Einstein Geniusz i … mężczyzna

Lubię Einsteina. To znaczy nie jako człowieka, bo się nigdy do tej pory nie zastanawiałam, jakim był mężczyzną, synem, bratem,mężem,ojcem… W ogóle nie zajmowało mnie jego życie prywatne. Lubię Einsteina jako naukowca. Lubię jego sposób podchodzenia do nauki, dowiadywania się nowych rzeczy o świecie, odkrywania ich, analizowania a potem przekazywania. Od zawsze otwartość jego umysłu i pomysłowość mnie fascynowały. I chyba dlatego, gdy zobaczyłam pierwszy zwiastun nowego serialu o Albercie Einsteinie – „Geniusz”, znowu pomyślałam „Oho serial dla mnie”. No i jeszcze Geoffrey Rush jako dojrzały naukowiec – wspaniale, trzeba oglądać. Czytaj dalej

Super rekiny kontra więźniarki

Ostatnio obejrzałam coś, co całkowicie odmieniło moje postrzeganie filmów i doprowadziło do bardzo interesujących studiów filmoznawczych nad całym zagadnieniem. A zupełnie się tego nie spodziewałam zasiadając przed telewizorem. Bo czegóż można się spodziewać po filmie zatytułowanym „Super rekiny kontra więźniarki”? I nie będę się tłumaczyć, skąd moje zapędy, żeby coś takiego obejrzeć. Ten tytuł mnie zwyczajnie zafascynował, bo na kilometr śmierdział filmem klasy… G, a ja potrzebowałam czegoś odmóżdżającego. Po tym wybitnym dziele nie spodziewałam sie żadnego wciągania mnie w fabułę, nakłaniania do głębokich analiz dialogów, tylko tego, co mi zafundował – bezmózgiego gapienia się w ekran w celu oglądania kolorowych obrazków. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | 1 Reply

EKSPERYMENT

Dawno temu czytałam o eksperymencie stanfordzkim zwanym też eksperymentem Zimbardo od nazwiska głównego badacza zajmującego się tym przedsięwzięciem. Rzecz wydała mi się okrutna i myślę, że wiele osób jest podobnego zdania. Chodziło o badanie zachowań ludzkich w sytuacjach więziennych. Doprowadziło to do sytuacji niebezpiecznej. Wszystko wymknęło się spod kontroli i badacze w 6 dniu zakończyli eksperyment, który planowany był na dwa tygodnie.
Niedawno dotarłam do filmu „Eksperyment” z 2010 roku w reżyserii Paula Scheuringa , w którym zagrali m.in. Adrian Brody i Forest Whitaker. Czytaj dalej

Okrutny to świat, w którym umiera Piotruś Pan

Wstałam rano i zastanawiałam się, czy włączyć komputer, czy może poczytać sobie książkę. Ale pogoda nie jest najlepsza i na leżak póki co nie wyjdę, wiec włączyłam komputer. I pożałowałam. Całą tablice na facebooku zajęły mi informacje o tym, że Robin Williams nie żyje. Poczułam się, jakby ktoś uderzył mnie pięścią w brzuch. A gdy przeczytałam, że to prawdopodobnie jego własna wola, że już dłużej na tym świecie nie chciał istnieć, to jakby ktoś uderzenie pięścią powtórzył. Czytaj dalej

Ciężki los superbohatera

Bycie superbohaterem to trudna robota. Naprawdę.
Do takiego wniosku doszłam niedawno po maratonie oglądania filmów o superbohaterach: „Iron Man”- dwie części, „Spiderman”- dwie części oraz filmu „Hancock”. Dlatego też nie będę odwoływała się do innych filmów, które przecież też pokazują zawiłe losy superbohaterów, a skoncentruje się na tych trzech, których zbolałe twarze jak żywe stoją mi przed oczami. Wszystkich ich los jest podobny i tych trzech w zupełności mi wystarczy by pokazać, że taki superbohater ma los znacznie gorszy od każdego śmiertelnika. Czytaj dalej

Skandynawski bajkopisarz

W dzieciństwie przeczytałam wszystkie baśnie Hansa Christiana Andersena pełne okrucieństwa i koszmarów. Nikt inny nie dorównuje temu duńskiemu pisarzowi w opisywani horrorów, nawet bracia Grimm. Ja miałam intensywny weekend z tym bogactwem skrzywionej wyobraźni, której nie powstydziłby się sam markiz de Sade i chociaż nigdy już do tych baśni nie wróciłam, to zrobiły na mnie tak piorunujące wrażenie, że pamiętam to do dziś.

W dorosłym życiu znalazłam dla siebie innego bajkopisarza, który tworzy krwawe i okrutne historie, ale nie są one pozbawione baśniowej prawidłowości – dobro zawsze zwycięża, choćby przez większość czasu było tłamszone i ranione, a czytelnik ma wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu. Jednak tak samo jak od Andersena nie wymagamy, by wszystko było realistyczne i wierzymy w syreny śpiewające pod wodą, w samo tańczące pantofle i inne dziwi, tak samo od tego pisarza nie powinniśmy wymagać, by wszystkie postaci były realne i nawet podoba mi się to ,że wyposaża je w nadprzyrodzone moce. Przez to historia niby ogólnie dość realna zaczyna być baśnią, w której dobro jest dobrem, zło złem, a moralność związana jest z tym, co trzeba robić i co się robić powinno. Czytaj dalej

Ciążowe Oscary

Myślałam, że o Oscarach nie napiszę, bo nie oglądałam, bo spałam. Taki los, że jak trzeba rano wstać i być natychmiast doskonale przytomnym (nie oszukujmy się z tym natychmiast, bo oczu nie otwieram do pierwszej kawy, ale powiedzmy, że w ciągu 15 minut od budzika już musze być aktywna w pełni), to nie ma szansy na zarwanie nocy. Pewnie, że można napisać coś następnego dnia, gdy już przejrzy się wszystkie portale i sprawdzi co kto wygrał i dlaczego tak a nie inaczej, przejrzy się wszystkie sukienki i ma się pełen wachlarz tematów do opisania. Ale to trochę odgrzewany kotlet, wrażenia z wrażeń innych i w sumie nie o to chodzi. Jednak są takie tematy, które dopiero w drugim obiegu nabierają pełni i właśnie wtedy można, a nawet trzeba, co o nich napisać. Ja właśnie takie temat sobie znalazłam. Czytaj dalej