Miała na imię MONIKA

W Łodzi trzej zwyrodnialcy uwięzili dziewczynę na 10 dni i znęcali się nad nią w najokrutniejszy sposób.
Gdy jej organizm przestał to wytrzymywać (a i tak cudem jest, ze tyle wytrzymał), przestała być im potrzebna.
Nie chodziło bowiem, o znęcanie się nad zwłokami, tylko nad żywym człowiekiem, który odczuwa ból i cierpi.
Dziewczyna trafiła do szpitala. Tam rozpoczęło się ratowanie jej życia. Próby odwracania zniszczeń, które jednak okazały się nieodwracalne. W końcu zmarła. Czytaj dalej

Reklamy

Obrona przed gwałtem

Gdzie należy zacząć obronę przed gwałtem?
Bo chyba o tym, że ciągle przed gwałtem trzeba się chronić, bo wciąż na świecie istnieją gwałciciele – nikogo przekonywać nie muszę.
Ale jak bardzo trzeba być ostrożną, jak bardzo przewidująca, jak niewiarygodnie zaradną i ogarniętą, żeby mieć szansę?
I czy w ogóle jest nadzieją, że jak już w worze pokutnym zawsze w towarzystwie z przetłuszczonymi włosami i nieumyte przez tydzień będziemy chodzić tylko w dzień i tylko do pracy lub szkoły – to uda nam się uchronić?
Śmiem wątpić.
Statystyki wskazują, że nie ma takiej mocy, która ochronić kobietę przed gwałtem, gdy na jej drodze stanie zwyrodnialec i postanowi ją zgwałcić. Czytaj dalej

Lepiej dać się zgwałcić …

To, że w Polsce kobiety mają coraz mniej praw – jest oczywiste. Jednak gdyby ktoś chciał się zastanowić jak do tego doszło, co takiego się stało, że wszyscy tak łatwo odpuszczamy w walce o uznawanie kobiety człowiekiem, to mam pewien trop. Jest nim język, sposób mówienia o kobietach i o tym, co kobiet dotyczy. Poziom szowinistycznych żartów, które u nikogo nie wywołują oburzenia. Wszyscy uznają to za jasne, klarowne i oczywiste. Jedni wypowiadają bez zająknięcia , inni bez przeszkód przyjmują do wiadomości. Poklepują się po pleckach i tacy są wszyscy dowcipni i wspaniali. Czytaj dalej

Tekst pisany na gwałt

Piszę, bo muszę napisać, bo coraz bardziej mnie to bombarduje z każdej strony i jest to dla mnie jedyny sposób na odreagowanie tego gniewu, który się we mnie budzi.
Wszystko zaczęło się w piątek, gdy przyszło mi przeczytać i omówić tekst Andrei Dworkin „Żądam zawieszenia broni – jednego dnia bez gwałtów” („I Want a Twenty-Four-Hour Truce During Which There Is No Rape”).  Tekst ostry, drugiej fali feminizmu i chociaż z niektórymi jego tezami nie sposób się nie zgodzić, to mnie osobiście zraził zbyt ostry język i sposób przekazywania treści, bym zgodziła się z całością. Jednak od tego tekstu rozpoczęło się w moim życiu dyskutowanie o gwałtach, które trwa do dziś. Czytaj dalej

Bo mężczyzna ma mózg w głowie a nie penisie

Gwałt jest zły.

Już chciałam przyjąć to za pewnik i przejść dalej, ale zdałam sobie sprawę, że żyjemy w kraju, w którym wszystko można usprawiedliwić, a nawet się to robi, więc moich pewników nie mogę przyjmować jako pewniki społeczne i muszę tłumaczyć. Skoro nawet pedofilie, coś tak okropnego , że nie mieści siew moim pojmowaniu świata, można wytłumaczyć namiętnością, to pewnie w dokładnie taki sam sposób można wytłumaczyć gwałt. Mechanizm jest też podobny, bo wykorzystuje się swoją przewagę fizyczna i psychiczną nad kimś innym, do zaspokojenia swoich chorych potrzeb seksualnych. Bo potrzeby zaspakajane w ten sposób chore są i nie mam co do tego wątpliwości. Dlatego informuję, że dokonując aktu seksualnego na kimś bez jego zezwolenia, bez jego wyraźnego i pozbawionego przymusu TAK, dokonuje się na tym kimś gwałtu i jest to złe.

I teraz mogę spokojnie pisać dalej, chociaż w ogóle spokojna w obliczu tego tematu nie jestem. Czytaj dalej