Poranny hejt autobusowy

Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni stwierdzam, że podróże (zwłaszcza te komunikacją miejską) kształcą. Tam się można bardzo wiele rzeczy dowiedzieć, wiele spraw przemyśleć pośród komentarzy współpasażerów i wysiąść znacznie mądrzejszym, niż się wsiadło.
Jednak często jest to droga przez mękę swoich myśli, bo poranny hejt w autobusach sprawia, że zanim wysiądę i pójdę do pracy, to mam dość pracy, świata, ludzi i życia. Ale jestem dzielna, w pyskówki autobusowe się nie wdaję, ale robię notatki. Dla potomności.
Tak było i tym razem.

Jadę sobie spokojnie, próbuję czytać książkę, ale dwie siedzące obok mnie panie dyskutuj atak zawzięcie, że nijak na treści czytanej skupić się nie mogę, wiec czytać przestaję i zaczynam słuchać.
Odbywa się typowe biadolenie osoby starszej na dzisiejszą młodzież, która jest okropna i kiedyś takiego zepsucia nie było, bo kiedyś to byli sami ludzie szlachetni zapewne nikt zły sienie trafiał. No dawna kraina szczęśliwości w słowach tej kobiety się objawia. Ale pani ma też garść rad i rozwiązań, które należy bezzwłocznie wdrożyć, a wtedy świat znowu będzie wspaniały jak to onegdaj bywało.
Bo kiedyś to było inaczej, a teraz wszystko zniszczyło bezstresowe wychowanie. No i ta DZISIEJSZA MŁODZIEŻ. Czytaj dalej

Reklamy