X KONGRES KOBIET – uwagi i przemyślenia

Kongres Kobiet to nie jest coś, w co wchodzę bez pytań, mam pełne zaufanie i cieszę się niezmiernie, że ktoś mnie zaprasza. Duża doża dystansu towarzyszy mi zawsze, gdy pojawia się w dyskusji KK (tak, Kongres Kobiet a nie Kościół Katolicki tym razem) i 5 razy zapytam, 10 razy sprawdzę, zanim raz przytaknę.
Fakt, ze X KK odbywał się w Łodzi i łódzkie środowiska kobiece zostały zaproszone do jego współtworzenie nie wywołał szybszego bicia mojego serca i drżenia głosu. Zostałam zaproszona na burzę mózgów, na której miałyśmy podjąć decyzję czy i jak chcemy w tym uczestniczyć. Decyzje wcale niełatwą i nieoczywistą. Bo jasne, ze KK to w dużej mierze wydarzenie organizowane przez ustosunkowane, dość zamożne lub bardzo zamożne kobiety dla podobnych im. Ale trzeba było się zastanowić ,czy damy radę wyrwać miejsce na mniej ustosunkowanych albo nieustosunkowanych wcale i raczej niezamożnych kobiet, bo życie z miesiąca na miesiąc z żadną zamożnością nijak nie może się wiązać.
Czytaj dalej

Reklamy

PIRANIOKONDA

Nie wiem czy ktokolwiek pamięta jeszcze mój totalny zachwyt filmem klasy Z –„Super rekiny kontra więźniarki”. Było to moje absolutne odkrycie i po projekcji tego arcydzieła przeanalizowałam nawet cała działalność reżysera i zweryfikowałam różne tropy jakie pojawiły się w mojej głowie (jakże słusznie). Wtedy też sumiennie przyrzekłam, że jeśli tyki los mi pozwoli, to obejrzę inne filmy tego reżysera i na prowadzenie w tej kategorii (sądząc w ogóle z tytułów i rezygnując z tej ich połowy, która jednak do drugiego nurtu jego twórczości należała) wyszła „Piraniokonda”. Dzieło pierwotne do tego z rekinami, bo starsze o cale trzy lata doświadczeń i eksperymentów reżysera.
A pojawiło się w telewizji właśnie dziś. Oczywistym jest, że zasiadłam przed telewizorem i zaczęłam doświadczać kinematografii. Czytaj dalej

Dotykam Teatru

Moje ostatnie wizyty w teatrze nie napawały optymizmem. Wychodziłam z teatru zdezorientowana, z poczuciem wielkiego braku zrozumienia dla sztuki, a raz nawet stwierdziłam ,  że „teatr na mnie zwymiotował” i ten niesmak utrzymywał się przez jakiś czas.
Ale dostałam osobiste zaproszenie na jedno z wydarzeń ramach akcji DOTKNIJ TEATRU i zaryzykowałam. Czytaj dalej

Jaki był ten rok?

Jaki był ten rok?
Bo wiecie, teraz jest taki moment na podsumowania, na rachunek sumienia, na bilans zysków i strat. NA te wszystkie niepotrzebne rzeczy, które niczego nie zmieniają, nie wnoszą, nie naprawiają, ale też nie psuja, które jednak robimy, bo rok się kończy. Oczywiście ten przeskok z ostatniego dnia grudnia na pierwszy dzień stycznia nie jest jakiś drastyczny, nie wybuchają kłótnie, nie pojawiają się rozwody. Czasem pojawiają się dzieci, ale to nie dlatego, że nikt się ich jeszcze w grudniu nie spodziewał, tyko jakoś tak poród przyspiesza zabawa sylwestrowa.
Nie ma końca świata (życia) o północy i nie ma nowego życia minutę po niej. Jest jak było.
Czytaj dalej

Dwa wzruszenia Rewolucyjne

Ja wiem, że REWOLUCJA ( przypominam – to ta 1905 roku, wielki zryw robotniczy w Łodzi) to czerwiec i gdzie tam teraz o Rewolucji pisać. Teraz wszyscy świątecznie o zakupach i choinkach, i w ogóle…
Ale właśnie podziwiam film dokumentalny Viktorii Marinov o tegorocznych obchodach Rewolucji wraz z przygotowaniami i emocjami. A poza tym obiecuję, że będzie coś na temat dzielenia się opłatkiem… chociaż właściwie chlebem, więc w nurcie świątecznym… A w ogóle to czuję, że powinnam napisać, dlatego piszę. Czytaj dalej

Jeśli wszyscy kradniemy, to wszyscy jesteśmy okradani

Zawsze powtarzam, że tak długo, jak wszyscy będziemy kraść, tak długo wszyscy będziemy okradani.
I nie chodzi mi tutaj o wyniesienie batona, napoju czy chipsów ze sklepu. Tutaj sytuacja jest oczywista i nikt nie ma wątpliwości, że to kradzież, kto na tym stracił a kto zyskał. Chociaż tak naprawdę nie kalkulujemy, że im więcej towarów ze sklepu wynoszonych jest bez płacenia, tym więcej wszystko kosztuje, żeby sklep wyszedł na swoje. I wszyscy finalnie za to płacimy przy codziennych zakupach.
Tak samo wygląda sytuacja z samochodami, bo chociaż w przypadku kradzieży konkretny właściciel jest poszkodowany, to jeśli samochód sienie znalazł i firma ubezpieczeniowa wypłaciła odszkodowanie… to mechanizm jest ten sam- im więcej takich odszkodowań wypłaconych, tym większa kwota składki ubezpieczeniowej i w finale wszyscy właściciele samochodów współodczuwają tę stratę. Czytaj dalej

Zła matka – fragmenty

Nie piszę regularnie tutaj, bo PISZĘ KSIĄŻKĘ.
Raz na kilka lat dopada mnie taka wizja, że napiszę książkę. I pewnie ta skończy dokładnie tak samo jak dwie poprzednie – mają po kilkadziesiąt stron i jedna ma nawet zakończenie, ale nie są skończone ani trochę, chociaż mają świetne tytułu – „Kameleon” i „Katastrofa” i coś mi się wydaje, że ten drugi tytuł jest proroczy… To piszę sobie trochę i pewnie na fali wznoszącej pojawienia się tego pomysłu mam jeszcze nadzieję.
Dlatego dzisiaj wrzucę tu kilka fragmentów, bo przecież piszę… naprawdę… Czytaj dalej