Na brzegu półki z książkami usiadłam i płakałam

Coś we właściwy dla siebie sposób skomentować miałam. Na wyraźne życzenie. A że w przestrzeni, w której ten komentarz miałby być umieszczony, miejsca na niego nie starczało, to przeniosłam się tutaj.

Coelho. Paulo Coelho. Jedni go uwielbiają , inni nienawidzą. A tak naprawdę koleś wymyślił sobie doskonały sposób na zarabianie potężnych pieniędzy bez wykazywania się umiejętnościami. Czy zaczytuje się w jego książkach czy może gardzę chociażby dotknięciem którejkolwiek z nich?
Ani jedno, ani drugie. Skoro byłam gotowa przeczytać „Zmierzch”, bo uznałam, że jako kulturoznawczyni powinnam zapoznać się z podstawami tego fenomenu, to i po Coelho byłam w stanie sięgnąć. Nie żałuję, ale nie wrócę. Trafiło w moje ręce „11 minut” i jakoś byłoby to usprawiedliwione, gdyby książkę dało się w tych 11 minut przeczytać, a zajęło mi to znacznie więcej, przez co każda minuta nadliczbowa byłą już minutą straconą. Nie wyczytałam tam nic więcej poza tym, co w 11 minut bym mogła. Czytaj dalej

KLUB TORTURY KSIĄŻKĄ

Zapisałam się do Dyskusyjnego Klubu Książki. Pełna wiary i entuzjazmu. Nie tylko będzie można poczytać, ale też podyskutować o tym, co się przeczytało. Wymienić poglądami, spostrzeżeniami, fascynacjami i zniechęceniami. Bardzo szybko okazało się, że tych ostatnich było najwięcej. Ale to nasza wina – członków klubu, bo wybieramy takie książki, które sprawiły, ze ten DKK powinien się nazywać KLUB TORTURY KSIAŻKĄ Czytaj dalej

Skandynawski bajkopisarz

W dzieciństwie przeczytałam wszystkie baśnie Hansa Christiana Andersena pełne okrucieństwa i koszmarów. Nikt inny nie dorównuje temu duńskiemu pisarzowi w opisywani horrorów, nawet bracia Grimm. Ja miałam intensywny weekend z tym bogactwem skrzywionej wyobraźni, której nie powstydziłby się sam markiz de Sade i chociaż nigdy już do tych baśni nie wróciłam, to zrobiły na mnie tak piorunujące wrażenie, że pamiętam to do dziś.

W dorosłym życiu znalazłam dla siebie innego bajkopisarza, który tworzy krwawe i okrutne historie, ale nie są one pozbawione baśniowej prawidłowości – dobro zawsze zwycięża, choćby przez większość czasu było tłamszone i ranione, a czytelnik ma wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu. Jednak tak samo jak od Andersena nie wymagamy, by wszystko było realistyczne i wierzymy w syreny śpiewające pod wodą, w samo tańczące pantofle i inne dziwi, tak samo od tego pisarza nie powinniśmy wymagać, by wszystkie postaci były realne i nawet podoba mi się to ,że wyposaża je w nadprzyrodzone moce. Przez to historia niby ogólnie dość realna zaczyna być baśnią, w której dobro jest dobrem, zło złem, a moralność związana jest z tym, co trzeba robić i co się robić powinno. Czytaj dalej

Uwielbiam czytać Clarksona

Uwielbiam czytać Jeremy’ego Clarksona. Nie dlatego, że się z nim zgadzam, bo bardzo często nie zgadzam się z nim zupełnie. Nie dlatego też, że jestem fanką motoryzacji i mnie ten nurt zachwyca, bo na samochodach się nie znam i znać się raczej nie będę (chociaż musze przyznać, że „Top Gear” uwielbiam, ale mam wrażenie, że to z tego samego powodu, dla którego uwielbiam czytać Jeremy’ego Clarksona). Nie chodzi bowiem o to, co on pisze, tylko JAK. Czytaj dalej

O czytaniu Książek słów kilka

Piszę z opóźnieniem, ale to chyba dlatego, że nie byłam przekonana czy jest po co i dlaczego. Nie jest to o potrzebie czytelnictwa jako takiego w społeczeństwie, chociaż czasem mam potrzebę wołania o to głośno i wyraźnie. Ale skoro z tym zwyczajnym czytelnictwem bywa tak różnie, a nawet bywa źle, to jak wymagać od ludzi, żeby czytali także metaforycznie. A jednak są tacy, którzy próbują i organizują taką możliwość.  Chodzi o Żywą Bibliotekę. Miejsce, w którym osoby nieprzeciętne w społeczeństwie są niczym książki. Każdy może wypożyczyć czas z nimi, w którym zada im nurtujące pytania, dowie się sie tego, czego nie wie. „Przeczyta” taką książkę, by zapoznany z jej treścią pełniej kroczyć przez życie. Idea bardzo słuszna, cel szczytny i radością napawa mnie to, że taka Żywa Biblioteka odbyła się w Łodzi. Byłam, widziałam, rozmawiałam, ale … Czytaj dalej

Arturo Perez-Reverte

Najpierw sama siebie zastrzeliłam, bo sięgnęłam po książkę „Klub Dumas”, czyli najlepsze co według mnie napisał Arturo Perez-Reverte. Powaliło mnie to na kolana, z których do dzisiaj się nie podniosłam. Czytałam kilka razy (chyba jakieś trzy) i za każdym razem wielbię w tej książce wszystko. Bohaterów, zawiłości akcji, nawiązania do Trzech Muszkieterów i wplatanie w cała historię diabła, którego chyba powinnam jednakowoż nazywać Lucyferem. Czytaj dalej

Święto papierowego bóstwa

23 kwietnia to dzień szczególny

Święto papierowego bóstwa. Święto pachnącej farby drukarskiej. Szelestu kartek.

Bóstwo to jak każde inne prawdziwe bóstwo wymaga tylko jednego – obcowania z nim. Trzeba zaopatrywać się w jego artefakty i pochłaniać je swoimi zmysłami. Przeżywać ich boskość. Oddawać się im z poddańcza uległością.

23 kwietnia to Światowy Dzień Książki Czytaj dalej