej marynarki musi on mieć jeszcze czerwone szelki. A wszystko po to, żeby sprawnie i właściwie wykonywał swoją pracę. Naprawdę. Bez tych atrybutów nijak nie byłby w stanie się w swoim zawodzie sprawdzić. Już szczególnie te czerwone szelki są niezbywalne. Bez nich same złe decyzje, straty na wielkich rynkach, giełdach i innych forexach. Smutek żałość i zgrzytanie zębami.
Ja mam zgrzytanie zębami jak to piszę, bo te wszystkie rynki i giełdy powinny wymagać pasiaka więziennego i kominiarki, ale to widocznie znowu tylko mój osobisty pogląd, a świat wie swoje.


Poza tym bankowcy tez według mnie ten strój a nie garniturowy mundur powinni przywdziewać, bo ich praca nie jest niczym innym tylko kombinowaniem jakby jak najwięcej pieniędzy szarego obywatela, którego na ten szyty na miarę garnitur nigdy nie będzie stać – przejąć do swoich przepastnych kieszeni.
Dlatego trzeba się elegancko do tych poczynań ubrać. Tak dla niepoznaki. Garnitur za grube tysiące. Koszula z monogramami, żeby kolega z szafy nie podebrał. Do tego spinki do mankietów koniecznie, bo przecież nie może to być jakieś barachło na guziki. I krawat. Jedwabny i powabny. Taki co kosztuje więcej niż cały mój strój. Ale to widocznie moja wina, bo siew jakichś lumpeksach ubieram i w ogóle nie znam na tym, że o wartości człowieka świadczy jego rachunek ze sklepu czy od krawca.
5
I oczywiście na tym nie koniec, bo jak były spinki, to muszą być jeszcze zegarki. Nie jakieś tam zwykłe zegarki, które zwyczajnie pokazują czas. To mają być zegarki wyznaczniki statusu społecznego. Taki za 10 tysięcy złotych to jest jakaś podrzędna taniocha i nawet nie warto o nim przy restauracyjnym stoliku wspominać, a na pewno nie należy tego nagrywać i potem odtwarzać zubożałej gawiedzi.
Takie zegarki są tematami pierwszych stron gazet, są rozliczane przez fiskusa i w ogóle nie należy ich kolegom czy od kolegów pożyczać, bo potem ktoś to zobaczy, sfotografuje i nieszczęście gotowe – trzeba się tłumaczyć i wyjaśniać.
Jednak głupio tak mieć zegarek drogi, porządny jeden. Bo może on i wskazuje godzinę, datę,  fazy księżyca, ma sekundnik i kilka innych bardzo potrzebnych na ręce funkcji z obliczaniem pola graniastosłupów włącznie, ale ten akurat pasuje do szarego garnituru i jak właściciel chce założyć granatowy, to wstyd z czymś takim na ręce się pokazać.


I jak tak sobie piszę o tych garniturach i zegarkach to mam jeszcze jedno pytanie dodatkowe:
Wiecie kto jeszcze nosi garnitury?
Polityce.
No i to dopełnia obrazu całości.

I jak to sobie analizuję, to dochodzę do wniosku, że wcale się nie dziwię, że mnie ani garnitury ani mężczyźni w nie odziani nijak nie przekonują i nie pociągają.
Pociągu do mundurów nie miałam, nie mam i nie potrzebuję.
Tych cywilnych też.

Reklamy

2 thoughts on “Za mundurem panny sznurem

  1. „Ja mam zgrzytanie zębami jak to piszę, bo te wszystkie rynki i giełdy powinny wymagać pasiaka więziennego i kominiarki”. Pozdrawiam – pracowniczka banku, siedząca w potarganych dżinsach i pijąca wino z Biedry. Stereotypy to straszna rzecz. A mężczyzna w dobrze skrojonym garniturze wygląda znakomicie. Choć równie fajnie wygląda w bojówkach na ogół.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s