Krew na podpasce tylko błękitna

Naprawdę nie ogarniam tego oburzenia na wyraźne mówienie i pokazywanie tego, co dzieje się z ciałem kobiety podczas okresu, porodu czy połogu. Starałam się za nic w świecie nie brać udziału w wielkiej, ogólnonarodowej dyskusji o tym, że na okładce gazety pojawiła się sugestia, że kobiety krwawią w trakcie okresu na czerwono. No inne tematy wtedy miałam i ten bardzo wydawał mi się zastępczym. Ale był to tylko wstęp do jakiejś paranoi, która nas powoli ogarnia. Czytaj dalej

Wyrodne matki

Znowu. Po raz 12854 (brzmi jak numer odcinka „Mody na sukces”) dowiedziałam się, jak wstrętne, okropne, no wyrodne są matki po rozstaniu z ojcami ich dzieci. Zawłaszczają te dzieci na rozprawach. Tylko po to, żeby potem mieć kartę przetargową, tymi dziećmi szantażować wszystkich naokoło i zbijać grubą kasę na płynących szerokim strumieniem alimentach. No wyrywają je ojcom, którzy błagają notorycznie sędziów i sędziny o przyznanie opieki. A matki nie. I sądy też nie. Nie dadzą im dzieci, bo nie. Czytaj dalej

Nawet płaczcie ale płaćcie

Ludzie się rozstają. No nie jest to ani wielkie odkrycie ani jakaś totalna tragedia, tak się dzieje i trzeba iść dalej przez życie. I niby łatwo mówić, a trudniej wykonać, szczególnie gdy w tak zwanym międzyczasie pojawiły się w związku dzieci. Właściwie wystarczy jedno dziecko, by sytuacja wcale nie była taka jasna i klarowana. Książkami można się podzielić po połowie, wszystko można właściwie podzielić na jakieś tam części, nawet niekoniecznie równe i każdy zabiera swoją dalszą drogę. Dzieckiem podzielić się nie da. Dziećmi też nie, bo rodzeństwa nie powinno sie rozdzielać, bo to nie służy ich rozwojowi psychicznemu, emocjonalnemu a w rezultacie fizycznemu też, bo to wszystko naczynia połączone. Dlatego jeden rodzic dziecko czy dzieci zabiera ze sobą, ale… no właśnie jest to wielkie ALE zwane ALIMENTY. Czytaj dalej

Uroki macierzyństwa

Macierzyństwo to trudna sprawa. Póki co pomijam to, co się z nim wiąże bezpośrednio (to małe, superzależne stworzenie bez umiejętności komunikacji na poziomie zrozumiałym), ale największą trudność kobiecie w macierzyństwie sprawia społeczeństwo. Poważnie. Niby trzeba dzieci rodzić, ciągle takie komunikaty słyszymy, niby macierzyństwo jest potrzebne, ale niech żadna kobieta nie liczy na to, że jak będzie matką, to się ja będzie szanować i wspierać. Ależ skąd. Jak jedna z drugą jest taka głupia, że urodziła, to niech sie teraz męczy i w tych męczarniach swoje macierzyństwo znosi i dziecko wychowuje. Czytaj dalej

Refleksje po Dniu Dziecka

Dzień Dziecka skłania do refleksji na temat tego, czym obecnie jest rodzicielstwo i jakie relacje między rodzicami a dziećmi możliwe są do realizacji. To naprawdę nie jest takie proste, jakby mogło się wydawać i jak powinno być. Podstawowym elementem zmiennym jest czas, którego mamy coraz mniej i coraz mniej efektywnie go wykorzystujemy. I nie jest to zarzut, bo sama czasem po przyjściu z pracy mam ochotę jedynie zalec na kanapie z książką czy komputerem, a nie tworzyć nowe rzeczywistości za pomocą klocków albo kartki i farb. Moja kreatywność jest wyeksploatowana  w pracy i na życie domowe mi jej nie starcza. A przecież nie o to w tym życiu chodzi. Czytaj dalej

A mogłam żyć tak jak one… tak żyłam.

Jest taki blog : http://wydymanepl.blogspot.fi/2013/09/wydymane-przez-panstwo.html

To historia kobiet w tym kraju, które były tak głupie, że zostały matkami. I myślały, ze nie będą musiały zarzynać się do końca swoich dni, żeby utrzymać dzieci. A ojcowie? A różnie to bywa. Są nieodpowiedzialni albo odpowiedzialność im się nudzi, brzydnie im i w ogóle okazuje się czymś zupełnie nie dla nich. Nie podoba im się życie rodzinne, bo jest niewygodne. Bo skarpetki sie same nie piorą a koszule sie same nie prasują. Bo u mamy było lepiej i bezpieczniej. Bo nikt tam nie patrzył na nich błagalnym wzrokiem, żeby sie dorzucili do zakupów, bo w portfelu hula wiatr i myszy dziury powygryzały. W domu rodzinnym był komfort. I sobie z tego nowego domu rodzinnego, gdzie są … a może powinni być głowami rodzin, żywicielami, dojrzałymi mężczyznami, uciekają tam, gdzie są dziećmi, którymi się trzeba zaopiekować, przygarnąć i pogłaskać po umęczonej pracą głowie. Czytaj dalej

Matki bohaterki

Bycie matką to bardzo ciężka praca, która nie uwzględnia spadku formy, choroby, urlopu, wycieńczenia… nie uwzględnia niczego, niczym liberalny pracodawca. Bycie matką to praca na 3 etaty jeśli rozliczać godzinowo, ale na wiele etatów jeśli brać pod uwagę zakres obowiązków.

Poród jest jedynie wstępem, taka rozmową kwalifikacyjną, po której wcale nie jest z górki, tylko jest coraz trudniej.  Sen w trybie ciągłym trwa najwyżej 3 godziny. Gdy uda się przespać w jednej transzy godzin 5, człowiek czuje się jak nowonarodzony, jakby nigdy nie spał więcej, nigdy nie wypoczął bardziej intensywnie. Chociaż trzeba się liczyć z tym, że taki luksus będzie mu dany dopiero po kilku miesiącach. Czytaj dalej